Nie tylko Akademie Morskie – studenci uczelni technicznych a rynek stoczniowy

lis 2, 2016 | Polskie nowości

 

1abc16okretownictwo

Współczesny europejski przemysł stoczniowy jest często nazywany branżą prototypów, gdyż unikalny charakter zamówień często wyklucza stosowanie rozwiązań seryjnych. Statki są obecnie najbardziej złożonymi i technicznie zaawansowanymi produktami polskiego przemysłu. Procesy kształtujące nowoczesną branżę stoczniową muszą również znajdować odzwierciedlenie w procesie kształcenia przyszłych pracowników biur projektowych. Politechnika Gdańska kształci większość kadry inżynierskiej, zatrudnianej przez polskie i międzynarodowe przedsiębiorstwa, decydujące o charakterze branży morskiej oraz przemysłu jachtowego na Pomorzu. 

Uczelnie i rynek stoczniowy

Wbrew potocznej opinii przemysł okrętowy istnieje i intensywnie się rozwija. Na obszarach byłych stoczni trójmiejskich funkcjonują firmy stoczniowe, zatrudniające niewiele mniejszą liczbę pracowników, niż w latach 70. uchodzących za szczytowy okres rozwoju polskiego przemysłu stoczniowego. Przedsiębiorstwa stoczniowe, wypracowują obecnie znacznie większe zyski biorąc pod uwagę wartość produktu. W ciągu ostatnich kilkunastu lat w Europie tradycyjna produkcja stoczniowa z powodów koniunkturalnych ustąpiła miejsca produkcji specjalistycznej. Obecnie statki są nasycone elektroniką o znacznie wyższym stopniu komplikacji. Wartość umownej jednostki produkcji statku (jednostki CGT) jest wielokrotnie wyższa niż jeszcze w latach 90. Współczesny przemysł stoczniowy potrzebuje wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Już sam pomiar robionej na miarę jednostki wiąże się z potrzebą zatrudnienia wykwalifikowanego pracownika. Statki  wyprodukowane w nowoczesnej stoczni to często prototypy i nie da się powielać rozwiązań. 

– Najlepszym dowodem zapotrzebowania na specjalistów może być fakt, że na ostatnim roku trwających 3,5  letnich studiów inżynierskich większa część naszych studentów znajduje zatrudnienie mając jeszcze status studenta- oznajmia profesor Janusz Kozak, Dziekan Wydziału Okrętownictwa i Oceanotechniki Politechniki Gdańskiej. 

W Trójmieście ma swoją siedzibę wiele biur projektowych, będących w dużej części firmami córkami firm skandynawskich i niemieckich. Studenci wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej są poszukiwani przez międzynarodowe biura projektowe jeszcze nim formalnie obronią tytuły inżynierskie i magisterskie. 

W 2012r. Marszałek Województwa Pomorskiego zamówił w Urzędzie Pracy i w Urzędzie Statystycznym dokument pt. Badanie losów absolwentów uczelni wyższych regionu pomorskiego. W opracowaniu zestawiono wszelkie uczelnie wyższe regionu. Wskaźnik bezrobocia -liczba absolwentów rejestrujących się w niedługim okresie od ukończenia studiów, porównana z ilością absolwentów wypuszczonych przez nasz wydział, był wówczas niemal najniższy na Politechnice Gdańskiej (zaraz po wydziale informatyki) i znacznie lepszy od Wydziału Chemii (na niektórych kierunkach PG wskaźnik wynosi 1,4%). 

 Wraz z rozpoczęciem kryzysu, który dotknął globalną branżę okrętową, Politechnika zdecydowała się na poszerzenie swojej oferty edukacyjnej. W tej chwili wydział prowadzi 4 kierunki studiów samodzielnie, bądź we współpracy z innymi wydziałami: oceanotechnika (związana ściśle z obiektami pływającymi i podwodnymi), energetyka (morska i odnawialna prowadzona we współpracy z wydziałem Elektrycznym i Mechanicznym PG), transport (multimodalny, ze szczególnym naciskiem na transport morski i śródlądowy). Kształcenie na tym wydziale jest realizowane we współpracy z wydziałem Inżynierii Lądowej i Środowiska. Ostatnio uruchomiono dwustopniowy kierunek: Techniki Geodezyjne w Inżynierii. Kierunek ten kształci przyszłych specjalistów przemysłu metalowego i konstrukcji stalowych, pracowników komórek pomiarowych, projektantów wymagań jakościowych. 

– Wbrew pozorom wyznaczenie długości liczącego 300m statku co do milimetra nie jest banalnym zadaniem, zwłaszcza w warunkach otwartej przestrzeni takiej, jak dok pływający- uściśla prof. Janusz Kozak.

Na specjalności okrętowej przedmiotem zajęć jest konstrukcja jednostek i ich napędów. Specjalności uruchamiane są w zależności od potrzeb. Są to np.: zarządzanie ryzykiem w gospodarce morskiej, budowa okrętów i jachtów, wyposażenie i urządzenia okrętowe (ze szczególnym uwzględnieniem urządzeń napędów), energetyka morska (w tym energetyka wiatrowa). Uruchomienie nowego kierunku jest zależne od zapotrzebowania na rynku gospodarki morskiej i trwa ok. 1 roku. Po okresie 4 lat pierwsi absolwenci są już do dyspozycji pracodawców. 

Współpraca z przemysłem

– Mamy bardzo dobry kontakt z przemysłem okrętowym. Jesteśmy członkiem Forum Okrętowego, stowarzyszenia pracodawców skupiającego obecnie ok. 60 podmiotów. Ponadto podpisaliśmy umowę o  bliskiej współpracy z Stowarzyszeniem Producentów Łodzi i Jachtów Polboat, skupiającym kilkunastu największych producentów jachtów i wyposażenia żeglarskiego na polskim rynku (do ścisłego grona należą tacy potentaci, jak Delphia i Galeon)- informuje Dziekan Wydziału Okrętownictwa i Oceanotechniki Politechniki Gdańskiej. 

W ramach podtrzymywania kontaktów biznesowych Politechnika Gdańska organizuje raz do roku wydarzenia takie jak DesignDay czy YachtDay, będące całodziennym spotkaniem kadry akademickiej i studentów z firmą lub zespołem przedsiębiorstw związanych z przemysłem jachtowym. Przedmiotem organizowanych tego dnia wykładów jest rozwiązanie problemu technicznego, z którym ostatnio zetknęły się przedsiębiorstwa nadające ton całej branży jachtowej. Efektem spotkań i odczytów są w dalszej kolejności tematy dyplomów na wydziale oceanotechniki i okrętownictwa, a także prezentacja przedstawicielom przemysłu możliwości i oferty badawczej uczelni. Dla politechniki bliskie kontakty z biznesem są okazją do poszukiwania miejsca, w którym studenci mogliby odbyć letnie praktyki. Polboat opodatkował się na rzecz Politechniki Gdańskiej fundując udział w wystawie Wiatr i Woda dla wszystkich studentów Politechniki, którzy zdecydują się na odbywanie letnich praktyk wakacyjnych właśnie w siedzibie firmy stowarzyszonej. Politechnika partycypuje w kosztach zwiedzania wszystkich polskich przedsiębiorstw jachtowych, które zdecydują się przyjąć i kształcić praktykantów. Do grona firm sprawdzających umiejętności studentów gdańskiej uczelni technicznej w praktyce należą również Delphia i Ostróda Yacht. Biura projektowe stoczni jachtowych same zabiegają o angażowanie praktykantów z Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa oprócz praktycznej wiedzy oferując najzdolniejszym możliwość znalezienia zatrudnienia.

Podejmując współpracę uczelnia preferuje udział w  futurystycznych, rozwojowych projektach badawczych, których zadaniem jest opracowanie nowej technologii oraz przygotowanie jej do wdrożenia na skalę przemysłową. Niekiedy występuje tu konflikt interesów między przemysłem i światem nauki, gdyż przedsiębiorcy, zwłaszcza ci powiązani z największymi przedsiębiorstwami stoczniowymi nie są skłonni angażować się w długotrwałe projekty. Projekty związane z realizacją jednostek mają swój charakterystyczny pułap kosztowy. W tej kalkulacji przedsiębiorcy nie mają odpisów kosztów na prace rozwojowe. Nie ma więc ani pieniędzy ani czasu na przeprowadzanie badań rozwojowych. Przemysłowcy zwracają się natomiast do pracowników naukowych uczelni technicznych w chwili, gdy pojawiają się problemy z ukończeniem zlecenia zgodnie z zakontraktowanymi ramami czasowymi. Politechnika Gdańska dysponuje dużym laboratorium wytrzymałościowym akredytowanym przez Polski Rejestr Statków i posiadającym certyfikat PCA (Polskiego Centrum Akredytacji). Laboratorium często otrzymuje zlecenie na rozwiązanie bieżących problemów technicznych przemysłu, opiniowanie i przeprowadzanie dodatkowych ekspertyz dotyczących wytrzymałości materiałów produkcyjnych. Politechnika uczestniczy więc w rozwiązywaniu zagadnień na pograniczu naukowo-praktycznym.

–  Godzimy interesy politechniki, jako instytucji badawczej, chcącej wykorzystać wyniki i informacje zdobyte w toku wykonywanych ekspertyz do dalszej pracy badawczej, z przedsiębiorstwami stoczniowymi, którym zależy na utrzymaniu tajemnicy handlowej. Zwłaszcza dla kontrahentów zagranicznych wiele informacji może stanowić potencjalny element konkurencyjności na rynku stoczniowym – mówi prof. Janusz Kozak. 

Odrębna działalność gdańskiej uczelni jest związana z funkcjonowaniem Zespołu Technik Podwodnych, który od wielu lat specjalizuje się w projektowaniu bezzałogowych pojazdów podwodnych, dedykowanych głównie marynarce wojennej. Zespół już kilka razy z rzędu wygrał przetarg na dostawę sterowanych światłowodami pojazdów podwodnych, kierowanych przez operatora.  Najsłynniejszą cywilną realizacją gdańskich inżynierów jest projekt podwodnego hotelu Water Discus wykonany dla kontrahenta w Bahrajnie. Komórka badawcza działająca przy Politechnice legitymuje się na tyle dużym potencjałem i dorobkiem badawczym, że zagraniczni inwestorzy chcieli przejąć jej know how, jednak ich oferta nie była dla Polaków satysfakcjonująca. 

Filozofia kształcenia

Zarówno absolwenci szkół i akademii morskich, jak i studenci politechniki nie mają problemów ze znalezieniem zatrudnienia. O ile ci pierwsi znajdują pracę przede wszystkim na statkach zagranicznych armatorów, o tyle większość absolwentów okrętownictwa znajduje zatrudnienie w naszym kraju. Zazwyczaj nie są oni skłonni do wyjazdów zagranicznych, gdyż umiejętności i renoma  bez większych problemów pozwala im na znalezienie dobrze płatnego zatrudnienia bez konieczności rozłąki z rodziną. Firmom brakuje rąk do pracy, zaś okrętownictwo ma opinię branży, w której dominuje rynek pracownika.

–  Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że specyfika projektowania programów studiów jest złożoną kwestią. Dla przykładu biura projektowe pracują w oparciu o bardzo różnorodne programy wspomagające proces projektowania (CAD-CAM)  i ze względu tę różnorodność nie jesteśmy w stanie wykształcić specjalistę w 100% przygotowanego do  zatrudnienia w konkretnym przedsiębiorstwie. Podstawowym zadaniem uczelni technicznej jest wykształcenie człowieka o mentalności inżyniera, znającego filozofię pracy każdym narzędziem używanym w biurach projektowych, powiązanych z przemysłem okrętowym- ocenia pracownik naukowy Politechniki Gdańskiej.

 Zdaniem profesora Janusza Kozaka patrzącego na losy absolwentów politechniki na rynku pracy, uczelnia wywiązuje się z tego założenia. Obecnie, w wyniku gwałtownych spadków cen ropy naftowej rynek okrętowy doświadcza  jeszcze większych perturbacji niż te, które miały miejsce w 2009r. na początku globalnego kryzysu ekonomicznego. Aktualnie nie opłaca się prowadzić nowych odwiertów, gdyż wszystkie kolejne operacje są tzw. wierceniami głębokimi, których koszty przekraczają potencjalne zyski. Istniejące już odwierty są przez firmy naftowe eksploatowane na niespotykaną dotychczas skalę. Przedsiębiorstwa nie będą inwestować w poszukiwanie nowych odwiertów póki mogą wydobywać surowce z obecnych, gdyż nie mają funduszy na prowadzenie prac przygotowawczych na dużą skalę. W rezultacie firmy nie zamawiają w chwili obecnej nowych jednostek do przeprowadzania odwiertów i obsługi pól naftowych. Niszę na rynku okrętowym usiłuje w Trójmieście zająć rynek związany z nowymi źródłami zasilania i napędów okrętowych. Stocznie polskie podjęły się realizacji projektów promów zasilanych hybrydowo (elektryczno-spalinowo), zamówionych przez armatorów głównie skandynawskich. 

– Uczymy teorii i praktyki projektowania napędów elektrycznych już od wielu lat. Studenci PG działający jeszcze w przedwojennym kole naukowym Korab od lat projektują i budują prototypy- informuje profesor. 

Co 2 lata odbywa się 6 dniowy maraton, podczas którego zaprojektowane przez uczestników pojazdy napędzane napędem solarnym muszą pokonać wieloetapową trasę bez możliwości doładowania akumulatora. Stan akumulatora jest sprawdzany przez komisję na początku zawodów, zaś bateria jest plombowana, by zapobiec ewentualnym niesportowym zagraniom. Konstrukcje wystawione przez uczestników muszą pokonać wyznaczoną trasę jak najszybciej, jednak dodatkowym wyzwaniem jest również racjonalne zużycie energii (by podwoić swoją prędkość jednostka musi zużyć cztery razy więcej energii). Torem wyścigowym są holenderskie kanały i zalewy, więc jednostki projektowane z myślą o wyścigu muszą być smukłe, opływowe lecz jednoczesnie muszą mieć dzielność morską, by przeciwstawić się fali. Zawody mają charakter otwarty, więc obok pasjonatów swoje jednostki wystawiają również przedsiębiorstwa dysponujące dużym budżetem rozwojowym. Mimo to przed dwoma laty pierwsze miejsce w kategorii pojazdów dwuosobowych wywalczyli właśnie studenci Politechniki Gdańskiej. 

 Zawody pokazały, że studenci są zdolni do podejmowania trudnych i niestandardowych wyzwań, co w przyszłości będzie również procentowało podczas składania aplikacji do przedsiębiorstw związanych z okrętownictwem i przemysłem stoczniowym. 

– Aktualnie boimy się niżu demograficznego i braku stabilności systemu edukacji w Polsce, jednak jesteśmy pewni co do dużej wartości naszych absolwentów na rynku pracy –  podsumowuje prof. Janusz Kozak.

Opracował  Maciej Ostrowski

 

1amorza i oceany PNG logo big