TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

1abcarkadiuszwojcik

Szczeciński armator Unibaltic ma za sobą następny rozwojowy rok - kolejne pięć lat kontraktu z Grupą Azoty, trzy nowe statki we flocie armatora oraz wejście Unibaltic na rynek offshore przy współpracy z firmą LOTOS. Poznamy plany na kolejne lata oraz podsumowanie III kwartałów tego roku w rozmowie z Arkadiuszem Wójcikiem - Prezesem Zarządu Unibaltic.

Gdzie widzi Pan największe możliwości rozwoju i z czym wiąże największe nadzieje?

- Na pewno rynek przewozów chemikaliów jest rynkiem perspektywicznym gdzie upatrujemy możliwość dalszego rozwoju. Choć jest to niszowy rynek, bardzo specjalistyczny, przez ostatnie lata na tyle go poznaliśmy i na tyle marka Unibaltic stała się rozpoznawalna, że jest nam łatwiej go rozwijać. Największe nadzieje pokładamy we współpracy z firmami polskimi. Jest coraz więcej dużych rodzimych producentów, którzy zmieniają zasady sprzedaży oraz zakupów przejmując tzw. gestię transportową na swoją stronę. My oferujemy im swoje usługi - mamy wiele kontraktów na kolejne lata, chociażby Grupa Azoty czy Grupa Lotos. Istnieje także szereg drobnych firm, które śladem większych mogą przekonać się, że warto mieć w swojej gestii transport oraz logistykę. Mają możliwość, wraz  ze swoimi partnerami zagranicznymi, przejęcia tej gestii, a dla nas będzie to szansa stania się  potencjalnym przewoźnikiem ładunków drogą morską. 

Czy w branży widoczny jest  kryzys i spowolnienie gospodarcze ? Jeśli tak, to gdzie jest on najbardziej widoczny?

- Czy to kryzys - może już nie... niedawno wróciliśmy z konferencji European Petrochemical Association, corocznego spotkania największych i najważniejszych firm, które działają w szeroko rozumianej branży chemicznej – firmy reprezentujące armatorów, traderów, brokerów, usługi spedycyjne czy agencyjne. Muszę powiedzieć, że pierwszy raz począwszy od 2008 roku, gdy rozpoczął się kryzys, nastroje były bardzo pozytywne. Większość jest zdania, że zła koniunktura już minęła. Jednak firmy dobrze pamiętają o niedawnym okresie i problemach z tym związanych. Przekłada się to z kolei na bardzo ostrożne decyzje inwestycyjne i handlowe. Wszystkie działania firm wykonywane są małymi krokami, a to dobrze! – nie ma tak zwanego szarżowania, decyzje są kontrolowane. My, brak kryzysu widzimy po swoich wynikach, które z roku na rok są coraz lepsze. Zły czas mamy za sobą!

Jak podsumuje Pan III kwartały tego roku? Czy dla Unibaltic były one udane ? Jak przedstawiają się wyniki przewozowe?

- 2015 to dobry rok, lepszy od poprzedniego. W III kwartałach br. przewozy naszymi statkami wzrosły o około 10% w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. W ciągu 2014r. przewieźliśmy łącznie ponad 1 mln 200 tys. ton ładunków. W tym już zanotowaliśmy 973 tys. ton, co daje wspomniany wzrost. Przychody z tytułu świadczonych usług są lepsze o około 15% do ubiegłego roku. Spowodowane jest to głównie tym, że powiększyliśmy naszą flotę. Nie obserwujemy większego dostępu do ładunków czy większej ich podaży, które mogłyby się przełożyć na lepsze wyniki. W tym roku kupiliśmy już trzy statki, praktycznie z każdego sektora – chemikaliowiec, tradycyjnie już ze zbiornikami ze stali nierdzewnej – to jest ten rynek, który przede wszystkim chcemy rozwijać. Kupiliśmy także statek suchy tzw. Dry Cargo, który jest wynikiem przedłużenia długoletniego kontraktu z Grupą Azoty oraz duży tankowiec olejowy, dedykowany do obsługi Grupy Lotos, przy tzw. rynku offshore.

Flota staję się coraz większa, czy firma myśli o inwestycjach w postaci kolejnych jednostek ?

- Cały czas myślimy o powiększaniu naszej floty – ja ciągle  powtarzam, że my: jeden statek kupujemy, zamykamy projekt zakupu, wprowadzamy go do eksploatacji i od następnego dnia jesteśmy na rynku po kolejny. Czekamy na swoją szanse i cały czas sprawdzamy rynek. Nie możemy pozostać wyłączeni z niego i tylko w momencie uzyskania finansowania szukać nowych jednostek. Najpierw poszukujemy, a jeśli tylko trafia się stosowna okazja, to dopiero wtedy budujemy finansowanie. Firma jest armatorska, żyje głównie dzięki eksploatacji statków, dlatego też nie wyobrażam sobie tego inaczej, jak ciągły rozwój i inwestowanie w coraz to nowsze jednostki. Aczkolwiek z całą pewnością mogę powiedzieć, że w tym roku nie planujemy już zakupu.

Ile obecnie pracowników zatrudnia firma wliczając tych pracujących na lądzie i morzu ?

- Po wprowadzeniu ostatniego statku Apatyth, który wszedł do eksploatacji trzy tygodnie temu firma obecnie zatrudnia 38 osób na lądzie i około 265 na statkach. W sumie można powiedzieć, że w Grupie Unibaltic pracę znajduje około 290 osób.

Jakie są perspektywy oraz plany na rok przyszły ?

- Plany są długoterminowe, z roku na rok nigdy nie planujemy, tylko z dużym wyprzedzeniem. Od kilku lat realizujemy program odnowy tonażu, który eksploatujemy. Aktualnie myślimy o sprzedaży naszego jednego statku, właśnie kończy 25 lat, i zastąpienie go nowym. Sukcesywnie będziemy odmładzać stan naszej floty. Mamy też inne, konkretne plany w kierunku rozwoju firmy na rynku offshore, na który weszliśmy poprzez zakup statku Apatyth. O dalszych planach nie chciałbym mówić, ponieważ są to wstępne przymiarki i jeszcze za wcześnie o tym wspominać.

Firma współpracuje z Akademią Morską, wspiera kluby sportowe – Czy w kolejnych latach dalej będzie to wszystko tak samo funkcjonować ?

- Z Akademią Morską jesteśmy w ścisłej współpracy, ponieważ jest to zagłębie naszych pracowników - kształcą studentów, którzy później znajdują u nas pracę. Jest to długoletnia kooperacja i głęboko wierzymy, że będzie trwała jeszcze przez długie lata.

Wcześniej mocno wspieraliśmy sport. Od pewnego czasu typowy sponsoring sportowy zamieniliśmy na pomoc charytatywną. Swoje działania kierujemy głównie do domów dziecka. Nie robimy tego w celach promocyjnych, bardziej z przekonania i potrzeby pomocy.

 

K.T.

1amorza i oceany PNG logo big