Dzień otwartych bram na terenach gdyńskiej stoczni

wrz 5, 2016 | Polskie nowości

1abcstoczniakkk16

Przenieść się w przedwojenną przeszłość gdyńskiej stoczni, poznać najnowocześniejsze standardy produkcyjne europejskiej stoczni, a nawet złożyć wizytę w położonym w piwnicy budynku G-330 „Akwarium” schronie przeciwatomowym – to tylko niektóre z najważniejszych atrakcji, które czekały na tysiące gdynian zwiedzających teren gdyńskiej stoczni w ramach 90-tych urodzin Gdyni.

Gdynia świętuje 90. Urodziny od lutego 2016r. 10 lutego, na uroczystej sesji rady miasta rozważano różne koncepcje uczczenia tego uroczystego wydarzenia. 

– Szukaliśmy oryginalnych pomysłów. Można było zorganizować kolejny koncert, pokaz fajerwerków czy imprezę plenerową, jednak takie formy świętowania powielałyby schematy. 

Pokazanie trybu codziennej pracy firm zlokalizowanych na terenach stoczniowych, miejsca nierozerwalnie związanego z Gdynią w równym stopniu, co port. Urzędowi Miasta Gdynia zależało na tym, by pokazać mieszkańcom Trójmiasta, że wbrew obiegowej opinii tereny po Stoczni Gdynia tętnią życiem. Aktualnie na terenach postoczniowych pracuje taka sama liczba wykwalifikowanych specjalistów, co przed fatalną decyzją Komisji Europejskiej z 6 listopada 2008r., kiedy to odmówiono stoczni przyznania pomocy publicznej. 

– Dziś każdy odwiedzający mógł przekonać się, że obszary stoczni kreują olbrzymi potencjał produkcyjny, przemysł stoczniowy pokonał trudności lat 90. i początku lat 2000. Chcieliśmy uzmysłowić ten fakt mieszkańcom trójmiejskiej aglomeracji oraz przybywającym nad morze turystom z całego kraju. Na co dzień przechodnie spieszący się do pracy mijają stoczniowe obszary produkcyjne i spacerują w cieniu dźwigów i żurawi. Nie zdają sobie sprawy z ogromu codziennej pracy wykonywanej przez stocznie oraz z zaawansowania wdrażanych u nas technologii produkcyjnych w niczym nie ustępujących tym, które stosują skandynawskie, czy zachodnioeuropejskie stocznie. Dziś można było nie tylko wszystko zobaczyć, ale i dotknąć, zapoznać się z działalnością kilkudziesięciu przedsiębiorstw pracujących w obrębie terenu zarządzanego przez Bałtycki Port Nowych Technologii. 

Pogoda sprzyjała zwiedzaniu oraz spacerom po stoczni. Na zmęczonych czekała strefa piknikowa, gdzie w namiotach rozstawionych w otoczeniu masywnych budynków przemysłowych z początków XX wieku, nowoczesnych, szklano-żelbetonowych biurowców oraz lasu dźwigów i żurawi można było odpocząć od letniego słońca oraz zjeść ciepły posiłek. Gdynianie żywo zareagowali na ofertę zwiedzania stoczni. Przyjeżdżający pozytywnie ustosunkowali się do prośby władz miasta i pozostawili samochody na parkingach przybywając na miejsce komunikacją miejską. Miejskie trolejbusy przewoziły turystów aż na ulicę Czechosłowacką, prawie pod same bramy stoczni. 

„Odkrywanie stoczni” to pokłosie udanych spacerów, które latem były organizowane w Gdyni. Szlak modernizmu, Legendy Morskiej i inne zgromadziły w sumie tysiące chętnych do poznania historii architektury Gdyni. 

Już wcześniej w sezonach urlopowych na mniejszą skalę organizowano wycieczki i spacery po stoczni dla mniejszych grup zwiedzających, ale nigdy wcześniej przed 3 września br. przez stocznię nie przewinęły się takie tłumy zwiedzających. Turyści mogli poznać tajniki produkcji statków i konstrukcji, zwiedzić budynki pamiętające początki polskiego przemysłu stoczniowego, a także zobaczyć codzienną pracę firm eksportujących jedne z najnowocześniejszych produktów w skali kraju. Organizatorzy wytyczyli 7 tras. Pierwszą była trasa historyczna, rozpoczynająca się tuż przed statkiem-pomnikiem „Samarytanka”, będącym pierwszych zaprojektowanym i wybudowanym statkiem w Gdyni. Motorówka sanitarna zaprojektowana w 1930r. była pierwszą jednostką zbudowaną w całości w oparciu o oryginalny projekt polskiego biura konstrukcyjnego. Zwodowano ją 17 września 1931r. i oddano do służby w 1933r. Kursowała ona między Dworcem Morskim, z którego odchodziły potężne transatlantyki zmierzające do portów USA i Argentyny a szpitalem kwarantannowym położonym w Gdyni Babich Dołach oraz Gdynią Grabówek połączoną linią kolejową z portem. Statek służył również jako jednostka pilotująca na usługach Urzędu Morskiego. 21 września 1939r. Niemcy przejmują „Samarytankę” wraz z całą Gdynią. Hitlerowcy nadali zdobyczy nazwę „Stegna”. Dalsze losy jednostki n ie są do końca wyjaśnione. Wg jednej wersji miała być ona zatopiona w 1944r. w czasie zmasowanego, alianckiego nalotu a następnie wydobyta z jednego z basenów portowych, wg innej, polskie władze znalazły wrak „Samarytanki” u wybrzeży Belgi. W 1971r. odrestaurowany statek został postawiony przed budynkiem ówczesnego biura projektowego jako symbol dumy gdyńskiej stoczni. 

Można było zobaczyć również schron przeciwatomowy, zbudowany w 1977r. by chronić załogę stoczni w razie konfliktu nuklearnego. Ta część ekspozycji stwarza dodatkową możliwość zapoznania się z oryginalnym, pochodzącym z przełomu lat 70. i 80. wyposażeniem centrum dowodzenia Obrony Cywilnej. Otwierając pancerne drzwi schronu i zagłębiając się w labirynt betonowych korytarzy można było odbyć prawdziwą podróż w czasie do czasów zimnej wojny. Zgodnie z obowiązującymi wówczas normami na terenie stoczni rozmieszczono kilkanaście schronów dla pracowników. 

Miłośnicy fotografii nie mogli przegapić okazji do zrobienia panoramy stoczni rozpościerającej się z 10 piętra biurowca akwarium. Można było zobaczyć krótki film pokazujący historię stoczni na przestrzeni kilku dekad. Prócz tego swoje bramy otworzyły dla zwiedzających stocznie Nauta i Crist będące największymi i najprężniej działającymi przedsiębiorstwami usytuowanymi na terenie produkcyjnym stoczni. 

– Analizując przepustowość 7 tras, biorąc pod uwagę względy bezpieczeństwa a także komfort zwiedzających spodziewaliśmy się dziś co najmniej 4 tys. odwiedzających, jednak najprawdopodobniej przez stocznie przewinęło się o wiele więcej ludzi – szacuje Sebastian Drausal, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Gdynia. 

Impreza spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem ze strony mediów. Na miejscu obecne były zarówno stacje lokalne, jak Telewizja Gdańsk, oraz media ogólnopolskie, jak TVN, który prócz telewizyjnej relacji z wydarzenia nadał prognozę pogody specjalnie z myślą o gdynianach wybierających się na wycieczkę po obszarze stoczni, a także TVN24. Prócz gości zwiedzających stoczniowe zakłady produkcyjne osiągnięcia stoczni mogli wiec poznać telewidzowie z całego kraju. 

Nie zabrakło również ciekawostek z historii samej stoczni.

– W 1936r. stoczni groziła upadłość, jednak ówczesne państwo polskie uratowało ją poprzez udzielenie istotnej pomocy finansowej. Zbudowano wówczas kolejny dok, słynne biuro projektowe, zaczęto przygotowywać kolejne doki i pochylnie. 28 sierpnia 1938 roku położono stępkę pod pierwszy pełnomorski statek handlowy, zamówiony przez Żeglugę Polską, największego armatora międzywojennej Polski. Cała konstrukcja, łącznie z silnikami i wyposażeniem okrętowym powstała w Polsce. Zgodnie z planem „Olza” miała być wodowana 17 września 1939r. Wiele wskazuje na to, że próbę zniszczenia jednostki na pochylni, aby nie wpadła w ręce wroga udaremnili sabotażyści z v kolumny. 21 września 1939r. statek wpadł w ręce Niemców wraz z infrastrukturą portu gdyńskiego. Wrak „Olzy” do dziś spoczywa na dnie Zatoki Gdańskiej czekając na swoich odkrywców.

Już w 1940r. w stoczni gdyńskiej pojawili się specjaliści ze stoczni marynarki niemieckiej w Kiloni i założyli w Gdyni filię tej stoczni. W Gdyni remontowano okręty wojenne,  w tym pancerniki w rodzaju Schleswig-Holstein czy Gneisenau, a nawet budowano najlepsze okręty podwodne II wojny światowej, U-21. Wycofujący się Niemcy w całości zniszczyli stocznię. Po wojnie przez krótki okres w stoczni naprawiano samochody trafiające do Polski w ramach programu pomocy UNRRA. Na terenie stoczni zmontowano 1,5 tys. samochodów. W 1951r. stoczni nadano nazwę im Komuny Paryskiej. Począwszy od lat 60. ponad połowę klientów stoczni stanowili już armatorzy zachodnioeuropejscy. W 1989r. dobrze prosperująca stocznia padła ofiarą transformacji gospodarczej. Na przełomie lat 90. i 2000. intensywnie rozwinęła się, przeżywając lata rozkwitu. W 2003r. uznano ją za najlepszą stocznię w Europie i 15. na świecie. W 2009r. stocznia upadła. Nie oznaczało to jednak końca przemysłu stoczniowego. Na terenach postoczniowych produkcję rozpoczęły 3 różne przedsiębiorstwa- Crist, Stocznia Remontowa Nauta, Vistal, a także kilkanaście różnych przedsiębiorstw. Do dziś świetnie szybko się one rozwijają.

Turystów, którzy oprócz historii stoczni chcieli poznać jej codzienną pracę a także ciekawostki związane z technologią powstawania statków i konstrukcji stalowych z pewnością zainteresowała wyprawa na tereny produkcyjne Grupy Kapitałowej Vistal, produkującej konstrukcje stalowe przeznaczone pod platformy wiertnicze. Zwiedzający mieli okazję zobaczyć największą inwestycję przeprowadzoną przez firmę w ciągu ostatnich kilku lat, halę produkcyjną mającą ponad 250m długości. W hali pracują suwnice o udźwigu ponad 100ton. Budynek postawiono w 2014r. na miejscu przedwojennej olejarni. W obecnej chwili głównym trzonem prac są konstrukcje stalowe, wykonywane z myślą o platformie wiertniczej zamówionej przez kontrahenta z Norwegii. Vistal zbuduje 4 piętra konstrukcji przeznaczonej pod eksploatację na Morzu Północnym. 

Z kolei Energomontaż zaprezentował poszczególne etapy powstawania statków typu Jack-up budujących konstrukcje przybrzeżne, takie, jak morskie farmy wiatrowe rozlokowane głównie na wodach Morza Północnego. Energomontaż zbudował dotychczas 4 podobne jednostki. Na halach produkcyjnych sekcje jednostek składane są w poszczególne bloki, które są następnie łączone w cały kadłub oraz nadbudówkę.  Używane przez stocznie urządzenia potrafią kształtować blachę mającą nawet powyżej 100 mm grubości. Największe elementy składa się w całości w suchym doku. W chwili, gdy zwiedzający mijali hale produkcyjne w stoczni trwały właśnie prace nad budową kablowca, czyli specjalistycznej jednostki do układania kabli na morskim dnie, zamówionego przez norweską stocznię Kleven, a także nad jednostkami typu PSV i innowacyjnym promem o napędzie hybrydowym. 

Inicjatywa władz Gdyni była udaną próbą sprostania najtrudniejszemu zadaniu jakim było  przekazanie przeciętnym gdynianom w przystępnej formie specjalistycznej wiedzy z zakresu technologii stoczniowych. Każda z 7 tras była unikalna, a organizatorom wycieczek udało się uniknąć zarówno przekazywania banalnych informacji, jak i zasypywania turystów nadmiarem technicznej terminologii. Dzień otwarty stoczni na długo zapisze się w pamięci mieszkańców Trójmiasta jako żywa lekcja historii miasta i promocji polskiej gospodarki morskiej. 

Maciej Ostrowski

1amorza i oceany PNG logo big