TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

276 149997296410

Większością głosów, przy sprzeciwie między innymi Polski, unijne kraje uzgodniły limity połowowe na Bałtyku w przyszłym roku.

Decyzję podjęli unijni ministrowie do spraw rybołówstwa po ponad 20-godzinnych, całonocnych negocjacjach w Luksemburgu.

Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk powiedział, że nie pomogą one w odbudowie populacji dorszy w Bałtyku, której stan jest katastrofalny.

- Propozycja, która została przyjęta absolutnie nas nie satysfakcjonuje. Przede wszystkim nie zabezpiecza przyszłości i rozwoju gatunków na Morzu Bałtyckim. Dziwię się tym decyzjom przy tak fatalnej kondycji Bałtyku, przy złym stanie zasobów, przy tak chudym i niedożywionym dorszu, w ten sposób realizowanie polityki nie będzie służyło odbudowie Bałtyku - powiedział Polskiemu Radiu minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

Uzgodniono, że połowy dorszy na wschodnim Bałtyku, gdzie łowią głównie polscy rybacy, w przyszłym roku zostaną ograniczone tylko o 8 procent w porównaniu z obecnymi limitami. Komisja proponowała redukcję o 28 procent, co popierała Polska. Domagała się też wprowadzenia dwumiesięcznego okresu ochronnego tarlisk, ale nie było na to zgody większości krajów. Ponadto ustalono, że połowy śledzi zostaną zwiększone o 20 procent. Polska uważała, że też powinny być one ograniczone.

- Skoro mamy spadek połowów dorszy, które muszą mieć pożywienie, nie może za tym iść wzrost połowów śledzi - dodał minister.

Z ustaleń Polskiego Radia wynika, że oprócz naszego kraju ustaleniom sprzeciwiły się Litwa, Łotwa, Dania, a poważne zastrzeżenia zgłosiły także Niemcy.

 

Źródło: radioszczecin.pl