Czas wielkich stoczni definitywnie się skończył. POLEMIKA z Krzysztofem Piotrowskim

sie 5, 2013 | Stocznie

1stoczniaPanowie Krzysztof Piotrowski i Andrzej Strzeboński potępiają w czambuł ideą komunalizacji gruntów i majątku postoczniowego. Odnoszę nieodparte wrażenie, że nie przeczytali nic na ten temat i nie wiedzą przeciwko czemu protestują – pisze dr. inż. Andrzej Montwiłł wspierający Zachodniopomorski Klaster Morski.

Od redakcji: Krzysztof Piotrowski to dziś szef spółki Stocznia Szczecińska Porta Holding S.A. I chociaż od upadku holdingu minęło już jedenaście lat, wraz z grupą współpracowników (m.in. Andrzejem Strzebońskim), nieustannie stara się przekonać, że wie jak postawić firmę na nogi. Jego zdaniem komunalizacja terenu i funkcjonowanie tam wielu firm z branży stoczniowej i konstrukcji stalowych to absurd. W połowie lipca Piotrowski i Strzeboński wydali oświadczenie, w którym sprzeciwiają się takiemu planowi. Domagają się przekazania stoczni upadłemu holdingowi. Zapewniają, że wiedzą jak na nowo zbudować wielką stocznię.

Z pomysłami Krzysztofa Piotrowskiego nie zgadza się Zachodniopomorski Klaster Morski – grypa firm, która działa na terenie stoczni i chce rozwinąć na jej terenie działalność. W czwartek od prezesa klastra Andrzeja Podlasińskiego otrzymaliśmy stanowisko/polemikę klastra przygotowaną przez Andrzeja Montwiłła. Cały tekst poniżej. Tytuł od autora, śródtytuły od redakcji.

Pan Krzysztof Piotrowski i demony przeszłości

Dzięki uprzejmości znajomych przeczytałem kilka dni temu oświadczenie panów: K. Piotrowskiego i A. Strzebońskiego skierowane do Ministra Skarbu Państwa i innych znamienitych osób, w tym samego Szefa Komisji Europejskiej i . zamurowało mnie na jakiś czas.

W czasie kiedy szczecińskie środowisko gospodarki morskiej wespół z Marszałkiem Województwa i Prezydentem Szczecina oraz radnymi Sejmiku WZP i Miasta Szczecin stara się o odzyskanie przez lokalne władze kontroli nad gruntami i nieruchomościami postoczniowymi są ludzie, którzy wyznają zasadę: „po nas choćby potop” uważając, że my wszyscy dążący do dalszego rozwoju gospodarki morskiej w Szczecinie, w tym szeroko rozumianego przemysłu morskiego, jesteśmy głupkami bredzącymi od rzeczy o jakieś tam komunalizacji i parku przemysłowym gdzie szereg firm będzie intensywnie wykorzystywać nieruchomości gruntowe i infrastrukturę postoczniową budując statki, barki, pontony, dźwigi i inne konstrukcje wielkogabarytowe, na które jest zapotrzebowanie w Europie i na Świecie. Takie podejście wyżej wymienionych panów musi budzić reakcję, na którą się zdecydowałem.

Dzisiaj też budujemy statki

Odnosząc się do stwierdzeń zawartych w oświadczeniu pozwalam sobie polemizować z wieloma z nich argumentując to poniżej:

1. Przemysł stoczniowy w Szczecinie nie uległ pięć lat temu likwidacji. Przeżył potężne perturbacje ze względu na konieczność zaprzestania finansowania z pieniędzy podatników produkcji statków przez „wielką” stocznię. Ten drugi eksperyment skończył się jak poprzedni i pokazał, że czas wielkich, zatrudniających tysiące stałych pracowników, europejskich stoczni produkujących proste i nieskomplikowane technologicznie statki się definitywnie skończył. Likwidacja Stoczni Szczecińskiej Nowej nie oznaczała zaprzestanie produkcji statków w naszym regionie. Równolegle działało kilka małych stoczni, które zdobywały doświadczenie, budowały coraz bardziej zaawansowane konstrukcje. Dzisiaj przedsiębiorstwa działające w rodzimej gospodarce morskiej budują statki i specjalistyczne jednostki pływające, skomplikowane i zaawansowane technologicznie urządzenia przeładunkowe i inne konstrukcje na zamówienia z Europy i Świata. Zatrudniają, wraz z kooperantami, kilka tysięcy osób a ich obroty idą w setki mionów złotych. Nie korzystają z dotacji, nie mają umarzanych podatków, nie obciążają podatników swoim działaniem. „Niestety” nie są duże i dlatego fakt ich gospodarczej efektywności jest przez niektórych świadomie pomijany.

2. Nie znając szczegółów likwidacji, czy też upadłości Stoczni Szczecińskiej Porta Holding SA nie polemizuję z argumentami wskazującymi na „spisek władz państwa” choć znając co nieco tamtą sytuację odnoszę wrażenie, że podane informacje są tylko wybranymi i to na zasadzie tych pozytywnych. Bo jak zderzyć dwa zapisy w oświadczeniu? Z jednej stwierdzenie, że Stocznia Szczecińska SA w momencie doprowadzenia do upadłości dysponowała 500 mln zł gotówki a drugiej, że SSPHSA dążyła do podniesienia kapitału celem zaspokojenia wierzycieli akcjami Holdingu na kwotę 400 mln zł. To w końcu Holding miał środki do prowadzenia działalności czy nie? A jeśli miał to dlaczego już w 2001 roku nie regulował na czas swoich zobowiązań? A nie regulował bo pamiętam, że nie płacił opłat portowych Zarządowi Portów, czy też Zakładowi Usług Żeglugowych za usługi. I wiem, że takich firma jak ZUŻ było dużo. Pytanie czy wszystkie odzyskały do dzisiaj należne pieniądze? Przecież już w 2001 roku w środowiskach gospodarczych Szczecina zastanawiano się kiedy ta wielka, rozdęta do granic możliwości, struktura padnie. A kiedy rozpoczęła się likwidacja to wzburzenie środowiska dotyczyło tylko albo aż jednej kwestii, tj. aresztowania członków Zarządu SSPHSA. To było po prostu świństwo.

O jakiej wadzie prawnej mowa?

3. Autorzy oświadczenia twierdzą, że przetargi publiczne na infrastrukturę stoczni nie zainteresowały nikogo bo jest ona obarczona wadą prawną. Ja chciałbym wiedzieć jaką? To określenie stało się jakimś zaklęciem przeciwników postępu i dostosowania struktury tego majątku do takiej produkcji na jaką jest popyt. Zachodniopomorski Klaster Morski przygotowując koncepcję komunalizacji gruntów i majątku postoczniowego na rzecz samorządu zlecił ekspertyzy prawne w powyższej materii. Wynika z nich jednoznacznie, że księgi wieczyste są „czyste” i nie odnotowano w nich żadnej wady prawnej co oznacza, że zarówno proces komunalizacji jest możliwy jak i sprzedaż tego majątku. Dlaczego więc nie ma chętnych na całość gruntów i majątek? Bo nie ma samobójców gotowych utopić kapitał w przedsięwzięciu pt. „Wielka stocznia produkcyjna”. Dzisiaj, kiedy nawet chińskie prywatne stocznie nie mają zamówień, a państwowe holdingi bądź łączy się z COSCO (też ma potężne straty) bądź ratuje zleceniami armii chińskiej nikt nie zainwestuje w wielką stocznię. I dlatego nie ma chętnych na całość. Międzynarodowy kapitał zna po prostu zasady zarządzania strategicznego i dlatego nie pakuje się w biznes skazany z góry na straty.

4. Panowie K. Piotrowski i A. Strzeboński potępiają w czambuł ideą komunalizacji gruntów i majątku postoczniowego. Odnoszę nieodparte wrażenie, że nie przeczytali nic na ten temat i nie wiedzą przeciwko czemu protestują. Szkoda, bo jak polemizować, z kimś kto się nawet nie natrudził, aby przeanalizować koncepcję przygotowaną przez Zachodniopomorski Kalster Morski i przekazaną szerokiemu gremium i to nie tylko szczecińskiemu (www.klastermorski.org). To ten materiał stał się jedną z przesłanek ogłoszenia przez Marszałka Województwa idei utworzenia parku przemysłowego na terenach postoczniowych. A koncepcja komunalizacji terenów i majątku postoczniowego nie ma nic wspólnego z tworzeniem stoczni komunalnej jak piszą autorzy oświadczenia. Pokazuje natomiast, że obaj panowie nie są w stanie w swoim myśleniu wyjść poza ramy idei „wielkiej stoczni produkcyjnej”. Czyżby uważali, że tylko tak można zagospodarować obszar postoczniowy? I szkoda, że nie przyjmują do wiadomości faktu, że przecież już dzisiaj jego cześć przynosi efekty ekonomiczne zarówno przedsiębiorstwom jak i TF Silesia. Tyle, że to finansowe towarzystwo ma swoją siedzibę daleko i nie rozumie pewnych konieczności niezbędnych dla dalszego intensywnego zagospodarowania postoczniowych terenów. Stąd idea komunalizacji aby decyzje zapadały tu na miejscu. Kto ma dzierżawić majątek, na jakich zasadach, jak się rozliczać, co trzeba poprawić aby byli kolejni chętni? Stąd idea parku przemysłowego zarządzanego przez spółkę z siedzibą w Szczecinie i docelowo należącą do lokalnych samorządów i przedsiębiorców. Przecież to nie utopia tylko realna korzyść dla szczecińskiego środowiska poprzez przeniesienie decyzyjności na miejsce i uniezależnienie się od władz centralnych państwa, które, odnoszę wrażenie coraz bardziej, faworyzują Trójmiasto kosztem naszego regionu. A takie oświadczenia jak panów K. Piotrowskiego i A. Strzebońskiego to woda na młyn takiego postępowania. Znowu usłyszymy w Warszawie, że najpierw musimy wiedzieć co chcemy a dopiero się zwracać do ministrów i ministerstw. Przecież wiemy, że słabym punktem w procesie komunalizacji majątku postoczniowego jest uznaniowość decyzji Ministra Skarbu. A może obu panom zależy na tym aby Minister nie podjął takie decyzji? „Po nas choćby potop” ?

Półtora tysiąca osób ma pracę

5. Panowie, którzy wydali oświadczenie negują ideę Marszałka naszego województwa utworzenia Bałtyckiego instytutu badawczego pracującego na rzecz rozwoju gospodarki morskiej regionu jak i zasadność utworzenia parku przemysłowego wskazując jednocześnie, że tereny postoczniowe mogą być zagospodarowane tylko przez mityczną Stocznię Szczecińską Portę Holding i bez niej nic tam zrobić nie wolno. Czyżby uważali, że półtora tysiąca osób tam pracujących i sprzedaż roczna kilkudziesięciu firm rzędu kilkuset mionów złotych nie zasługują na szacunek i uznanie? A może uważają, że to jest ich i tylko oni mają prawo rozporządzać tym majątkiem bo taki ma dla mnie wydźwięk oświadczenie, z którym polemizuję.

6. Wyjątkowo muszę się zgodzić z autorami oświadczenia kiedy piszą o doświadczonej miejscowej kadrze, istniejącej infrastrukturze i konieczności budowania na terenach postoczniowych konstrukcji różnego typu dla „przemysłu offshore”. Szanowni Panowie to się już dzieje. Zapraszamy do Zachodniopomorskiego Klastra Morskiego. Zapraszamy na teren postoczniowy. Dostępna jest pełna dokumentacja produkcji ostatnich dwóch-trzech lat, na którą składają się nie tylko jednostki pływające ale właśnie konstrukcje różnego typu i to o bardzo wysokim stopniu zaawansowania technologicznego. Komunalizacja przyspieszy zagospodarowanie pochylni, hal i innych obiektów a deklaracje przedsiębiorstw zgrupowanych w Klastrze są jednoznaczne. Zapewnienie firmom stabilizacji w prowadzeniu działalności gospodarczej, zmiana zasad dzierżaw i powstanie zarządzającego parkiem przemysłowym z siedzibą w Szczecinie przyspieszy rozwój tych firm w takim stopniu, że zagospodarują cały majątek a terenów na dalszą ich ekspansję zabraknie. I wtedy spełni się apel na końcu oświadczenia o odpowiedzialności za to co pozostawimy przyszłym pokoleniom. A jeśli nie będzie hamulcowych żyjących przeszłością to za kilka lat ten teren będzie perełką gospodarczą Szczecina. Tylko doprowadźmy do tego aby rządziła decyzjami ekonomia a nie chciejstwo nie mające z nią nic wspólnego.

Kończąc tą polemikę chciałbym usłyszeć publicznie od pozostałych członków zarządu byłej SSPH SA czy podzielają zdanie p. K. Piotrowskiego i A. Strzebońskiego zawarte w oświadczeniu czy nie. Funkcjonują w strukturach Urzędu Marszałkowskiego doradzając Marszałkowi w sprawach gospodarki morskiej elementem której jest majątek postoczniowy.

Źródło: szczecin.gazeta.pl