Klaster odpowiada Porcie Holding

sie 7, 2013 | Stocznie

1stoczniaRóżne środowiska mają odmienne pomysły na zagospodarowanie terenów po szczecińskiej stoczni. Zachodniopomorski Klaster Morski przygotował koncepcję utworzenia parku przemysłowego. Tymczasem Porta Holding chce odbudowy stoczni i sprzeciwia się jej komunalizacji. Klaster wyjaśnia, o co chodzi z parkiem oraz zachęca do współpracy.

Przypomnijmy, że w połowie lipca br. zarząd Porty Holding w upadłości zwołał konferencję prasową, na której jego przedstawiciele przekonywali, że odbudowa szczecińskiej stoczni jest jeszcze możliwa, a jej komunalizacja nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Zdaniem prezesa stoczniowego holdingu Krzysztofa Piotrowskiego, przemysł okrętowy nie może być komunalny, gdyż nie utrzyma się ze środków samorządowych. Jest za to ciągle szansa na odbudowę szczecińskiego zakładu, który po remoncie mógłby znów produkować statki – na początek po kilka rocznie. Zarząd Porty Holding wydał specjalne oświadczenie w tej sprawie i skierował je m.in. do ministra skarbu, marszałka województwa, wojewody zachodniopomorskiego, prezydenta Szczecina, parlamentarzystów i przewodniczącego Komisji Europejskiej.

Z treścią tego pisma polemizują przedstawiciele stowarzyszenia Zachodniopomorski Klaster Morski. Uważają, że powrót do seryjnej produkcji statków w wielkiej stoczni z wielką liczbą zatrudnionych w jednym zakładzie przynajmniej na razie jest nierealny.

– Współczesna europejska stocznia produkcyjna jest po prostu montownią specjalistycznych jednostek pływających (statków) i producentem konstrukcji wielkogabarytowych – zaznacza Andrzej Podlasiński, prezes ZKM. – Nasze lokalne firmy deklarujące zamiar ulokowania na lata swojej produkcji na terenie przyszłego parku przemysłowego są prototypem wydziałów stoczni w dawnej formule. Budują całe kadłuby statków lub sekcje okrętowe, montują siłownie, systemy sterowania i automatyki, systemy nawigacji, urządzenia przeładunkowe, wyposażenie wnętrz itp.

Według klastrowej koncepcji utworzenia parku przemysłowego i towarzyszących temu opracowań, regionalne firmy są chętne zagospodarować teren postoczniowy włącznie z pochylniami i zwiększać produkcję oraz zatrudnienie. Szczegóły są dostępne na www.klastermorski.org.

– W perspektywie paru lat, przy sprzyjających warunkach na światowym rynku shippingowym realne jest myślenie o utworzeniu w Szczecinie montowni statków czy stoczni budującej specjalistyczne jednostki pływające „pod klucz” na bazie umocnionych firm z branży – dodaje A. Podlasiński. – Ale najpierw trzeba firmom stworzyć stabilne warunki do działalności i rozwoju. Potem uwiarygodnić się w organizacjach finansowych, ubezpieczeniowych i klasyfikacyjnych, aby zdobyć zaufanie armatora (zleceniodawcy) i kredyty na budowę statków. To wymaga wielu lat spokojnej i rzetelnej pracy oraz współpracy z kreatywnymi ośrodkami naukowymi i samorządem.

Prezes ZKM podkreśla, że nie szkodzi temu projekt komunalizacji majątku po stoczni na rzecz samorządu regionalnego i lokalnego.

– Jest wręcz przeciwnie – tłumaczy. – W świetle nowych założeń unijnej perspektywy finansowej na lata 2014-2020, to właśnie samorządy mogą być najlepszym gwarantem rozwoju naszej regionalnej specjalizacji ściśle powiązanej z innowacyjnością kooperantów. W Europie Zachodniej grunty portowe czy stoczniowe są własnością np. landów i miast takich jak Lubeka, Hamburg, Rotterdam, Antwerpia… Przedsiębiorcy oraz kooperanci kwitną, a do budżetów są duże wpływy.

Przedstawiciele klastra przypominają, że tymczasem w Szczecinie ok. 80 proc. terenów przemysłowych ma ośrodki decyzyjne w Warszawie, Bydgoszczy, Katowicach itd.

– To się powinno zmienić – mówi A. Podlasiński. – Ale kiedy już podjęto decyzję o utworzeniu takiego parku przemysłowego na terenie postoczniowym, to powinniśmy wszyscy razem zgodnie pracować nad tym projektem. Co ma zrobić minister skarbu państwa, gdy zauważa brak jednomyślności w regionie?

Elżbieta KUBOWSKA

Źródło: kurier24.pl