Szczecin. Załoga chemikaliowca ugasiła pożar

lut 13, 2014 | Polskie nowości

1amaranth 004Załoga chemikaliowca „Amaranth” sama ugasiła pożar, który wybuchł w środę nad ranem w siłowni statku. Nikt nie ucierpiał, a jednostka – cumująca przy nabrzeżu Fosfatowym w Szczecinie – kontynuuje wyładunek ługu posulfitowego.

Około godz. 4.40 nad ranem w siłowni chemikaliowca odezwał się alarm pożarowy. Powiadomiono straż pożarną, pogotowie oraz wszystkie służby armatorskie. Jednocześnie kapitan statku wraz z załogą sami przystąpili do gaszenia. Użyto gaśnic, ale to okazało się niewystarczające. W siłowni było duże zadymienie, dlatego po kilkunastu minutach kapitan zdecydował o użyciu instalacji dwutlenku węgla. Wcześniej sprawdził, czy żaden z członków załogi nie pozostał w siłowni. Wpuszczenie dwutlenku węgla poskutkowało. Gdy przybyła straż pożarna, stwierdziła, że pożar jest całkowicie ugaszony.

– Nikt nie został poszkodowany – mówi Arkadiusz Wójcik, prezes szczecińskiej spółki Unibaltic – armatora chemikaliowca. – Drugi mechanik i motorzysta, którzy bezpośrednio brali udział w gaszeniu pożaru, zostali przez kapitana statku wysłani profilaktycznie do szpitala, mimo że dobrze się czuli. Po przebadaniu wrócili na jednostkę.

Jak podkreśla prezes Unibaltiku, wszystkie alarmy i zabezpieczenia na statku zadziałały prawidłowo. Dzięki temu natychmiast rozpoczęto akcję gaśniczą, a ta została przeprowadzona bardzo profesjonalnie, bez paniki.

Przyczyną pożaru był samozapłon oparów oleju grzewczego, który wyciekł na skutek pęknięcia uszczelki na kolektorze. Olej używany jest do podgrzewania ładunku – w tym przypadku ługu posulfitowego – podczas jego wyładunku.

– Wyładunek trwa, pozostało jeszcze kilka ton – dodaje A. Wójcik. – Później statek przeholujemy na inne nabrzeże i naprawimy szkody. Według wstępnych oględzin, zniszczenia są niewielkie.

Dodajmy, że w ub. roku „Amaranth” przeszedł remont klasowy.

Załoga chemikaliowca, łącznie z kapitanem, liczy 11 osób.

Źródło: 24kurier.pl