Specjalnie dla Mórz I Oceanów: Wycieczkowcem po Karaibach

maj 1, 2012 | Żeglarstwo

IMGll3Świat można zwiedzać na wiele różnych sposobów ale w ostatnich latach szczególną popularnością zaczynają sie cieszyć rejsy statkami pasażerskimi zwanymi fachowo cruiserami. Taka forma turystyki jest czysta kontynuacja rejsow pasazerskich, ktorych poczatki datuja sie u zarania XX wieku a symbolem byl chocby slynny Titanic ze swoim tragicznym zakonczeniem rejsu po zderzeniu z gora lodowa w 1912 roku. Statki owczesne zwane transatlantykami przewozily rzesze emigrantow z Europy do Ameryki a byl to wtedy zdecydowanie najtanszy i najbardziej efektywny srodek transportu, gdyz nie istnial praktycznie transport lotniczy.

Najwięksi armatorzy tamtych czasów traktowali ten środek transportu jako rodzaj dumy narodowej a rywalizacja o tzw. Błękitna Wstęgę Atlantyku miała również aspekt polityczny. Nie istnialo wowczas zadne zagrozenie sensu ekonomicznego ze strony transportu lotniczego, gdyz cena biletu lotniczego była dużo wyższa niż chociażby cena kabiny pasażerskiej I klasy. Sytuacja uległa diametralnej zmianie w momencie wprowadzenia do eksploatacji samolotów odrzutowych typu Jumbo Jet i wówczas ze względu na zmiany cywilizacyjne i w konsekwencji nowe ‘’ tempo zycia’’ rejsy transatlantyckie kompletnie starcily swoja atrakcyjnosc. Tak słynne statki pasażerskie France, United States, Michelangelo czy choćby nasze transatlantyki jak Batory czy Stefan Batory starcily swoja racje bytu.

Stąd też Konwencja Londyńska z roku 1948 wprowadziła nowa terminologie dotycząca statków a mianowicie za pasażerskie jednostki uznano takie, ktore przewoza powyzej 12 pasazerow a wkrotce zmodyfikowanoa te terminologie uznajac statki przewozace od 12 do 100 pasażerów jako statki pasażersko-towarowe a powyżej 100 pasażerów za czysto pasażerskie.

IMGll2Wspomniana konkurencja transportu lotniczego i fakt, ze dla ludzi businessu jest mozliwe obecnie sniadanie w Paryzu i lunch w Nowym Jorku spowodowalo definitywny koniec ery rejsow transatlantyckich. Tym niemniej zycie pokazalo, ze sa rowniez inne mozliwosci spedzania czasu nawet dla ludzi dla ktorych czas to pieniadz. Idea luksusowych liniowcow upadla kompletnie ale pojawila sie nowa koncepcja, ktora zyskala wielka popularnosc a mianowicie statki wycieczkowce. Rozwój społeczeństw konsumpcyjnych lat 70-tych byl poczatkiem udanego eksperymentu zainicjowanego przez amerykanskiego armatora Carnival Cruise, ktory wowczas kupil statki pasazerskie i przebudowal je na wycieczkowce promujac swoja oferte bardzo przemawiajacym haslem statkow typu Fun-Ships. Armator ten zaproponowal wspaniala oferte i to nie tylko dla bogatego klienta spelnienia marzen o namiastce luksusu i to za przystępna cenę. Pomysł armatora Carnival Cruise z poczatku lat 70- tych okazal sie pozniejszym hitem turystycznym, gdyz dawal mozliwosci spelnienia marzen zarowno o przygodzie i w pewnym sensie luksusie dla tzw. Middle Class. Ten pomysł jak sie wkrótce okazało stal sie w pewnym sensie elementem stylu życia i wypada wśród znajomych pochwalić sie, ze odbyło sie podróż wycieczkowcem po ciekawych zakatkach swiata.

W chwili obecnej taka forma wypoczynku oferujaca podobny standard jak lądowe kurorty a ponadto wzbogacona o przygode morska stala sie duza atrakcja i wbrew powszechnym opiniom nie jest jedynie sposobem spedzenia czasu dla emerytow. Taka wlasnie przygode turystyczna mialem okazje przezyc na statku armatora Carnival Cruise o nazwie Carnival Conquest. Jest to wycieczkowiec zabierajacy 3000 pasazerow z obsluga wielonarodowosciowa, w tym i Polakow, rzedu 1000 osob. Standardowy rejs to jest tygodniowa wycieczka , w moim przypadku, z Nowego Orleanu poprzez Montego Bay na Jamjce, Geoirgetown na wyspach Kajmana i Cozumel w Meksyku. W kazdym z wymienionych miejsc statek zatrzymuje sie na 1 dzien a ponadto sa 3 dni morskie.Cena jest relatywnie przystepna, gdyz ksztaltuje sie w wysokosci 800 USD za osobe ale jest to swoistego rodzaju ‘’ pulapka’’ ze strony organizatora, gdzy pozniej rachunek za pobyt i obciazenie karty kredytowej moga byc znacznie wyzsze. Wiaze sie to z faktem, ze na statku jest wiele atrakcji za ktore trzeba placic odrebnie jak chocby drinki w barach a sprytni amerykanie obciazaja rowniez nawet za coca cole a wiadomo , ze to jest podstawowy napoj dla tej nacji. Niskie relatywnie ceny biletów są tak pomyślane aby turysta zostawił jak najwięcej gotówki korzystając wlaśnie z atrakcji serwowanych  typu otwarte kasyno przez 24 godziny, specjalne sesje zdjeciowe w kostiumach z epoki wojny domowej czy w strojach kowbojskich.

Trzeba uczciwie powiedzieć, ze poziom obsługi i standard serwowany na statku jest wysokiej jakosci , tym niemniej dla turysty z Europy wiele spraw wywoluje wielkie zaskoczenie. Otóż zaobserwowałem wielu amerykanow, ze nie korzystaja z restauracji z super obsluga kelnerska gdzie nie ponosi sie zadnych dodatkowych oplat a w menu sa najbardziej wykwintne dania jak langusty,homary,krewetki na rozne sposoby,slimaki  czy udka zabie a wola w tym samym czasie skorzystac z typowo samoobslugowego baru.Mozna tam rowniez zjesc ciekawe dania ale amerykanie zgodnie ze swoimi upodobaniami preferuja tzw fast food i namietnie spozywaja hamburgery i pizze. Takie jednakze gusty to kwestia smaku i stylu bycia, czym europejczycy tak bardzo sie roznia od amerykanow wychowanych na sieci Mc Donalds.A ich pasja do hazardu to osobny temat, gdyz wszelkie atrakcje typu black jack czy jednoreki bandyta sa czynne przez cala dobe i wielu turystow w tak atrakcyjnych portach nawet nie fatyguje sie do zejscia ze statku a wyzszosc black jacka nad wspanialymi ruinami Majow w Coba pozostawiam bez komentarza. W kazdym ze wspomnianych portow rownoczesnie zawija nawet do 10 statkow wycieczkowych i to z najwiekszym na swiecie armatora Royal Caribbean International jak statek Allure of the Seas dla ponad 5 tysięcy pasażerów i z 2 tysiacami zalogi.Nieodlaczna atrakcja takiego rejsu jest wspanialy program rozrywkowy w roznych miejscach na statku a zawsze pora wieczorowa odbywa sie specjalny show w amfiteatrze dla setek pasazerow.

ll1

Gorąco polecam taka formę turystyki, gdyż obok przygody morskiej, mozna posmakowac co nie co luksusu, zwiedzic ciekawe zakatki swiata we wspanialym klimacie Morza Karaibskiego i choc kapitan byl Wlochem ale nie byl to Schettino z Costa Concordia wiec rejs odbyl sie jak to zawsze bywa bezproblemowo i z zachowaniem pelnego bezpieczenstwa.

Tekst i zdjęcia: Lech Łyczywek