TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

Symulatory mostka nawigacyjnego – Edukacyjne wyzwania oraz możliwości treningowe

  • Kategoria: Kongsberg

Czytaj więcej: Symulatory mostka nawigacyjnego – Edukacyjne wyzwania oraz możliwości treningoweTrwa niezapomniany rejs w piękny, styczniowy wieczór na Morzu Śródziemnym, kiedy to wycieczkowiec Costa Concordia, wraz z przeszło czterema tysiącami pasażerów i członków załogi na pokładzie, zmienia morską rozrywkę w prawdziwy koszmar, uderzając w jedną z wysepek Le Scole. Kapitan Statku Francesco Schettino orientuje się, że prawdopodobnie popełnił błąd, wykonując manewr nie uwzględniający procedur i sygnałów dawanych wcześniej przez urządzenia pokładowe.

Na skutek wdzierającej się do kadłuba wody, jednostka coraz bardziej przechyla się i osiada na mieliźnie, zagrażając życiu i zdrowiu setek pasażerów. Jest o krok od tragedii i wtedy… Wtedy … kończy się zły sen. Uśmiechnięty kapitan Schettino spokojnie przerywa swój pierwszy trening na symulatorze mostka nawigacyjnego w jednym z ośrodków treningowych wyposażonych w urządzenia produkcji Kongsberg Maritime, analizując raz jeszcze szereg podjętych decyzji i z zadumą rozmyślając, co by było gdyby … Aż strach pomyśleć, co mogłoby się wydarzyć, gdyby nie cenne doświadczenia wyniesione ze szkoleń na najbardziej zaawansowanym oprogramowaniu i sprzęcie – stwierdza z westchnieniem ulgi, opuszczając park symulacyjny. Brzmi niewiarygodnie? A jednak! Cała ta słynna i zarazem ponura morska historia z początku tego roku być może znalazłaby właśnie takie optymistyczne zakończenie.

„Pełen obraz możliwości technologicznych i treningowych, jakie oferujemy sprawia, że wszystkie operacje wykonywane przez kapitana i załogę statku podczas pracy na naszych symulatorach wyglądają nieprawdopodobnie wręcz realistycznie. I abstrahując od przyczyn katastrofy włoskiego wycieczkowca, które to z pewnością ustali niezawisły sąd, niezaprzeczalne jest jedno -  nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji z taką precyzją przewidywać zachowania jednostek morskich w najtrudniejszych warunkach zewnętrznych. Zaawansowane produkty z dziedziny elektroniki morskiej, jakimi może poszczycić się Kongsberg, stanowią prawdziwy kamień milowy w budowaniu najnowocześniejszych standardów bezpieczeństwa ” – tak pokrótce opisuje rozwiązania oferowane przez Konsberg Maritme Wojciech Kowalczyk, Szef Działu Wsparcia Klienta.

Jeśli symulacja innej wersji wydarzeń Costa Concordia jeszcze kogoś nie przekonała, warto rozpocząć teraz od opisu realnych, czyli wbrew nazwie - w żaden sposób nie symulowanych - zalet rozwiązania. Idea polega na przetestowaniu w warunkach laboratoryjnych wszelkich możliwych sytuacji, jakie mogą przytrafić się podczas sterowania skomplikowaną maszynerią statku. Od czasu powstania pierwszych  prób wykreowania wirtualnej morskiej rzeczywistości w środowisku akademickim, zapotrzebowanie na rozwój technologii symulatorów nawigacji i manewrowania statkiem w prawdziwym otoczeniu dotyczy obecnie bardzo wielu branż i dziedzin: począwszy od publicznych akademii treningowych dla sektora komercyjnego, poprzez sektor eksploracji złóż gazu i ropy naftowej, aż do zastosowania przez morską straż przybrzeżną i wojsko. Nietrudno zatem dostrzec, że nowoczesne symulatory Kongsberg Maritime projektowane są z myślą o sprostaniu bardzo zaawansowanym wymaganiom oraz w taki sposób, by elastycznie można je było dostosowywać do zmieniających się w czasie potrzeb klienta docelowego. W dobie wzrostu komplikacji warunków, w jakich poruszają się  jednostki pływające i eskalacji wymogów dla wszelkich rozwiązań technologicznych w całej branży morskiej, stającej oko w oko z coraz ambitniejszymi wyzwaniami, równolegle pojawia się – zwłaszcza w świetle niedawnych wydarzeń - obawa przed brakiem odpowiedniego poziomu przygotowania personelu. Błędów ludzkich wynikających z braku rzetelnego treningu nie da się uniknąć, nawet dysponując najbardziej precyzyjnym sprzętem i oprogramowaniem najwyższej jakości. Stąd też nacisk, jaki kładzie Kongsberg na wartość edukacyjną oferowanych systemów, ich maksymalną możliwą adaptację do potrzeb wymagającego użytkownika podczas rozbudowanych praktycznych scenariuszy treningów oraz powszechną dostępność i szeroki zakres oferowanych szkoleń dla profesjonalistów. Dlatego też w wypadku symulatorów Kongsberg możemy mówić nie tyle o samym produkcie, co o kompleksowym, nowoczesnym, systemowym podejściu, w którym klientowi oferowane jest rozwiązanie obniżające potencjalne koszty i minimalizujące straty,  jakie wynikłyby z testowania trudnych sytuacji dopiero na „żywym organizmie”. Flagowy produkt Kongsberg Maritime – z ang. Polaris Bridge Simulator – to symulator zdobywający coraz większą popularność. Reprezentuje on już szóstą generację w swojej klasie (pierwszy symulator wprowadzono na rynek w 1972 roku) i zarazem stanowi kwintesencję wielu lat szczegółowych badań i rozwoju, którymi od lat szczyci się koncern KM. Rozwiązanie to zostało przetestowane przez licznych klientów z różnych stron świata. W czym odbiorcy upatrują wyjątkowość tego produktu? „Nasi klienci często oceniają Polaris jako wybór absolutnie optymalny – głównie ze względu na szeroki zakres możliwości konfiguracyjnych do potrzeb przeprowadzenia dowolnej symulacji.  Podkreśla się również istotny walor adaptacyjny – możliwość „skrojenia na miarę” pod kątem zapotrzebowania konkretnej jednostki morskiej. Nie bez znaczenia pozostaje także opcja elastycznego połączenia funkcji tego symulatora z innymi, już funkcjonującymi na danych statkach rozwiązaniami, co tworzy jeden spójny system. Ponadto, o wyjątkowej wartości edukacyjnej symulatora świadczą rozbudowane funkcje oprogramowania, umożliwiające „zamrożenie” niektórych operacji i koncentracja w trakcie przebiegu treningu tylko na jednej, wydzielonej z całej grupy. Dzięki temu zwiększa się dokładność przetestowania kluczowych dla bezpieczeństwa procedur.” – wyjaśnia Wojciech Kowalczyk. Wyróżniającą właściwością symulatora Polaris jest jego wyjątkowo wierne odzwierciedlenie rzeczywistości, nieporównywalne z żadnym podobnym rozwiązaniem tej klasy dostępnym na rynku. Oparty jest on na ekstremalnie wręcz realistycznym hydrodynamicznym modelu statku, zawiera pełną gamą obszarów geograficznych do których możemy się przenieść w celu odbycia treningu oraz oferuje trójwymiarową wizualizację. Dodatkowo możliwe jest wykorzystanie aplikacji modelowania hydrodynamicznego do tworzenia własnych modeli statków różnych typów. Dlaczego właśnie realizm jest tak istotny przy projektowaniu symulatorów?    „Wiadomo, iż przeszło 60 procent informacji wykorzystywanych przez personel pokładowy do podejmowania kluczowych decyzji jest pozyskiwanych z obserwacji. A podczas nawigowania statkiem często najmniejszy nawet detal może mieć dramatyczne konsekwencje w wypadku jego zlekceważenia. Zatem im większa dokładność odzwierciedlenia zarówno samego modelu statku, jak i jego otoczenia, tym większa szansa odniesienia nabytych umiejętności w realnych zdarzeniach przy zarządzaniu jednostką.” – podkreśla Wojciech Kowalczyk. Tak jak w innych tego typu rozwiązaniach Kongsberg, i tutaj nie zapomniano o centrum zarządzania systemem, jakim zawsze pozostanie jego użytkownik. Cały system, pomimo rozbudowanego zakresu swoich funkcji,  jest więc nie tylko intuicyjny w obsłudze, ale także ekstremalnie stabilny i możliwy do przeprojektowania pod konkretne potrzeby, co obejmuje zarówno zakres sprzętowy, jak i dostosowanie do niego oprogramowania. W trakcie trwania treningu, symulator może być zintegrowany z jedną lub większą ilością stacji roboczych, co umożliwia jednoczesną kontrolę wykonywanych działań wielu użytkowników i bieżące monitorowanie postępów treningowych. Uczestnicy szkoleń mają także możliwość wyboru rozmaitych obszarów geograficznych, portów docelowych oraz warunków pogodowych, których zmienność na morzu również ukazano tutaj z perfekcyjnym wręcz realizmem. Do wyboru podczas sytuacji treningowej jest także ponad 50 różnych obiektów i typów przeszkód, zwiększających stopień trudności wykonania precyzyjnego manewru, takich jak boje, łodzie, góry lodowe, a nawet ludzie za burtą.

Opcje zastosowania Polaris są bardzo wszechstronne i skierowane do klientów z różnym budżetem – od niewielkich rozwiązań desktopowych dla komputerów PC, poprzez symulatory urządzeń odpowiedzialnych za część obszarów zadaniowych na statkach (ECDIS, radar), aż do rozbudowanych systemów zintegrowanych z wieloma urządzeniami, opartych na ruchomej platformie, o projekcji wizji w zakresie 360 st., umożliwiających symultaniczne sterowanie różnymi operacjami kluczowymi dla zarządzania dużą jednostką. Co może być jeszcze innym finansowym benefitem z zastosowania produktów Konsberg to fakt, iż rozwój danej wersji do tej pory wykorzystywanego rozwiązania wiąże się tylko z aktualizacją oprogramowania – a nie wymianą całego zaplecza sprzętowego. Dodatkowo Konsberg dokłada wszelkich starań, by zaoferować swoim klientom gwarancję niezawodności, aktualności i najwyższej wydajności własnych rozwiązań, obejmując użytkowników systemu programem długofalowego wsparcia (LTSSP- Long Term System Support Program), w ramach którego można liczyć na pomoc w sprostaniu najbardziej wyszukanym potrzebom treningowym. Warto nadmienić, że Polaris został już uhonorowany wieloma wyróżnieniami. Jego najwyższe standardy potwierdziła m.in. norweska fundacja Det Norske Veritas, przyznając mu certyfikat zgodności z wymaganiami konwencji STCW, w kategorii symulatorów morskich. Polaris spełnia także rygorystyczne wymogi określone przez SOLAS – Międzynarodową Konwencję o Bezpieczeństwie Życia na Morzu. Pozostaje nam tylko oczekiwać na coraz szersze zastosowanie prezentowanej przez Kongsberg Maritime technologii, by w przyszłości zminimalizować szanse powtórzenia się katastrofy takiej jak MV Costa Concordia.

Rejs po sukces z profesjonalną załogą

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Kongsberg

Czytaj więcej: Rejs po sukces z profesjonalną załogą„Morza i Oceany” -Nasz lokalny rynek, reprezentowany przez firmy z branży szeroko rozumianej gospodarki morskiej, wykazuje pewne oznaki ożywienia po okresie stagnacji spowodowanej przez światowy kryzys finansowy. Jaki typ usług oferuje Kongsberg Maritime Poland Sp. z o.o. – czy mógłby Pan przedstawić genezę i specyfikę tej działalności?

- Wojciech Kowalczyk: - Początek naszego funkcjonowania na polskim rynku to powstanie w 2004 roku Shipmedics Sp. z. o.o. Zbudowaliśmy zespół specjalistów, już wtedy doświadczonych w serwisowaniu oraz projektowaniu dla branży elektroniki morskiej. Zakresem naszego działania stał się kompleksowy wachlarz urządzeń i usług, obejmujący projektowanie, serwis, wdrożenie i utrzymanie systemów automatyki oraz nawigacji okrętowej włączając w to unikalne na Polskim rynku kompetencje serwisowania urządzeń pomiaru i kontroli załadunku na tankowcach, chemikaliowcach oraz statkach LNG . Dzięki stałemu doskonaleniu wiedzy w obszarze innowacyjnych rozwiązań technologicznych, jeszcze wtedy mały Shipmedics (zatrudnienie 11 osób według stanu kadrowego na koniec maja 2007), został zauważony przez koncern Kongsberg Maritime AS który to dokładnie w połowie 2007 roku zakupił większościowy pakiet udziałów przedsiębiorstwa. W wyniku tego przejęcia, spółka zmieniła nazwę na Kongsberg Shipmedics Sp. z o.o.  i zapoczątkowała okres najbardziej dynamicznego rozwoju, który to de facto nieprzerwanie trwa do dnia dzisiejszego.  Kolejnym krokiem stała się tegoroczna fuzja i przekształcenie naszej szczecińskiej firmy w pełnoprawne przedstawicielstwo jednego  z największych międzynarodowych koncernów na globalnym rynku specjalistycznego wyposażenia statków.  Przedsiębiorstwo kontynuuje działalność pod nazwą Kongsberg Maritime Poland Sp. z o.o. , a obecny stan zatrudnienia wynosi 56 osób. Projektujemy, produkujemy, dostarczamy, instalujemy, uruchamiamy oraz serwisujemy systemy dynamicznego pozycjonowania, nawigacji, detekcji, łączności i automatyki dla jednostek pływających oraz instalacji typu offshore.

„MiO” - Jak wygląda dzisiejsza działalność firmy pod jednolitą marką?

W. K.: - Przede wszystkim zyskaliśmy ogromny pakiet wiedzy, doświadczeń i zaplecza technologicznego bazującego na prawie 200 letniej historii rozwoju grupy Kongsberg, począwszy od otwarcia Vapenfabrik a skończywszy na tegorocznej rynkowej innowacji tj. zintegrowanym systemie sterowania K-Master. Ponadto, zyskaliśmy dostęp do nowych rynków zbytu. Mamy wyjątkową możliwość świadczyć usługi w segmencie B2B dla dużych podmiotów o strategicznym znaczeniu dla zapewnienia energetycznego bezpieczeństwa państw oraz całych sektorów gospodarki. Najintensywniej sprzedajemy nasze produkty i rozwiązania w krajach silnego przemysłu stoczniowego i terenach wydobywania oraz przetwarzania ropy naftowej. Czynnikami  świadczącymi o naszej unikalności na tle podobnych firm są po pierwsze: wysoka jakość technologiczna, jasne pozycjonowanie produktów i wyjątkowa innowacyjność. U podstaw wszystkich  rozwiązań, niezależnie od branży do której są kierowane, leży ta sama wiedza ekspercka, którą umiejętnie łączymy z wieloletnią praktyką funkcjonowania w kluczowych obszarach biznesu.  Umożliwia nam to wyjątkową precyzję, ciągłą optymalizację procesów podejmowania decyzji i zwiększanie operacyjnej efektywności. Dlatego odbiorcy firmy wywodzą się z najbardziej wymagających segmentów światowej gospodarki, a działalność ma charakter globalny. Nacisk położony jest na wykorzystanie potencjału wysoko wykwalifikowanych specjalistów i tylko takich zatrudniamy w naszym biurze. Wśród klientów firmy można wymienić takich potentatów jak Shell, Transocean, Quatar Gas, Saipem, Teekay, Odfjell, BP.


„MiO” - Jaki jest przepis na zdobycie zaufania norweskiego inwestora, który uczynił Waszą firmę strategiczną jednostką swojego globalnego serwisu i obsługi klientów, na równi z tymi w Houston, Aberdeen, Singapurze, Szanghaju i Rio De Janeiro?

W. K.: - Skuteczne dostarczanie rozwiązań na tym rynku od początku istnienia Shipmedics było możliwe dzięki pracy najwyższej klasy fachowców. Już w 2007 roku, rozpoczynając współpracę z norweskim kontrahentem czuliśmy się wszechstronnie przygotowani do sprostania wyzwaniom globalnego biznesu. Wpływa na to w dużej mierze nie tylko posiadane zaplecze kompetencyjne, lecz przede wszystkim twórcza, rzetelna, konsekwentna i ciężka praca włożona w rozwój strategii szeroko rozumianych relacji z klientem docelowym. Tegoroczny awans do pierwszej ligi centrów obsługi klienta Kongsberg Maritime ostatecznie wieńczy naszą drogę w stronę wykreowania przedsiębiorstwa oferującego poziom usług zgodny z najwyższymi światowymi standardami.

„MiO”- Jaka jest dalsza droga ewolucji  systemu obsługi klienta w globalnej przestrzeni usług? Jak przełoży się to na dalsze budowanie marki Kongsberg Maritime?

W. K.: - Proszę wyobrazić sobie ogromną, skomplikowaną maszynę, zbudowaną jako rezultat przemyślanego interdyscyplinarnego projektu, mówiącą wieloma językami, którą może Pan sterować z dowolnego miejsca na świecie, a ona spełni wszystkie Pana oczekiwania i to 24 godziny na dobę 7 dni w  tygodniu. To obrazuje ducha działania naszego systemu obsługi klienta. Pojawienie się dowolnego problemu lub zapytania  spotyka się z błyskawiczną i profesjonalną odpowiedzią jednego z aktualnie dyżurujących centrów globalnej obsługi. Zawdzięczamy to połączeniu lokalnych zasobów wiedzy i doświadczenia zdobytego na danym rynku z jednolitymi standardami procesowania zgłoszeń klientów z całego świata, wypracowanymi przez Kongsberg Maritime. Możemy w tym przypadku mówić o najlepszych światowych praktykach w branży zarządzania relacjami z klientem. Marka Kongsberg kojarzona jest przede wszystkim z profesjonalizmem i zaufaniem, a  ono budowane jest każdego dnia, w każdej rozmowie i ocenie szybkości reakcji na swój problem przez klienta. Bliskość współpracy i stały kontakt z odbiorcą to naczelna idea, jaka przyświeca temu systemowi.

„MiO” - O ile z satysfakcją powitałbym możliwość korzystania z takiego serwisu, o tyle naprawdę trudno jest mi wyobrazić sobie inżynierię projektowania czynnika ludzkiego tak złożonej maszynerii. Wielokulturowość odbiorców usług, kilkadziesiąt grup produktowych, nieograniczony zasięg terytorialny zdarzeń i związane z nimi potencjalne problemy do szybkiego rozwiązania wymuszają zapewne ogromną dynamikę reakcji osób odpowiedzialnych za sprawny przebieg tych procesów?

W. K: Naturalnie, każde zgłoszenie od klienta musi spotkać się z niezwłoczną reakcją zespołów serwisowych. Z uwagi na złożoność zastosowanych technologii realizujemy wcześniej przygotowane scenariusze działań wymaganych dla szybkiego rozwiązania problemu, jaki może pojawić się na każdym etapie eksploatacji któregoś z naszych urządzeń czy systemów. Ale nasza aktywność znacznie wykracza poza działania doraźne i zwykłą obsługę posprzedażową. Wieloletnie doświadczenie owocuje przede wszystkim inspiracją do rozwoju procesu obsługi klienta i prognozowaniem przyszłych zdarzeń w całym cyklu życia produktu. Naczelny fundament strategii w zarządzaniu relacjami z klientem stanowi podejście pro-aktywne w pełnym znaczeniu tego słowa. Na ogół przedsiębiorcy zapytani o znaczenie tego terminu bez wahania potrafią opisać szereg procedur i modeli leżących u jego podstaw. Znacznie trudniej przełożyć swoją znakomitą wiedzę i zaplecze profesjonalistów na praktyczną odpowiedź „jak szybko i skutecznie dostarczyć rozwiązanie?”, a zwłaszcza biorąc pod uwagę specyficzną branżę, w której działamy. Statki oraz platformy naftowe pracują w formacie 24/7, nie znają niedziel czy też świąt. Stąd również wynika konieczność 24 godzinnej globalnej obsługi klienta bazującej na unikalnym projekcie „Follow The Sun” czy też uruchamianych procedur zdalnej detekcji uszkodzeń systemów poprzez łącza satelitarne z obiektami pływającymi.

„MiO” - Czego zatem przede wszystkim oczekują klienci?

W. K: - Należy zwrócić uwagę, że odbiorcami naszych systemów są  armatorzy  jednostek pływających oraz operatorzy platform/FPSO, funkcjonujących często w ekstremalnie trudnych warunkach. Zaplanowanie budżetów przeznaczonych na zakup i eksploatację kompleksowych rozwiązań dostarczanych przez Kongsberg Maritime to jeden z istotnych obszarów ich efektywnego i bezpiecznego operowania. Zadanie, jakie wspólnie przed sobą stawiamy, to prognozowanie kosztów, jakie będą musiały być poniesione w trakcie całościowej wieloletniej eksploatacji systemów. Uwzględnienie tego czynnika jest kluczowe dla opłacalności wdrożenia i korzystania z rozwiązań w długofalowej perspektywie, w bardzo odległych geograficznie obszarach, często ekstremalnie daleko od najbliższej stacji serwisowej. Zaistnienie nagłego zdarzenia wymagającego interwencji serwisowej i oczekiwanie na usunięcie awarii generuje zawsze ogromne, nieprzewidziane zazwyczaj koszty. Dlatego mając tego świadomość, już na etapie negocjowania kontraktów proponujemy odbiorcom korzystne dla nich zasady współpracy, oferując w umowach z góry zaplanowaną pomoc techniczną w okresie „życia” danego produktu.  W fazie schyłkowej, zawsze możemy zaproponować refit czy też retrofit, by wydłużyć cykl życia o kolejne lata.

„MiO” - Czy to wspomniane podejście pro-aktywne przejawia się także w codziennej pracy?

W. K: - Naturalnie. Ciągłe pogłębianie wiedzy o potrzebach, badanie satysfakcji klientów i nieustający przepływ informacji na linii firma-odbiorca  to nieodłączne filary naszych codziennych działań, które bardzo realnie przekładają się na stale rosnące wyniki sprzedaży.  Regularnie prowadzimy monitoring przebiegu obsługi sprzedażowej i serwisowej w postaci kwestionariuszy kierowanych do kluczowych kontrahentów. Co najważniejsze – sami inicjujemy te kontakty, budując w klientach poczucie naszej wiarygodności i realnej dbałości o wysoką jakość współpracy. Dodatkowo odbiorcy naszych rozwiązań, bez względu na ponadnarodowy charakter usług i świadomości zawierania kontraktu z firmą globalną, oczekują indywidualnego podejścia. To implikuje konieczność zrozumienia specyfiki danego podmiotu gospodarczego, wnikliwej analizy wymagań partnera i późniejszego przełożenia tej wiedzy  na konkretne, dopasowane do potrzeb klienta  działania. To także wymaga poświęcenia klientowi czasu, na które wiele przedsiębiorstw bez rozbudowanej międzynarodowej struktury organizacyjnej nie mogłoby sobie pozwolić. Mówimy o osobistych relacjach, które wycenić można najlepiej w długofalowej perspektywie rozwoju firmy. My doskonale odnajdujemy się w tej szerokiej biznesowej perspektywie i dlatego jesteśmy coraz bardziej przygotowani na jeszcze większe jutro.

„MiO” - Gdzie tkwi tajemnica sukcesu w tym biznesie? W dynamicznym nawigowaniu pomiędzy specjalistyczną wiedzą a czynnikiem ludzkim?

W. K: - Powiedziałbym, że cały ten proces można postrzegać jako coś nawet wykraczającego poza ramy swojej dziedziny. Klucz do sukcesu upatrywałbym w czymś, co można określić jako pewną wartość dodaną. Podczas szkoleń specjalistów w naszej firmie często pada określenie „daj klientowi coś ekstra”. To taki ukryty wymiar, który sprawia, że odbiorca usługi wybiera właśnie nas, a potem pozostaje lojalny. Duch prawdziwej pasji czerpanej z kontaktu z klientem, która przekłada się na ciągłą kreatywność w rozwiązywaniu problemów i wychodzenie naprzód. To buduje ten „pełny obraz” zawarty w naszej firmowej misji, który tak trudno jest opisać, a my go po prostu kreujemy na co dzień.

Dziękujemy za rozmowę

Rozmawiał: Bogdan Tychowski