TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

1stoczniagdanskPrzedstawiliśmy zaktualizowany biznesplan stoczni i poprosiliśmy Agęncję Rozwoju Przemysłu o jego akceptację – zapewnił w sobotę Jacek Łęski, rzecznik prasowy ukraińskiego właściciela Stoczni Gdańsk. Dodał, że jeśl ARP nie będzie miała zastrzeżeń, biznesplan "może być formalnie przekazany na początku przyszłego tygodnia". To odpowiedź na zarzut ministerstwa skarbu, że Ukraińcy planu nie dostarczyli w terminie.

Spotkanie przedstawicieli Ministerstwa Skarbu Państwa, ARP oraz ukraińskich inwestorów w celu rozwiązania problemów gdańskiej stoczni odbyło się w piątek. Główny właściciel zakładu, ukraińska spółka Gdańsk Shipyard Group, miał do końca listopada przedstawić nowy biznesplan.

Zobowiązanie wynikało z oficjalnych ustaleń, do których doszło w listopadzie podczas spotkania ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego z ukraińskim udziałowcem Siergiejem Tarutą, w obecności byłego prezydenta Lecha Wałęsy.

Nie wywiązali się?

Tuż po zakończeniu piątkowego spotkania, ministerstwo skarbu poinformowało jednak w oficjalnym komunikacie, że "prywatny właściciel Stoczni Gdańsk nie wywiązał się z zobowiązania i nie dostarczył w umówionym terminie biznesplanu Stoczni Gdańsk". Jak dodano, podczas spotkania "przedstawiciele właściciela stoczni zadeklarowali, że przedstawią biznesplan w przyszłym tygodniu".

Wiceminister skarbu Rafał Baniak podkreślił, że "to kolejny raz, kiedy większościowy właściciel stoczni nie wywiązuje się z zobowiązań, co podważa jego wiarygodność i utrudnia współpracę". - Od miesięcy apelujemy o realny biznesplan dla Stoczni Gdańsk. Jesteśmy świadomi, że w sprawie stoczni liczy się teraz każdy dzień - powiedział Baniak, cytowany w komunikacie. Dodał, że los zakładu zależy jednak od ukraińskiego właściciela.
Opóźnienie wynika z oczekiwania na decyzję ARP?

Prywatny właściciel stoczni odpiera jednak zarzuty stawiane przez ministerstwo skarbu. Jak poinformował w sobotnim komunikacie Jacek Łęski, rzecznik prasowy spółki Gdańsk Shipyard Group, na piątkowe spotkanie, ukraiński właściciel stoczni "przygotował obszerną prezentację zaktualizowanych założeń do biznesplanu Stoczni, które przedstawiono przedstawicielom ARP".

"Jednocześnie przedstawiciele spółki zadeklarowali, że jeśli ARP nie będzie miała zastrzeżeń do tych założeń, to gotowy biznesplan dla Stoczni może być formalnie przekazany na początku przyszłego tygodnia" - czytamy w komunikacie.

Łęski podkreślił również, że "jedynym powodem, dla którego ostateczna wersja redakcyjna biznesplanu nie była gotowa na piątek, była chęć uzyskania akceptacji dla przyjętych kluczowych założeń ze strony ARP, co zostało wyartykułowane bardzo wyraźnie w czasie spotkania".

Ponadto zauważył, że "ARP i GSG uzgodniły, że po spotkaniu powstrzymają się od wypowiedzi dla mediów, by nie podgrzewać sytuacji wokół Stoczni Gdańsk".

"Ustalenie to zostało natychmiast po spotkaniu naruszone poprzez komunikat wydany przez wiceministra SP Rafała Baniaka, który nie był uczestnikiem spotkania" - podkreślił rzecznik.

Łęski zwrócił także uwagę, że ustalenia, dotyczące przygotowania zaktualizowanego biznesplanu dla Stoczni Gdańsk, dotyczyły również "wspólnego (GSG i ARP) wyznaczenia dla niezależnego doradcy tzw. zadania technicznego (zakres i zasady korekty dotychczasowego planu) do realizacji do końca listopada".

"W związku z tym, że już po spotkaniu ARP odmówiła wspólnego wyznaczenia zadania technicznego dla niezależnego doradcy, ani nie chciała w żaden sposób uczestniczyć w wypracowaniu aktualizacji biznesplanu, GSG przeprowadziła te czynności samodzielnie" - zauważył w komunikacie Łęski.

Wobec tego spółka Gdańsk Shipyard Group sama wyznaczyła zadanie dla niezależnego doradcy, a do tego "opracowała założenia do aktualizacji biznesplanu, uwzględniającej uwagi ARP i firm konsultingowych, a następnie opracowano zaktualizowany biznesplan, który uwzględnił wcześniej wnoszone zastrzeżenia ARP i MSP".

Kłopoty Stoczni Gdańsk
Zakład jest w trudnej sytuacji finansowej, a pracownicy od pół roku otrzymują pensje w ratach.

75 proc. akcji spółki należy do kontrolowanej przez Sergieja Tarutę spółki Gdańsk Shipyard Group, a 25 proc. do Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). Udziałowcy od kilku miesięcy nie mogą dojść do porozumienia w sprawie sposobu poprawy sytuacji zakładu.

Do czasu opublikowania artykułu nie uzyskaliśmy komentarza rzecznika ukraińskiego udziałowca stoczni po spotkaniu.

 

Źródło: tvn24.pl