TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

bc1c2b38c0b0ab6abc320fbd0fa2f6a3 XL

Temat egzekwowania od armatorów, by należące do nich statki nie przekraczały dopuszczalnego poziomu emisji, powraca jak bumerang. Czy w ocenie sytuacji pomoże wkrótce Google?

Amerykański gigant informatyczny pracuje już nad rozwiązaniami, które pomogą w dostarczaniu informacji, m.in. na temat poziomu emisji CO2 przez statki poruszające się po światowych wodach. Google współpracuje już z kilkoma firmami, a efektem wspólnych działań ma być produkt wykorzystujący sztuczną inteligencję oraz dane satelitarne.

Mówiąc w skrócie opracowany system będzie „na żywo” monitorował, czy operatorzy nie przekraczają wytycznych Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO). Pomoże to w wyznaczaniu nowych kierunków przez ten organ. Oznacza także zupełnie nowe możliwości dla władz, armatorów oraz spedytorów.

„Firmy z branży żeglugowej powinny się przygotować na nadejście ery, w której będzie funkcjonował bezprecedensowy stopień przejrzystości, gdy chodzi o emisję CO2” - powiedziała Diane Gilpin ze Smart Green Shipping Alliance – firmy, której celem jest projektowanie statków korzystających w 100 procentach z odnawialnych źródeł energii.

Jednym z planów IMO jest to, by do 2050 r. poziom emisji CO2 przez żeglugę ograniczony został o 50 procent w porównaniu z poziomem z 2008 r. Narzędzia podobne do tych, nad którymi pracuje Google, mają sprawić, że osiąganie kolejnych celów będzie bardziej efektywne.

 

Źródło: PromySKAT/Splash