RSnW: Dyskusja o największym pozwie zbiorowym w szczecińskim sądzie

maj 20, 2016 | Różne

1Stocznia Szczecinska

Ponad dwa tysiące akcjonariuszy upadłej stoczni Szczecińskiej Porta Holding domaga się odszkodowania za utratę wartości akcji tej firmy. O największym pozwie zbiorowym w szczecińskim Sądzie Okręgowym rozmawiali goście audycji „Radio Szczecin na Wieczór”.

Trudno ocenić czy proces uda się wygrać, to zależy od materiału dowodowego i jego oceny przez sąd. Ale ten który posiadamy jest bardzo bogaty – tłumaczy Barbara Domańska, radca prawna, która reprezentuje przed sądem poszkodowanych akcjonariuszy.

– Oparty również o przeprowadzony przez sąd okręgowy i apelacyjny materiał dowodowy w postępowaniu karnym przeciwko członkom zarządu. Wnikliwe orzeczenie sądu najwyższego oddalające kasację prokuratora. Mamy taką nadzieję, że też to postępowanie pozwoli wykazać ewentualną szkodę jaką wyrządził skarb państwa prywatnej spółce – tłumaczyła Domańska.

Jestem pewien, że wygramy – ocenia Krzysztof Piotrowski, były prezes stoczni szczecińskiej Porta Holding, radny PiS.

– Mamy takie dowody czy dokumenty i po prostu nie mają żadnych innych, które by temu zaprzeczyły. W roku 2002 stocznia, która liczyła 11 300 ludzi, a cały holding 14 tysięcy, nie miała jakiś gigantycznych problemów. Upadliśmy, bo nie mieliśmy pieniędzy – mówi Piotrowski.

Najgorsze skutki upadłości to były skutki społeczne – ocenia Krzysztof Fidura, przewodniczący NSZZ Solidarność w Stoczni Szczecińskiej „Nowa”, a wcześniej wiceprzewodniczący w stoczni szczecińskiej Porta Holding.

– Całe miasto, region, nie tylko stoczniowcy i ich rodziny. Myśmy dosłownie chodzili po zapomogi do opieki społecznej. Były ogromne ludzkie dramaty. Nagle, z niewyjaśnionych przyczyn stocznia przestała otrzymywać gwarancje i kredyty. To jest produkcja w toku, to nie jest tak, że coś się zatrzyma na chwilę. Wtedy jest cały ciąg zdarzeń. Prawdopodobnie wtedy tak to się miało stać – wyjaśnia Fidura.

Akcjonariusze uważają, że to decyzje rządu SLD doprowadziły w 2002 roku do upadku holdingu, w wyniku czego stracili na udziałach. Od skarbu państwa domagają się łącznie 74 mln zł. W środę sąd przesłuchał pierwszych świadków. 

Firma upadła, bo się przeinwestowała – twierdzą reprezentanci skarbu państwa. Pod pozwem zbiorowym podpisało się 2200 udziałowców Porty Holding.

Pozew został złożony cztery lata temu. Przez ten czas przed sądami toczyła się batalia o dopuszczenie pozwu przed sąd. Akcjonariusze domagają się odszkodowania za utraconą wartość akcji. W najlepszym momencie akcje Porty Holding były wyceniane na 168 złotych, w pozwie akcjonariusze chcą, aby odzyskać księgową wartość akcji czyli 21 zł.

W postępowaniu mają być przesłuchani m.in. byli premierzy Jan Krzysztof Bielecki i Leszek Miller oraz były Minister Spraw Wewnętrznych Krzysztof Janik.

 

Źródło: radioszczecin.pl