Innowacyjna gospodarka morska – „w Polsce tkwi duży potencjał”

paź 6, 2014 | Polskie nowości

1innovationGospodarka morska jest dobrym przykładem sektora gospodarki opartego na wiedzy. Rozwój przemysłów morskich w ostatnich dziesięcioleciach, zwłaszcza w krajach Unii Europejskiej, realizowany jest przede wszystkim dzięki postępowi wiedzy. Polska branża morska udowodniła, że jest w stanie wypuszczać na światowe rynki innowacyjne i unikatowe produkty. O wadach i zaletach systemu finansowania badań naukowych w naszym kraju wypowiedzą się mgr inż. Zbigniew Karpiński, Prezes Zarządu i Dyrektor Naczelny Centrum Techniki Okrętowej, dr inż. Leszek Wilczyński, Dyrektor ds. Badań i Rozwoju, Pełnomocnik Zarządu ds. Zarządzania Jakością Centrum Techniki Okrętowej oraz Jerzy Czuczman, Dyrektor Forum Okrętowego. 

Mimo posiadania stosunkowo dużego potencjału badawczego Polska zajmuje końcowe miejsca w rankingu innowacyjności gospodarki. Co jest tego powodem?

ZK: Gospodarka morska jest w głównej mierze przemysłem eksportowym, silnie zależnym od warunków zewnętrznych. Mam na myśli szczególnie żeglugę czy przemysł stoczniowy. Rodzimy rynek w bardzo minimalnym stopniu kupuje produkty wytwarzane przez polski przemysł. Przykładem jest tu relacja między liniami żeglugowymi PLO i PŻM a polskimi stoczniami. Krajowe stocznie w głównej mierze wykonują zlecenia kontrahentów z UE. Armatorzy zamawiający statki w naszych stoczniach życzą sobie określonych produktów. Bardzo często nie ma możliwości, by w zamówieniu pojawiły się nasze produkty, które w procesie innowacji byłyby udoskonalane. Rynek światowy wypracował własne rozwiązania. Nawet najlepszy produkt, na który nie ma zbytu ma małe możliwości konkurowania. Nie zgodziłbym się z tezą o niskiej innowacyjności polskiego przemysłu morskiego. Należy pamiętać, że to z gospodarki morskiej cały szereg rozwiązań, konstrukcji  i pomysłów jest adaptowanych do lądowych sektorów biznesu. Miarodajnym wskaźnikiem poziomu innowacyjności gospodarki nie jest liczenie ilości patentów tylko branie pod uwagę rentowności określonego produktu.

Innowacyjność polskiego przemysłu morskiego jest po prostu mniej rozwinięta niż w innych krajach Unii Europejskiej. Na okres przemian gospodarczo ustrojowych w Polsce przypadały najlepsze lata dla gospodarek morskich Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Nasz kraj musiał w tym czasie wyjść z zapaści po zerwaniu eksportu produktów do Rosji. Nasze stocznie musiały się przystosować do nowych reguł gry. Stocznie popadały w kłopoty, których konsekwencją był brak możliwości rozwoju całego zaplecza stoczniowego. Polskie stocznie przez długi czas nie były w stanie udoskonalać swoich produktów.

LW: Ok. 20 lat temu polski przemysł okrętowy wypuszczał na rynek typy jednostek produkowane obecnie w Chinach czy Korei. Druga połowa lat 90-tych obfitowała w szereg różnych jednostek prototypowych, dostarczanych przez nasze stocznie. Windowała w górę poziom innowacyjności polskiego przemysłu stoczniowego. Następne lata przyniosły okres rozpadu największych rodzimych stoczni. Przyczyny były zróżnicowane,  po części wynikały z akcesji do Unii Europejskiej, inne miały charakter globalny. Na sytuację w naszym kraju wpłynął też światowy kryzys. Obecnie lukę po produkcji statków wypełnia przemysł w głównej mierze związany z technologiami offshore. W naszym kraju produkuje się jedne z najnowocześniejszych statków do obsługi morskich farm wiatrowych oraz platform wiertniczych. Gdyby brać pod uwagę innowacyjność pojedynczych podmiotów, to poziom innowacyjności byłby wyższy niż średnia w Europie. Stocznie, w szczególności produkujące dla potrzeb rynku offshore korzystają z projektów, które powstają w Polsce. Statki zamawiane przez zagranicznych kontrahentów są projektowane przez polskie biura projektowe lub przez międzynarodowe  biura operujące w naszym kraju i zatrudniające polskich inżynierów.

Jednym z głównych powodów niskiego poziomu innowacyjności jest sposób finansowania badań. Przez lata dominował horyzontalny sposób finansowania badań naukowych. Każdy pomysłodawca badań podstawowych czy stosowanych, był uprawniony do aplikowania o środki finansowe (dofinansowanie ze strony państwa) na badania. Ten system pomału ulega zmianie. Wzorem państw lepiej rozwiniętych rozpoczynamy realizację programów wspierających określone sektory. Takie podejście może zaowocować w gospodarce morskiej. Centrum Techniki Okrętowej pełni rolę organizatora działań mających na celu utworzenie sektorowego programu badań dla przemysłu offshore, uznania przemysłu offshore za specjalizację województwa pomorskiego oraz uznania gospodarki morskiej za specjalizację krajową.  To istotne pojęcia, decydujące o przyznawaniu środków finansowych na rozwój.

JCZ: Nie zgadzam się z twierdzeniem o niskiej innowacyjności polskiej gospodarki. Wg OECD innowacją nazywamy wdrożenie w praktyce gospodarczej nowego lub znacząco udoskonalonego produktu, usługi lub procesu, w tym także wdrożenie nowej metody marketingowej lub organizacyjnej, redefiniującej sposób pracy lub relacje przedsiębiorstwa z otoczeniem. Nowe rozwiązanie nie jest więc innowacją, dopóki nie ma ono praktycznego zastosowania. W ciągu ostatnich 25 lat poziom gospodarki polskiej wzrósł z nieco ponad 20% poziomu gospodarczego UE do ok. 70%. Oznacza to ponad 3 krotny wzrost poziomu życia i siły gospodarki. Nie osiągnęlibyśmy tego wszystkiego bez wdrożenia w praktykę gospodarczą olbrzymich pokładów naszych umiejętności, pomysłów, rozwiązań.

W jaki sposób rozwiązania sprzyjające innowacyjności w państwach Europy Zachodniej różnią się od Polskich?

LW:  Kraje przodujące w wprowadzaniu innowacyjnych rozwiązań do przemysłu dbają o swoje jednostki naukowe. Nie likwidują placówek badawczych, przeciwnie tworzą rozwiązania pomostowe, ułatwiające funkcjonowanie tych instytucji. Takie państwa jak Norwegia, Holandia czy Włochy utrzymują i dofinansowują duże korporacje prowadzące badania z myślą o zastosowaniu w poszczególnych sektorach gospodarki. Do dyspozycji mają budżety większe niż w Polsce.

Drugim czynnikiem decydującym o innowacyjności gospodarek tych państw jest fakt, że kraje Europy Zachodniej już dawno wprowadziły programy rozwoju dla określonych dziedzin gospodarki. Gospodarka morska jest w tych krajach dziedziną wydzieloną, z wieloletnimi programami rozwoju, z których mogą korzystać przedsiębiorcy i które pozwalają na utrzymanie zaplecza badawczego na najwyższym światowym poziomie. W Polsce pomału dochodzi do sytuacji, w której podstawowym kryterium przyznawania funduszy na badania jest praktyczna przydatność ich rezultatu. Od tej perspektywy finansowej w Unii Europejskiej środki na programy badawcze będzie dostawał do ręki przedsiębiorca. Rozwiązanie to ma zapewnić lepszą efektywność wydatków. Przedsiębiorca będzie decydował o doborze partnerów naukowych, tempie i kierunku prac. Funkcja badawcza będzie polegała na przygotowaniu produktu zgodnie z wymaganiami przedsiębiorcy. Przez wiele lat strumień pieniędzy był kierowany do jednostek naukowych, które w trakcie prowadzenia badań dopiero namawiały przedsiębiorców, by korzystali z opracowanego rozwiązania lub produktu.

ZK: Innowacyjność wymaga oparcia w silnym przemyśle mającym potencjał finansowy. W naszym kraju potencjał intelektualny jest na dobrym poziomie, zaplecze gospodarcze jest odpowiednie, problemem jest brak woli przedsiębiorców na angażowanie się w ryzykowne projekty. Na Zachodzie Europy funkcjonują rozmaite fundusze ubezpieczeniowe, dużą część ryzyka wynikającego z uruchamiania nowych produktów i adoptowania do przemysłu nowych rozwiązań przejmuje na siebie państwo. Polscy przedsiębiorcy wolą otrzymać  gotową dokumentację produktu,  by  zminimalizować ryzyko. Widać to na przykładzie przemysłu offshore. Funkcjonuje dużo producentów produkujących w oparciu o zagraniczną dokumentację dobrej jakości wyroby z myślą o zewnętrznych rynkach. Jesteśmy w większej części zdani sami na siebie. Potencjał polskich przedsiębiorstw jest zbyt niski, by mogły one agresywnie poruszać się po rynkach świata. Warunki kredytowania są dość trudne. Wszystkie te czynniki zmierzają do tego, że przedsiębiorcy nie są zainteresowani wdrażaniem krajowych rozwiązań, tylko sięgają po gotowy produkt. Każda innowacja stanowi ryzyko.

JCZ: W kwestii rozwiązań organizacyjnych jest jeszcze dużo do zrobienia. W tej dziedzinie powinniśmy naśladować firmy z Europy Zachodniej i Północnej. Sposób ich produkcji, organizacji zespołów ludzkich, wymiany informacji. Upraszczanie procedur pozwala znajdować czas na rozwój. Decyzją Komisji Europejskiej Stocznia Gdynia musiała zostać zlikwidowana. Obecnie na terenie zajmowanym przez Stocznię pracuje 4 tyś osób, czyli dwukrotnie mniej niż w okresie funkcjonowania. Produkt wytwarzany przez firmy mające swą siedzibę na terenach postoczniowych przewyższył już poziom sprzedaży Stoczni Gdyni. Warto wspomnieć, że ostatnie jednostki budowane przez Stocznię w Gdyni wymagały 30 % dofinansowania z państwowej kasy. Dziś gospodarzami terenu są prywatne firmy żyjące z jedno lub dwucyfrowej marży pokrycia. Oznacza to ogromny postęp w dziedzinie efektywności, wydajności pracy. Oznacza to, że dokonał się szereg procesów innowacyjnych.

Osobiście jestem bardzo przeciwny interwencji państwa w gospodarkę oraz działaniom takim, jak dofinansowywanie biznesu z pieniędzy publicznych. Biznes jest na tyle szybko zmieniającym się środowiskiem, że nie nadążą za nim procedury administracyjne i urzędnicze. Działania państwowe zawsze są sproceduryzowane, wymagają czasu i akceptacji wielu różnych czynników. Świat idzie w innym kierunku. Pomysły na unowocześnianie działalności pochodzą zawsze z biznesu i przemysłu. Polski przemysł stoczniowy od wielu lat konkuruje w płaszczyźnie światowej gospodarki wolnorynkowej. Brak innowacyjności oznacza niemożność uzyskania kredytów, zdobywania kontraktów, chyba, że na budowę najprostszych jednostek, takich jak kontenerowce. Wydaje mi się, że nie wszystkie ośrodki badawcze nadążają za potrzebami rynku. Nowa perspektywa finansowa Unii Europejskiej przekazuje środki finansowe do biznesu, rola ośrodków badawczo-rozwojowych sprowadza się do wspierania innowacyjności, spełniania zapotrzebowania przedsiębiorców. Doszło więc do odwrócenia dotychczasowej perspektywy. Forum Okrętowe skupia prawie 60 firm. Przedsiębiorstwa skupione w organizacji to przekrój polskiego przemysłu stoczniowego i gospodarki morskiej (stocznie remontowe i produkcyjne, zaplecze koordynacyjno-usługowe i biura projektowe, uczelnie techniczne Trójmiasta i Szczecina, banki oraz kancelarie prawne). Jestem przekonany o tym, że płaszczyzna przedsiębiorców prowadzących indywidualne biznesy może dać odpowiedź na temat kierunków przyszłego rozwoju.

Jakie pozapaństwowe podmioty związane z przemysłem morskim, byłyby zainteresowane wspieraniem innowacyjności w naszym kraju?

Grupa Remontowa jest modelowym przykładem przedsiębiorstwa, które podejmuje ryzyko związane z nowymi produktami, stosuje cały szereg nowatorskich rozwiązań.

Jakie sektory badań byłyby priorytetowe na obecnym etapie polskiej gospodarki?

LW:  CTO jest firmą i zarazem jednostką naukową zorientowaną na uczynienie przemysłu offshore specjalizacją w przemyśle morskim. Szczegółowy obszar zainteresowań naukowych obejmuje hydromechanikę, mechanikę konstrukcji, badanie materiałów, technologie informacyjne (bezpieczeństwo przesyłania danych i ich interpretacja w krótkim czasie). Z Polski wywodzi się szereg nowoczesnych firm oferujących innowacyjne produkty. Zdecydowanie zbyt rzadko informujemy o nich opinię publiczną. Niewiele się mówi o takich podmiotach, jak Pesa, Solaris czy o Grupie Remontowej SA. Mało kto jest świadomy, że sukcesem Grupy Remontowa kilkanaście lat temu było wejście ze statkami typu platform supply vessel na rynek amerykański. Amerykanie przez długi czas zaopatrywali się wyłącznie u Norwegów. Skandynawscy producenci byli uznawani za jedynych na całym świecie, będących w stanie dostarczyć niezawodną jednostkę zdolną przewieść na platformę zaopatrzenie w każdych warunkach pogodowych. Wykazaliśmy, że polskie statki potrafią wykonać dostawę szybciej, lepiej i bezpieczniej. Zamiast informować o sukcesach skupiamy się na porażkach. Tymczasem wizytując np. jedną z licznych firm działających na Kaszubach odnosimy zupełnie odmienne wrażenie. To stosunkowo niewielkie podmioty, zatrudniające od 200 do 300 osób często na 2-3 zmiany. Produkują one skomplikowane urządzenia o tak znaczących gabarytach, że trudno jest je dostarczyć do portu. Odwiedzając halę produkcyjną w takim przedsiębiorstwie można odnieść wrażenie, że znajdujemy się w przysłowiowej Bawarii, pośród pięknego otoczenia, zadowolonych ludzi i spacerujemy po wysprzątanej hali fabrycznej w jednej z tamtejszych fabryk.

Kolejnym pozytywnym przykładem jednostkowego wyrobu sprzedanego przez polską firmę za cenę powyżej 200 mln euro jest zbudowany w stoczni Crist statek Innovation. Nie ma drugiej takiej branży w Polsce, która byłaby w stanie zaoferować odbiorcy taki produkt.

Mimo to, nim nasze innowacyjne produkty przyjmą się w większej liczbie, muszą minąć jeszcze lata poświęcone na świadomą politykę promocyjną. Niemcy od lat konsekwentnie promują sztandarowe firmy swojej gospodarki. W Polsce nie występuje ciągłość promocji naszej gospodarki, dbania o to, by polscy producenci korzystali z usług krajowych dostawców. Niemiecki fabrykant w pierwszej kolejności będzie szukał dostawcy w swoim kraju. Dopiero jeśli go nie znajdzie rozpocznie poszukiwania poza jego granicami. Również w innych krajach mamy do czynienia z protekcjonistyczną postawą wobec własnego rynku. W Polsce najsilniejsi gracze w gospodarce morskiej tworzą już grupy kapitałowe. Na przykład podmioty wchodzące w skład grupy Mars są coraz silniejsze, firmy są coraz silniejsze, notują coraz wyższe obroty i działają na rozległych rynkach.

JCZ: Pytanie o priorytetowość branż może interesować ogół Polaków, gdyż dotyczy lokowania pieniędzy z naszych podatków. Tą kwestie uzupełniłbym o następne pytanie- kto ma o tym decydować i na jakiej podstawie. Niestety znów decyzję będą podejmowali urzędnicy. Dla mnie jako osoby, która współpracuje z firmami istniejącymi na rynku odpowiedź jest prosta- należy wspomagać tych, którzy są najlepsi, bo tylko oni gwarantują zwrot inwestycji na powierzonym kapitale. Grupa Remontowa Holding przy sprzedaży 2 mld 200 mln zł. w zeszłym roku wypracowała 250 mln zysku. Oznacza to, że zarząd Grupy potrafił pomnożyć każdą złotówkę, którą otrzymał w zarząd. Tego typu przedsięwzięcia należy wspierać, gdyż są one gwarantami naszego dobrobytu. Tym samym Państwo powinno wspierać innowacyjność branż przynoszących zysk. Takim branżom należy ułatwiać funkcjonowanie w zakresie rozwiązań organizacyjnych i administracyjnych. Nowe rozwiązania wymagają pilotażowych działań. W dalszej kolejności nowe rozwiązania sprawdzone przez liderów zaczęłyby dotyczyć wszystkich branż i podmiotów. Nie należy w żadnym wypadku zwalniać ich z podatku, gdyż warunki konkurencji powinny być jednakowe dla wszystkich. Pomoc publiczna może polegać również na propagowaniu osiągnięć przodującej branży, przygotowywać młodzież, która zechce się kształcić. Lata 90. i zły wizerunek branży stoczniowej spowodowały, że obecnie brakuje młodych ludzi gotowych pracować w zawodzie. Wykwalifikowani pracownicy mogą liczyć w tym przemyśle na dobre płace. Rola wspólnotowa Państwa i administracji lokalnych leży w wspieraniu ambitnych, młodych ludzi, ułatwiania im edukacji np. poprzez finansowanie biletów na dojazd do Trójmiasta dla potencjalnych pracowników mieszkających w oddalonych miejscowościach. Tworząc barierę transportową zabieramy ludziom możliwość utrzymania się oraz wspierania społeczności lokalnych. Rozwiązanie tego problemu mogłoby stanowić innowację administracyjną.

Na obecnym poziomie rozwoju polska gospodarka morska przestaje już konkurować ceną, zaczyna konkurować za pośrednictwem innych czynników, m.in. wiedzy. Statek lub konstrukcja offshore jest najbardziej skomplikowanym wyrobem, jaki jest w naszym kraju wytwarzany na skalę masową. Inwestujemy w niego polską myśl techniczną, polskie projekty, angażujemy rodzimych dostawców i wykonawców. Liderów gospodarczych warto wspierać przede wszystkim ludzkim kapitałem.

Forum Okrętowe 15 października zeszłego roku podpisało porozumienie o standardach socjalnych w przemyśle stoczniowym. Gwarantują one stabilność pracy, zatrudnienia, fair-play między pracodawcą a pracownikiem. Nie ma sprzeciwów ze strony pracodawców, porozumienie budzi również duży aplauz ze strony związkowej. Tak skomplikowany i kapitałochłonny wyrób jak jednostki pływające wymaga współpracy przynajmniej 3 stron: pracodawców, pracowników i dostawców kapitału.

Polska gospodarka morska należy do europejskiej czołówki jeśli chodzi o produkcję promów zasilanych LNG. W 2010r. została przyznana nagroda dla Stoczni Północnej na równi z firmą Rolls Royce. Nie trzeba tłumaczyć siły takiej marki. Jeżeli polska firma znalazła się na tym samym poziomie, to znaczy, że nasza praca, rozwiązania i produkty są doceniane na światowym rynku. Ostatnie kontrakty na dostawę promów do Kanady udowodniły, że jesteśmy w stanie konkurować z bardzo silnymi przeciwnikami na globalnym rynku. W tej chwili pozycjonujemy się wśród wysoko specjalizowanych rozwiązań konstrukcyjnych jednostek takich jak promy czy statki obsługujące offshore.

Jakie mechanizmy pozwoliłyby firmom  w większym stopniu na wprowadzanie innowacji w życie?

JCZ: Przedsiębiorcy oczekują możliwości upraszczania przepisów, po to, by mogli skoncentrować się na przedmiocie swojej działalności. W Polsce czas przedsiębiorcy indywidualnego przeznaczany na załatwianie spraw administracyjnych takich, jak ZUS, rozliczenie Pit-ów, etc. wynosi ok. 250 godzin w roku. Dla porównania czas przeznaczony przez niemieckiego przedsiębiorcę na załatwianie tych kwestii wynosi 20 godzin w skali roku, czyli 1,5 godziny na miesiąc. Warto byłoby przeprowadzić porównanie między polską administracją a funkcjonowaniem analogicznych struktur w Europie Zachodniej czy Skandynawii. Z pewnością można zwolnić masę rezerw dla polskich przedsiębiorców.

Następnym elementem potrzeby wdrażania rozwiązań innowacyjnych jest poziom płac. Jeśli płacimy pracownikom zbyt małe sumy w stosunku do tego ile zarabia się na rynku europejskim to zaczynamy konkurować ceną a nie jakością czy specyfiką produktu. W związku z tym zapotrzebowanie na innowacyjność jest niskie. Wysokie płace w firmach norweskich czy amerykańskich rodzą potrzebę poszukiwania korzyści ekonomicznych. W miarę podnoszenia się naszej jakości życia i poziomu płac w Polsce będzie zachodziła potrzeba wprowadzania coraz większej ilości rozwiązań innowacyjnych. Innymi słowy praca ludzka musi być cenna, by opłacało się myśleć i poszukiwać. Innowacyjne produkty wymagają zaangażowania kadry, która rozumie czym jest poziom jakości, zaangażowanych w proces produkcyjny. W Polsce wiele stoczni dysponuje już takimi ludźmi. Polska jest zagłębiem projektowym. W naszym kraju swą działalność prowadzi przynajmniej 1,5 tyś projektantów. Po roku od ukończenia uczelni 90 % absolwentów Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej znajduje zatrudnienie. To jeden z najwyższych wskaźników w Polsce.

M.O.

1amorza-i-oceany-PNG-logo-big