Nadzwyczajnie o stoczni

sty 30, 2013 | Stocznie

1stoczniaTowarzystwo Finansowe Silesia rozeznało rynek, a teraz przygotowuje biznes plan i rozmawia z inwestorami, którzy chcieliby działać na terenach po Stoczni Szczecińskiej. Poinformował o tym wczoraj prezes Silesii na nadzwyczajnej, wspólnej sesji Rady Miasta i sejmiku. Dyskutanci różnili się pomysłami, ale byli zgodni, że zakład trzeba reaktywować.

– Głównym celem, jaki sobie stawia Silesia, jest opracowanie i wdrożenie długoterminowego i stabilnego programu rozwoju i zagospodarowania majątku stoczniowego – mówił Mariusz Kolwas, prezes Silesii, zarządzającej nieruchomościami stoczni.

Silesii pomaga firma doradcza Bain and Company. Zakończono już prace analityczne dotyczące możliwości rynkowych i oceny branż, wśród których należy szukać inwestorów. Nadzieje wiązane są z produkcją jednostek offshore, elementów dla przemysłu energetycznego i dużych konstrukcji metalowych. O budowie statków mówi się mniej, ale ten trend może się odwrócić.

– Prowadzimy ciągłe i szerokie konsultacje m.in. z lokalnym samorządem czy Zachodniopomorskim Klastrem Morskim, będącym kanałem komunikacji z naszymi dzierżawcami – dodał M. Kolwas. – Odbyły się też rozmowy z potencjalnymi inwestorami zewnętrznymi.

Prezes zaznaczył, że na terenie stoczni cały czas jest prowadzona działalność, choć niewspółmierna do dawniejszej.

– Część dzierżawców chce tu przenieść swoje aktywa z innych miejsc, zainwestować, ale pod warunkiem większej stabilizacji – zauważył M. Kolwas. – Ze wstępnej oceny wynika, że obecni użytkownicy byliby w stanie zagospodarować 16-30 proc. terenów stoczni. Dlatego i tak potrzebni są inni, silni partnerzy, którzy pociągnęliby ten biznes.

Trwają rozmowy z inwestorami, którzy byliby zainteresowani nabyciem stoczni. Jeśli to się nie uda, jest plan „B”, czyli utworzenie parku przemysłowego. Obecnie przygotowywany jest biznes plan – jakie wydatki należy ponieść na dostosowanie stoczni do potrzeb inwestorów. Silesia nie wyklucza swojego zaangażowania kapitałowego, ale nie zakłada przedłużania obecnego stanu.

– Nie przewidujemy też sprzedaży terenu czy projektów deweloperskich – zastrzegł M. Kolwas.

Samorządowcy i politycy, w tym posłowie i europosłowie dyskutowali o tym, kto powinien pomóc w odbudowie stoczni: rząd czy władze lokalne. Przedstawiciele SLD są zwolennikami komunalizacji tego terenu.

– My nie chcemy jako samorząd budować statków, ale przygotować warunki do rozwoju takiej działalności – podkreślił Dariusz Wieczorek, radny wojewódzki Sojuszu.

Komunalizację popiera też europoseł PO Sławomir Nitras.

– Winą klasy politycznej, nas, jest to, że nie udało nam się wypracować wspólnej koncepcji tak jak w Gdyni – przyznał S. Nitras. – Chciałbym wesprzeć ideę komunalizacji. Przy współpracy obu samorządów, prezydenta i marszałka jest szansa na zagospodarowanie tego majątku.

Europoseł Marek Gróbarczyk (PiS) stwierdził, że to rząd zlikwidował stocznię, więc powinien ją też odtworzyć.

Radni miejscy i wojewódzcy PiS-u we wspólnym stanowisku zwrócili uwagę na nieuregulowany stan prawny majątku stoczniowego i niezakończone postępowania sądowe, w tym dotyczące upadłości Porty Holding. Również inni dyskutanci, m.in. przedstawiciele Solidarnej Polski, ale też PO oraz eksperci wspominali o tej wadzie prawnej, która może być przeszkodą w pozyskaniu poważnego inwestora.

Źródło: www.kurier24.pl