Kilka lat po likwidacji stoczni

sty 7, 2014 | Stocznie

1stoczniaMinęło ponad pięć lat od czasu, gdy Komisja Europejska wydała wyrok na Stocznię Szczecińską Nową. Do dziś – mimo wielu pomysłów i zapowiedzi – zakładu nie udało się reanimować. Jednak o stoczni ciągle jest głośno. Przypominają o niej politycy, dopytują przedsiębiorcy. Żyje w sądach, do których trafiły sprawy z dalszej i bliższej przeszłości. Tak było również w 2013 roku.

Najważniejsze części majątku zakładu, który przez lata był wizytówką Szczecina, kupiło w przetargu – w listopadzie 2010 r. – Towarzystwo Finansowe Silesia z siedzibą w Katowicach. I to ono jest jego właścicielem i zarządcą. Co prawda na terenie dawnej stoczni działają lokalne spółki korzystające z hal, nabrzeży i pozostałych urządzeń, ale jest to produkcja rozproszona, a dzierżawcy czują się tu niekoniecznie chcianymi gośćmi.

Sesja i wycieczka

Pod koniec stycznia ub. roku odbyła się wielka debata o przyszłości terenów po stoczni. W tej sprawie bowiem zwołano nadzwyczajną, wspólną sesję szczecińskiej rady miasta i sejmiku województwa zachodniopomorskiego. Dyskutanci – samorządowcy, przedsiębiorcy, politycy, eksperci – zgodni byli w jednym: zakład trzeba reaktywować. Jak?Tu już zdania były podzielone.

Kluczowe były deklaracje ówczesnego prezesa Silesii, Mariusza Kolwasa.  – Nie przewidujemy sprzedaży terenu czy projektów deweloperskich – zastrzegał. Informował o rozmowach prowadzonych z inwestorami zewnętrznymi i kreślił scenariusze alternatywne. Plan „B” zakładał utworzenie parku przemysłowego, m.in. z udziałem lokalnych firm.

Politycy dyskutowali o tym, kto powinien pomóc w odbudowie stoczni – rząd czy władze lokalne. Przedstawiciele SLD przekonywali do komunalizacji tego terenu. Pomysł poparł m.in. europoseł PO Sławomir Nitras.

Z kolei działacze PiS-u zwracali uwagę, że za obecną sytuację odpowiada administracja rządowa i to ona powinna zadbać o przywrócenie produkcji statków w Szczecinie. Przypomnieli też o nieuregulowanym stanie prawnym stoczni i ciągnących się postępowaniach sądowych, w tym dotyczącym upadłości Porty Holding. Wtórowali im przedstawiciele Solidarnej Polski.

W połowie marca radni wojewódzcy z grupą zainteresowanych osób odwiedzili dawną stocznię. Wrażenia z tej wycieczki określili jako przygnębiające. Mówili, że widać brak gospodarza, a teren jest w niewielkim stopniu wykorzystywany.

Park na sprzedaż?

Silesii nie udało się pozyskać inwestora strategicznego, mimo że jeszcze jesienią informowano o podpisanym liście intencyjnym z norweską grupą Kleven. Ostatecznie zwyciężyła koncepcja parku przemysłowego. Decyzja zapadła w połowie roku. Jednak na powołanie przez Silesię spółki zarządzającej ze Szczecina tym parkiem czekano kilka miesięcy. Dopiero niedawno ją zarejestrowano. Prawdopodobnie przeciągające się działania w sprawie zagospodarowania stoczni wpłynęły na odwołanie Mariusza Kolwasa ze stanowiska prezesa Silesii. – Chcemy sprawić, by produkcja stoczniowa w Szczecinie się odbudowała – podkreślił pełniący obowiązki prezesa Silesii Adam Siwek, który dodał, że trwa praca nad strategią działania spółki.

O planach związanych z parkiem przemysłowym poinformował wiceminister skarbu Rafał Baniak, odpowiadając pod koniec listopada na interpelację posła Grzegorza Napieralskiego (SLD). Zaznaczył, że park ma powstać „w oparciu o jeden lub dwa wiodące projekty”, a zarząd Silesii prowadzi zaawansowane rozmowy z kilkoma inwestorami działającymi w branży stoczniowej, offshore i przemysłu ciężkiego.

– Docelowym efektem, z punktu widzenia TFS, ma być natomiast podniesienie wartości aktywów stoczniowych (rozumianych kompleksowo, jako obecnie posiadane aktywa wraz ze spółką, która miałaby nimi zarządzać), a następnie zaoferowanie tych aktywów do sprzedaży potencjalnemu inwestorowi – zapowiedział R. Baniak.  Te plany zaniepokoiły lokalnych działaczy SLD, którzy oczekują od samorządów wojewódzkiego i miejskiego działań zmierzających do przejęcia terenów po stoczni.

Zwolennikiem parku, ale w oparciu o lokalne firmy, jest Zachodniopomorski Klaster Morski. Organizacja zrzeszająca m.in. przedsiębiorców, którzy dzierżawią nieruchomości o stoczni od Silesii, nie jest przeciwna przyciągnięciu inwestorów zagranicznych. Uważa jednak, że taki podmiot nie powinien być uprzywilejowany. – Nasze lokalne firmy, deklarujące zamiar ulokowania na lata swojej produkcji na terenie przyszłego parku przemysłowego, są prototypem wydziałów stoczni w danej formule – zaznaczył Andrzej Podlasiński, prezes klastra. – Budują całe kadłuby statków lub sekcje okrętowe, montują siłownie, systemy sterowania i automatyki oraz nawigacji, urządzenia przeładunkowe, wyposażenie wnętrz itp.

 

Źródło: 24kurier.pl