TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

Polskie stocznie u progu szansy - „ Nie wolno nam przespać okresu prosperity” Cz. II

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Stocznie

Czytaj więcej: Polskie stocznie u progu szansy  - „ Nie wolno nam przespać okresu prosperity” Cz. II

Nagłośnienie sukcesów polskiej branży stoczniowej zmieni jej społeczne postrzeganie i przyciągnie do polskich stoczni kolejnych kontrahentów. Jednocześnie brak inwestycji w infrastrukturę oraz pozyskiwanie młodego zaplecza kadrowego może wiązać się z przekreśleniem unikalnej szansy rozwoju. Tą problematyką zajmą się szerzej Zbigniew Andruszkiewicz, Prezes Zarządu Grupy Remontowa, dr Grażyna Maniak z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu oraz Robert Ruszkowski, wiceprezes Vistalu Gdynia.

Na jakie jednostki wyraźnie wzrośnie popyt w przyszłym roku?

Zbigniew Andruszkiewicz: Związane z wyjątkowo niską ceną ropy naftowej załamanie się rynku wydobywczego znalazło swoje odbicie w znacznym spadku produkcji jednostek dedykowanych obsłudze sektora wydobywczego. Produkcja jednostek offshore stanowi filar przemysłu stoczniowego nie tylko w naszym kraju ale również na całym świecie. Liczba zamawianych jednostek tego typu spadnie właściwie do zera. Taki trend utrzyma się niestety przez kilka najbliższych lat. W tej sytuacji Remontowa Shipbuilding wykorzysta swą zróżnicowaną ofertę. Skupimy się na innym sektorze produkcji. Naszym priorytetem stanie się budowa jednostek pasażersko-samochodowych, być może wrócimy też do realizacji związanych z jednostkami rybackimi. Na horyzoncie nie widać boomu jeśli chodzi o wzrost ilości zamówień w którymkolwiek z sektorów budownictwa okrętowego. Ciężko stwierdzić, by jakiś produkt zdołał w pełni zastąpić zamówienia z rynku offshore. Z pewnością trudne będzie budowanie takiej ilości jednostek jak wcześniej. Stocznie norweskie w praktyce budują przecież wyłącznie statki na potrzeby dynamicznej niegdyś branży offshore. Stocznie mające w swoim zakresie produkcje innego typu jednostek, łatwiej zniosą nadchodzący trudny okres. Nasza stocznia ma tę szczególną cechę, że mamy w swoich katalogach bardzo różnorodne produkty. Nie wiemy jednak w jakiej perspektywie wypełnimy lukę po zamówieniach z przemysłu wydobywczego. 

Grażyna Maniak: Portfel zamówień w polskich stoczniach jest bardzo różnorodny. Z pewnością skończyła się już era zamówień na budowę długich serii jednostek jednego typu. W przypadku stoczni europejskich, w tym również polskich, struktura zamówień pod względem zaawansowania technologicznego jest zupełnie inna. W przyszłym roku z pewnością wzrośnie jeszcze popyt na jednostki zaawansowane technicznie. Stocznia Szczecińska już kilkanaście lat temu odczuła na własnej skórze, że długoseryjna, zaawansowana produkcja to zbyt ryzykowna strategia rozwoju. Pożądana jest specjalizacja w krótkich seriach. Przemysł stoczniowy, tak jak każda inna branża w współczesnej gospodarce musi charakteryzować się elastycznością. Trzeba umieć odpowiedzieć na wyzwanie rzucone przez mocno dotowany przemysł azjatycki, posiadający również przewagę w postaci taniej siły roboczej. Oczywiście biorąc pod uwagę specyfikę produkcji statków, osiągnięcie elastyczności musi oznaczać głównie elastyczność technologiczną. Tak ogromnemu wyzwaniu nie da się sprostać w krótkim cyklu produkcyjnym. Ucieczka w zaawansowane technologie, innowacyjność to jedyna szansa. Wiąże się to z zupełnie innym sposobem funkcjonowania stoczni, który może wydawać się szokujący zarówno dla zarządów i dla pracowników tych przedsiębiorstw, dodatkowo musi wiązać się z dużymi inwestycjami i wymagać zupełnie innego sposobu myślenia. Stocznie, które to zrozumiały wychodzą na prostą. Pod tym względem sprawniejsze są mniejsze stocznie. Duże musiały ponieść konsekwencje bezruchu,mniejszej podatności na zmiany towarzyszącej wielkim podmiotom. 

Na boomie roku 2016 skorzystają z pewnością te podmioty, które wchodzą dość odważnie nie tylko w produkcje typowych jednostek, ale również statków specjalistycznych. Do grona takich przedsiębiorstw należą często stocznie średniej wielkości. Ich sztandarowymi realizacjami są bardzo wyspecjalizowane jednostki budowane w krótkich seriach. Szansę mają również podmioty dysponujące kadrą, która wykształciła nowe umiejętności. Wyobrażam sobie kłopoty, jakie w obecnej sytuacji mają stocznie z zatrudnianiem pracowników. Wiadomo, jak perturbacje przemysłu stoczniowego wpłynęły na edukację, tak w przedziale szkół wyższych, jak i zawodowych i technicznych, kształcących dla potrzeb przemysłu okrętowego. Dysponujemy znakomicie wyszkoloną kadrą, ale średnia wieku pracowników jest dość duża. Odbudowanie kadr zdolnych do pracy na nowych technologiach to obecnie kluczowy problem i wyzwanie, przed jakim stoją stocznie.

Jeśli chodzi o konkurencyjność polskich stoczni względem firm zagranicznych, to w mojej ocenie nie jesteśmy jeszcze wystarczająco nowocześni od strony technologii. Mam również mieszane uczucia jeśli chodzi o kadry. Lata 90. oraz początek XXI wieku udowodniły, że nasi pracownicy mogą osiągać wysoką wydajność oraz jakość pracy.  Jednak jeśli połączymy to z technologią, jaką mają do swojej dyspozycji, to okazuje się, że średnia wydajność w przemyśle stoczniowym jest o połowę niższa niż w Europie Zachodniej. Jako jednoznaczny atut wskazałabym silną determinację i zaangażowanie przedsiębiorców. Jeśli chodzi o koszty pracy to mamy przewagę nad stoczniami zachodnioeuropejskimi, ale oczywiście nie możemy się równać ze stoczniami azjatyckimi. Nasza lokalizacja również nie jest atutem. Bogaty portfel zamówień polskich stoczni jest dowodem na to, że mocno zmienia się globalna koniunktura. Docenia się w Polsce fachowość tych zasobów kadr, które pozostały w krajowym przemyśle stoczniowym. Są więc jaskółki optymizmu, lecz nie możemy dać im się ponieść.

Czy rok 2016 będzie w jakiś sposób przełomowy dla polskiej branży stoczniowej?

Zbigniew Andruszkiewicz: Ważnym elementem kształtującym polską branżę stoczniową w ciągu najbliższych kilku lat będzie kierunek zmian obrany przez polską Marynarkę Wojenną. Jesteśmy w przededniu decyzji o tym, w jakim układzie będzie realizowana modernizacja naszej rodzimej floty. Od podjętych wytycznych, będzie zależeć nie tylko przyszłość polskiego sektora stoczniowego, ale również polskiej Marynarki Wojennej. Jeśli zamawiający dobrze zaaudytuje potencjalnych wykonawców, to w niedługim czasie Marynarka Wojenna będzie dysponowała flotą nowoczesnych jednostek. Krajowe stocznie przygotowane do podjęcia wyzwania, mogą tylko na tym skorzystać. Jeśli decydenci pokierują procesem w sposób nieprofesjonalny to stocznie nie skorzystają na kontraktach, a Marynarka Wojenna nie będzie dysponowała wyposażeniem, które jest jej dzisiaj bardzo potrzebne. 

Grażyna Maniak: Stocznie, które przez ostatnich kilka lat starały się dokonać potrzebnych zmian w technologii i zasobach kadrowych, zdołały przestawić się na zupełnie inny profil produkcji. Liczba zamówień, które będą realizowane w 2016r. udowadnia, że wiele polskich stoczni dysponuje potencjałem stosownym do podjęcia wyspecjalizowanej produkcji. Możemy być bardzo zadowoleni, że ich oferta spotkała się z zainteresowaniem ze strony armatorów. Obawiam się jednak, że bez szerokiego zaplecza kadrowego, jednorazowy boom 2016r. nie przemieni się w trwały trend rozwojowy. Tych rezerw przemysł stoczniowy jeszcze nie ma. Innowacyjność wciąż jest dość niska. Należałoby wzmocnić zaplecze dla przemysłu stoczniowego. Musimy uczynić następny krok, bo inaczej prosperity roku 2016 będzie tylko jednorazowym epizodem. Przez wiele lat polski przemysł stoczniowy cieszył się wielkim uznaniem. Warto byłoby zagrać chociażby elementem wizerunkowym, wzmacniając go rzeczywistą, innowacyjną i zaawansowaną technologicznie ofertą. W tym obszarze moglibyśmy konkurować z naszymi najważniejszymi rywalami, azjatyckimi stoczniami. Póki co, wygrywają one zdecydowanie tańszymi kosztami siły roboczej. Zaznaczmy jednak, że rynek azjatycki się zmienia. Nie zawsze będzie to miejsce, gdzie dominują niskie koszty pracy, ale jej jakość jest stosunkowo niska. Inwestorzy mówią o zmianach, jakie zaszły w Azji w ciągu ostatnich 15-10 lat. Jeśli prześpimy okres niezbędny do przeprowadzania innowacji, to nie wyciągniemy również korzyści z pojawiającego się popytu na zaawansowane produkty stoczniowe.

Robert Ruszkowski: Na początku przyszłego roku będziemy realizować zamówienie na dużą partię dźwigów portowych dla kanadyjskiego odbiorcy. Oczywiście będziemy również realizować zamówienia na niewielkie, specjalistyczne jednostki. Naszą produkcję opieramy o sektor offshore, budowę elementów, kompletnych kadłubów jednostek pływających i konstrukcji urządzeń infrastruktury portowej. Mimo spadku cen ropy, spodziewany jest dalszy rozwój branży offshore Oil &Gas. Nasi skandynawscy partnerzy przewidują, że w przyszłym roku powinny ruszyć prace projektowe i budowa nowych statków przeznaczonych do obsługi platform wiertniczych. Odbiorcami  produktów Vistal są kontrahenci pochodzący nie tylko z państw europejskich, ale również z Ameryki Północnej. Uczestniczymy w remontach jednostek wojskowych, ale naszą ambicją jest również uczestnictwo, wraz z wyspecjalizowanymi partnerami, w budowie nowych statków dla potrzeb marynarki wojennej. 

Na boomie w 2016 r. w branży stoczniowej powinny skorzystać nie tylko duże stocznie, ale  również setki mniejszych podmiotów. Zarówno Vistal, jak i wiele innych dużych przedsiębiorstw korzysta z usług szeregu podwykonawców, produkujących specjalistyczne wyposażenie czy oferujących unikalne usługi. Otoczenie branży morskiej, w tym również stoczniowej tworzy mnóstwo firm zatrudniających tysiące specjalistów. Wszyscy oni na pewno skorzystają na okresie prosperity w polskich stoczniach. Forum Okrętowe tworzą nie tylko stocznie, ale głównie przedsiębiorstwa produkujące wyposażenie okrętowe i oferujące usługi dla przemysłu. Boom roku 2016 będzie więc dużym krokiem rozwojowym dla gospodarki całego polskiego wybrzeża. Mam nadzieję, że nagłośnienie sukcesów polskiej branży stoczniowej w 2016 r. zmieni jej społeczne postrzeganie. 

M.O.

Czytaj więcej: Polskie stocznie u progu szansy  - „ Nie wolno nam przespać okresu prosperity” Cz. II

 

Polskie stocznie u progu szansy- najciekawsze zamówienia Cz.I

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Stocznie

Czytaj więcej: Polskie stocznie u progu szansy- najciekawsze zamówienia Cz.I

Polskie stocznie mają zamówienia na nowe statki o wartości niemal miliarda euro. Na rok 2016 przypadła również data najciekawszych projektów w historii polskiego przemysłu stoczniowego. Zbigniew Andruszkiewicz, Prezes Zarządu Grupy Remontowa, dr Grażyna Maniak reprezentująca Zachodniopomorską Szkołę Biznesu oraz Robert Ruszkowski, wiceprezes Vistal Gdynia przedstawią swoje stanowiska względem korzyści i wyzwań czekających przedsiębiorstwa z branży stoczniowej w tym wyjątkowym okresie.

Rok 2016 będzie pod względem ilości zamówień wyjątkowym okresem dla polskich stoczni. Jakie czynniki o tym zadecydowały?

Zbigniew Andruszkiewicz: Najbliższy okres będzie z pewnością wiązał się z lawinową ilością zamówień dla polskiego przemysłu stoczniowego. Dla nas jest to sytuacja typowa. Bazujemy na portfelu zamówień, który z dwuletnim wyprzedzeniem czasowym trwa nieprzerwanie od szeregu lat. To wynik intensywnego budowania pozycji rynkowej. Nasza kadra jest związana ze stocznią od wielu lat. Przez cały ten czas kształtowała swoje relacje z rynkiem, na którym funkcjonujemy. Wszystko to stanowi fundament, dzięki któremu Grupa Remontowa może planować realizację kontraktów bezpiecznie i z dwuletnim wyprzedzeniem. Prócz doświadczonej kadry mającej świetne rozeznanie w branży, przemawia za nami imponujące port folio już zrealizowanych kontraktów. Dzięki niemu wywalczyliśmy na globalnym rynku pozycję rozpoznawalnego gracza. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w branży stoczniowej trzeba być o krok przed klientami. W momencie, gdy nasi kontrahenci poszukują jakiegoś rozwiązania możemy przedstawić im produkt, którego potrzebują. Rok 2016 będzie dla nas okresem finalizacji wielu projektów, stanowiących przekrój całego wachlarza naszej produkcji w każdym jej aspekcie. 

Grażyna Maniak: Obserwując sytuację w Polskim, czy nawet globalnym przemyśle stoczniowym można wysunąć wniosek, że ostatnie kilkanaście lat to epoka dużych zmian. Nie można było wskazać wyraźnego długookresowego trendu wzrostowego, bądź spadkowego. Okresy, gdy stocznie miały pełne portfele zamówień, przeplatały się z latami ewidentnej dekoniunktury, czy wręcz znamion kryzysowych. W przypadku roku 2016 nic nie wskazuje na to, że zaczyna się długookresowy trend wzrostowy. Dobre perspektywy na przyszły rok wskazują natomiast, że cała branża stoczniowa ulega przeobrażeniom o charakterze strukturalnym. Duża wartość portfela zamówień polskich stoczni wynika z faktu zmiany struktury samych zamówień. Polskie stocznie coraz częściej stają się wykonawcami bardzo zaawansowanych technicznie produktów. Znajduje to odzwierciedlenie w zmianie sposobu produkcji, zastosowaniu technologii, rodzaju zużywanych materiałów. Przemysł stoczniowy jest ważnym odbiorcą dla przem. stalowego. Obecnie tę zależność można zaobserwować w dużo mniejszym stopniu. Stocznie decydują się bowiem na produkcję zaawansowanych urządzeń, takich, jak np. platformy wiertnicze. 

Robert Ruszkowski: Grupa Vistal prowadzi działalność w wielu segmentach, nie jest bezpośrednio związana z przemysłem stoczniowym, ale bardziej z segmentem gospodarki morskiej. Z przemysłu morskiego, w tym stoczniowego, w 2014 roku pochodziło ok. 30 proc. przychodów Grupy Vistal. Ten obszar działalności określamy  jako Marine&Offshore, w jego ramach realizujemy  produkcję konstrukcji stalowych dla przemysłu wydobycia ropy i gazu, czy infrastruktury portowej (dźwigi portowe, rampy etc.). Realizujemy również konstrukcje dla specjalistycznych jednostek pływających, m.in. do obsługi platform wiertniczych, np. tzw. kablowce do układania kabli podmorskich. Uczestniczymy także w remontach wojskowych jednostek pływających. Myślę, że polskie firmy związane z przemysłem stoczniowym mają kilka przewag konkurencyjnych: jakość, cenę i terminowość. 20-30 lat temu krajowe stocznie produkowały statki o jakości i poziomie zaawansowania technicznego jaki dziś oferują stocznie chińskie. Obecnie odbiorcami polskich stoczni są głównie kontrahenci ze Skandynawii czy Ameryki Północnej. Przedsiębiorcy mogliby z równym powodzeniem zamawiać jednostki w Azji. Duzi, międzynarodowi gracze, częściej wybierają jednak polskie stocznie, gdyż są pewni oferowanej jakości i terminów. Większość statków budowanych w trójmiejskich stoczniach to specjalistyczne jednostki np. dla przemysłu offshore Oil&Gas typu PSV, MPSV,  AHTS, czy Morskiej Energetyki Wiatrowej (statki do układania kabli podmorskich),  jednostki dla przemysłu obronnego czy promy. Połączenie jakości, terminowości i ceny, jaką oferują nasze stocznie czyni naszą ofertę jedną z najlepszych na świecie. Dzięki realizacji długoletniego planu inwestycyjnego, w tym budowy nowego, unikalnego w basenie Morza Bałtyckiego, zakładu produkcyjnego moce produkcyjne Vistal Gdynia wzrosły prawie dwukrotnie, co już zaczyna się przekładać na wzrost przychodów. Klienci już wiedzą, że dzięki nowemu obiektowi jesteśmy w stanie wykonywać terminowo wysokiej jakości wielkogabarytowe konstrukcje.

Czy przyszły rok będzie przełomowy dla Państwa stoczni, nad jakimi projektami będą Państwo pracować?

Zbigniew Andruszkiewicz: Stworzymy nową jednostkę w każdym segmencie produktowym. W sektorze jednostek pasażersko-samochodowych będziemy realizowali zamówienie na kolejne promy o napędzie gazowym. Statki te trafią na rynek amerykański. Realizujemy tu przedsięwzięcie o skali globalnej. Podpisanie kontraktu między brytyjską British Columbia Ferriesa a naszą stocznią odbiło się szerokim echem w całej światowej branży budownictwa okrętowego. Kontrahent miał duże oczekiwania wobec podmiotów biorących udział w procedurze przetargowej. W przetargu startowały zarówno stocznie europejskie, jak i amerykańskie. W naszym potrfolio mogliśmy pochwalić się budową kilkunastu jednostek o napędzie gazowym. Dla Kanadyjczyków będą to pierwsze statki z zastosowaniem napędu LNG. Kolejnym, bardzo istotnym przedsięwzięciem będzie oddanie do eksploatacji kablowca- jednostki wyspecjalizowanej w kładzeniu przewodów pod morskim dnem. Specjalistyczny statek zamówił duży norweski armator. Ze względu na swoje zaawansowanie techniczne, kablowiec będzie najnowocześniejszą jednostką, jaka została kiedykolwiek zbudowana w polskich stoczniach. Statek w wyjątkowym stopniu nasycono systemami automatyki i elektroniki. Jednostka będzie starowana za pośrednictwem systemów satelitarnych. 

Prócz tego zbudujemy również serię statków z napędem gazowym do obsługi przemysłu wydobywczego na Morzu Północnym. I na tym polu możemy pochwalić się nowatorskim rozwiązaniem. Napęd gazowy stosowany zwykle na jednostkach pasażersko-samochodowych tym razem zastosowaliśmy na jednostce zaprojektowanej tak, by sprostała wymaganiom stawianym przez przemysł wydobywczy. Tym samym połączymy nasze doświadczenia w produkcji jednostek tworzonych z myślą o potrzebach branży offshore i statków z napędem gazowym.

W 2016r. dostarczymy również dla rodzimej Marynarki Wojennej pierwszy niszczyciel min przewidziany w ramach projektu Kormoran II. Okręt najprawdopodobniej zostanie przekazany polskim siłom zbrojnym w listopadzie przyszłego roku. To wyjątkowy projekt, gdyż polska Marynarka Wojenna po raz pierwszy od 25 lat zakupiła zupełnie nową jednostkę. Sam projekt jest wyjątkowy. Zastosowaliśmy unikalne materiały nie stosowane na co dzień w przemyśle okrętowym. Opanowaliśmy zastosowanie tej technologii jako drugie przedsiębiorstwo na świecie po niemieckiej stoczni, będącej pionierem w dziedzinie jej zastosowania.

Ciekawostką jest to, że w roku 2016 powstanie tysięczna jednostka realizowana przez stocznię remontową Shipbuilding. Będzie to trzymasztowa fregata, zaprojektowana przez inżyniera Zygmunta Chorenia. W żeglarskim świecie nazwisko tego projektanta stanowi już rozpoznawalną markę. Statek zamówiło algierskie Ministerstwo Obrony. W swoich ogólnych założeniach żaglowiec będzie przypominał swój polski odpowiednik -Dar Młodzieży. 

Robert Ruszkowski: Do końca 2015 r. powinniśmy zwodować jednostkę do układania kabli między morskimi farmami wiatrowymi a lądem. Jest to bardzo skomplikowana jednostka wyposażona we własny napęd sterujący. Budowa kablowca jest dla nas niezwykle ciekawym i wymagającym projektem nie tylko od strony technicznej, ale również jeśli chodzi o czas realizacji. Godnym uwagi projektem jest również budowa obrotowego mostu  kolejowego dla miasta Göteberg w Szwecji. Naszym udziałem będzie nie tylko budowa konstrukcji o łącznej wadze 350 ton i długości 72 metrów, ale również przeprowadzenie serii testów. Most powinien być dostarczony do kontrahenta w IV kwartale 2015 r. Dotychczas wykonaliśmy ok. 150 konstrukcji mostów, jednak most obrotowy, budowany dla naszych klientów w Götebergu jest wyjątkowy, to wysoce zaawansowane technologicznie  urządzenie.

Od pewnego czasu specjalizujemy się również w produkcji konstrukcji i urządzeń związanych z systemami odsiarczania spalin (tzw. scrubbery). Przed dwoma miesiącami dostarczyliśmy do odbiorców największe scrubbery aktualnie wyprodukowane w Europie. Wiele firm oferuje tylko instalację tego typu urządzeń, ale bardzo niewiele podmiotów zajmuje się produkcją scrubberów. 

M.O.

Czytaj więcej: Polskie stocznie u progu szansy- najciekawsze zamówienia Cz.I

Tysięczne wodowanie w 70-tą rocznicę powstania stoczni

Czytaj więcej: Tysięczne wodowanie w 70-tą rocznicę powstania stoczni

Remontowa Shipbuilding – stocznia o bogatej tradycji i doświadczeniu obchodzi w tym roku jubileusz 70-lecia.

Swą działalność rozpoczęła od budowy wagonów kolejowych i produkcji mebli okrętowych. Sukcesywnie poszerzając profil produkcji stała się liderem wśród europejskich stoczni produkcyjnych. Dziś Remontowa Shipbuilding należąca do grupy kapitałowej REMONTOWA HOLDING posiada szeroki asortyment produktów, a zbudowane w niej statki wyróżniają się najnowocześniejszą technologią oraz wysokim stopniem zautomatyzowania zgodnie z oczekiwaniami armatorów oraz panujących na rynku trendów. W ciągu 70 lat działalności Stocznia zbudowała blisko 1000 statków i okrętów różnych typów. Tysięczny statek jest już w trakcie budowy. Jesienią bieżącego roku odbędzie się jego wodowanie.

Będzie to Żaglowiec Szkolny zamówiony przez Armatora z Afryki Północnej.

Trzymasztowa fregata służyć będzie kadetom Wyższej Szkoły  Morskiej w  doskonaleniu rzemiosła morskiego i nawigacyjnego.

Dodatkowo, jak większość statków żaglowych  pełnić on będzie funkcje reprezentacyjne a także brać będzie udział w zawodach i regatach międzynarodowych.

Żaglowiec będzie eksploatowany na wszystkich dostępnych akwenach świata z wyłączeniem  strefy polarnej  w okresie zimy polarnej.

Poza budową statku, kontrakt obejmuje również szkolenie członków załogi i kadetów, które przeprowadzone będzie we współpracy z Akademią Morską w Gdyni.

Autorem koncepcji i projektu technicznego statku jest biuro projektowe Choreń Design & Consulting.

Termin dostawy statku przewidziany jest koniec  2016 roku.

Podstawowe parametry:

Długość całkowita – 110 m

Szerokość – 14,5 m

Wysokość boczna – 8,6 m

Powierzchnia ożaglowania – 3000 m2

Prędkość pod żaglami – 17 węzłów (przy wietrze 6°B)

Ilość osób – 222 w tym 120 kadetów i kadetek

 

Remontowa Shipbuilding

Wodowanie katamaranu naukowo-badawczego Oceanograf

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Stocznia Nauta

Czytaj więcej: Wodowanie katamaranu naukowo-badawczego Oceanograf

24 czerwca w Stoczni Remontowej Nauta w Gdyni odbyło się wodowanie nowoczesnego katamaranu naukowo-badawczego, który powstał na zamówienie Uniwersytetu Gdańskiego. Jednostka powstała w ramach współpracy konsorcjum stoczni Nauta i Crist.

W uroczystej ceremonii wodowania uczestniczyli przedstawiciele Uniwersytetu Gdańskiego, władz Miasta, dziennikarze oraz mieszkańcy Trójmiasta.

Prototypowy katamaran został wyposażony w specjalistyczne urządzenia do interdyscyplinarnych badań środowiska i przyrody Morza Bałtyckiego. Oprócz laboratoriów wewnątrz statku są również obserwatoria i sala seminaryjna dla studentów. Dzięki bogatemu wyposażeniu, Oceanograf będzie jedną najnowocześniejszych jednostek pływających pod polską banderą. Ze względu na rozległy zakres badań, które będą prowadzone z jednostki (badania dna morskiego, badania batymetryczne, badania chemiczne, badania geologiczne), będzie ona w sobie łączyć funkcje różnego typu jednostek. Na statku zastosowano dwukadłubową konstrukcję, która minimalizuje kąt przechyłu , co jest szczególnie ważne przy prowadzeniu badań na morzu, ponieważ każdy niezamierzony ruch statku może zakłócić pomiary. Statek ma 49,5 m długości i 14 m szerokości i może osiągać prędkość 12 węzłów.

Budowa statków o przeznaczeniu naukowo-badawczym jest istotnym obszarem działalności stoczni Nauta. Współpraca ze środowiskiem akademickim umożliwia nam dostęp do nowych technologii i pozwala rozwijać ofertę produktową – powiedziała po wodowaniu Pani Ewa Jagielska, Dyrektor Marketingu w Zakładzie Nowych budów.

Oceanograf to bardzo ważna jednostka dla Uniwersytetu Gdańskiego. Nowoczesna jednostka pozwoli podnieść jakość prowadzonych badań, co otworzy nowe możliwości przed uczelnią – powiedział Dziekan Wydziału Oceanografii i Geografii UG prof. dr hab. Waldemar Surosz.

Oceanograf powstał pod nadzorem Polskiego Rejestru Statków. Budowa statku została dofinansowana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Dzięki rozwijającej się współpracy między przedstawicielami przemysłu i nauki oraz wsparciu administracji, istnieje realna szansa na realizację interdyscyplinarnych prac badawczych na najwyższym poziomie oraz budowę zaawansowanych jednostek pływających.

Obok Oceanografu w stoczni Nauta powstaje również jednostka naukowo-badawcza dla Uniwersytetu w Goeteborgu. Statek będzie miał prawie 45 m długości i 11 m szerokości. Na jego pokładzie będą pracować naukowcy i studenci szwedzkiego uniwersytetu. Jednostka będzie służyć do badania i zmian klimatycznych Skandynawii wywołanych przez zmiany kierunków prądów morskich oraz kwasowości wody morskiej. Do tego celu na statku zostaną przygotowane nowoczesne laboratoria i stanowiska badawcze. 

 

MSTFI

 

 

Minister ogłasza ratunek dla polskiej stoczni

Czytaj więcej: Minister ogłasza ratunek dla polskiej stoczni

Udało nam się to, na czym wszystkim najbardziej zależało i co było niezmiernie trudne: uratowanie Stoczni Gdańsk i miejsc pracy - powiedział Włodzimierz Karpiński, minister Skarbu Państwa na terenie Stoczni Gdańsk, gdzie przedstawiono szczegóły dotyczące jej przyszłości stoczni oraz terenów postoczniowych. Prezes Stoczni Gdańsk poinformował, że w tym roku zatrudnionych ma być dodatkowo 100 osób, a w przyszłym - kolejne przynajmniej 150.

- O rychłym bankructwie stoczni pisały media i mówiły analizy eksperckie. Dziś Stocznia Gdańsk ma wszelkie szanse, by się rozwijać na zasadach stricte biznesowych i wierzę, że je wykorzysta - powiedział minister skarbu państwa. - Uratowaliśmy wspólnie Stocznię Gdańsk, zarówno w wymiarze zachowania dziedzictwa, jak i w wymiarze projektowania dobrego biznesu, który daje ludziom miejsca pracy i pozwala firmie się rozwijać - podkreślił Włodzimierz Karpiński.

Minister Karpiński zapewnił, że zakład ma perspektywę, dobry model biznesowy dzięki współpracy Grupy Stoczni Gdańsk, Agencji Rozwoju Przemysłu, Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i lokalnych władz.

W styczniu br. Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) zawarła Ramową Umowę Inwestycyjną ze spółkami kontrolowanymi przez ukraińskich inwestorów: Gdańsk Shipyard Group, GSG Towers oraz Stocznią Gdańsk w sprawie restrukturyzacji finansowej spółek z grupy Gdańsk Shipyard Group (GSG). Trzon produkcyjny stanowić ma spółka GSG Towers produkująca wieże wiatrowe i konstrukcje stalowe.

ARP w wyniku konwersji wierzytelności wobec Stoczni Gdańsk i GSG stanie się 50 proc. udziałowcem GSG Towers. Zbędne z punktu widzenia produkcji stoczni grunty zostały nabyte przez Pomorską Specjalną Strefę Ekonomiczną (PSSE), co umożliwiło Stoczni Gdańsk spłatę zobowiązań, np. wobec ZUS. PSSE ma w ciągu 2,5 roku zrewitalizować tereny stoczniowe i stworzyć warunki dla rozwoju przemysłu stoczniowego.

Karpiński tłumaczył podczas konferencji prasowej w Gdańsku, że "w powstałym modelu biznesowym zabezpieczone są interesy ARP, poprzez wejście w kapitał GSG Towers, co odblokowuje możliwości rozwoju zakładu, a jednocześnie pozwala na kontrolę całej grupy".

Natomiast na zrealizowanie infrastrukturalnego projektu dla ożywienia tych terenów ma pozwolić pożyczka z ARP m.in. dla PSSE. - Ta współpraca ma wymiar kapitałowy, organizacyjny i nadzorczy - powiedział minister. 

150 mln złotych na dokapitalizowanie

Prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Teresa Kamińska poinformowała, że PSSE została dokapitalizowana przez ministerstwo skarbu państwa kwotą 50 mln zł i 100 mln zł z ARP, w tym 25 mln to oprocentowana pożyczka, a 75 mln zł to kwota dokapitalizowania.

PSSE ma w ciągu 2,5 roku zrewitalizować ok. 30 ha terenów i stworzyć na nich warunki dla rozwoju przemysłu stoczniowego. Kamińska powiedziała dziennikarzom, że za wykupienie terenów stoczniowych PSSE zapłaciła 115 mln zł, które stocznia przeznaczyła na spłatę wierzycieli. Koszt przygotowania terenu pod inwestorów, w tym m.in. modernizacja całej infrastruktury, dróg, szacuje na ok. 50 mln zł.

Prezes Agencji Rozwoju Przemysłu Aleksandra Magaczewska poinformowała podczas konferencji, że "w lipcu powinien być zamknięty pierwszy etap realizacji umowy inwestycyjnej, czyli zostaną spełnione warunki pozwalające na to, aby ARP stała się współwłaścicielem GSG Towers i aby doszło do konwersji wierzytelności, które ARP posiada wobec stoczni Gdański i GSG". - To nie jest kolejna pomoc publiczna, to jest współpraca biznesowa - podkreśliła.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podał, że miasto w ostatnich kilkunastu latach na ratowanie stoczni gdańskiej w różnych wersjach właścicielskich wydało już kilkadziesiąt milionów złotych. Jak zaznaczył, miasto umorzyło prawie 10 mln zł z tytułu niezapłaconego podatku od nieruchomości, a skarb państwa, który reprezentuje, umarza prawie 6 mln zł z tytułu opłaty za wieczyste użytkowanie.

- Nie wiem, czy gdańszczanie będą z tego powodu zadowoleni, bo za ok. 10 mln zł można zbudować dwa i pół żłobka - zauważył Adamowicz. Robimy to dla obecnych i nowych miejsc pracy, które tutaj powstaną - dodał.

Prezes Stoczni Gdańsk Jarosław Łasiński poinformował, że obecnie w stoczni pracuje ok. tysiąca osób. W tym roku zatrudnionych ma być 100 osób a w przyszłym - kolejne przynajmniej 150.

Zakład jest w pierwszej piątce najlepszych na świecie producentów wież wiatrowych, mamy unikalne aktywa, potrafimy robić i rozwijamy produkcję konstrukcji stalowych - podkreślił. Jak dodał, zakład "chce postawić na innowacje, zarówno procesowe, jak i produktowe, bo w tym jest nasza przyszłość.

Dzięki inwestycjom produkcja wież wiatrowych ma się zwiększyć z obecnych 14 do 28 miesięcznie. Spółki należące do Grupy Stoczni Gdańsk mają do końca roku portfel zamówień wypełniony w 90 procentach.

W ostatnich latach Stocznia Gdańsk borykała się z poważnymi problemami finansowymi i groziła jej upadłość. Minister skarbu przyznał w Gdańsku, że od kiedy objął tekę ministra skarbu, był to najpoważniejszy projekt przemysłowy, który zmierzał się z wyzwaniem historycznym versus nowoczesny biznes.

- Obalamy mit o upadającym polskim przemyśle stoczniowym. Tu, na wybrzeżu wszyscy wiedzą, że branża stoczniowa się rozwija. W pięciu ostatnich latach przemysł stoczniowy w Polsce zatrudnił 8 tys. osób i dziś daje pracę 31 tys. ludzi. Szansę na rozwój dostała również stocznia Gdańsk - powiedział Włodzimierz Karpiński.

Minister podkreślił, że udział polskich firm w europejskim rynku remontu statków sięga 10 proc.

- Wyprzedzamy pod tym względem Wielką Brytanię, Włochy, Francję i Norwegię. Roczny przychód polskich stoczni to niemal 9 mld zł. Nasze firmy podejmują się ambitnych projektów, jak naprawy specjalistycznych statków hydrotechnicznych do budowy morskich farm wiatrowych Vidar, czy statków badawczych dla uniwersytetów w Gdańsku i Goeteborgu - dodał minister Skarbu Państwa.

 

Źródło: Money.pl