TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

Minister ogłasza ratunek dla polskiej stoczni

Czytaj więcej: Minister ogłasza ratunek dla polskiej stoczni

Udało nam się to, na czym wszystkim najbardziej zależało i co było niezmiernie trudne: uratowanie Stoczni Gdańsk i miejsc pracy - powiedział Włodzimierz Karpiński, minister Skarbu Państwa na terenie Stoczni Gdańsk, gdzie przedstawiono szczegóły dotyczące jej przyszłości stoczni oraz terenów postoczniowych. Prezes Stoczni Gdańsk poinformował, że w tym roku zatrudnionych ma być dodatkowo 100 osób, a w przyszłym - kolejne przynajmniej 150.

- O rychłym bankructwie stoczni pisały media i mówiły analizy eksperckie. Dziś Stocznia Gdańsk ma wszelkie szanse, by się rozwijać na zasadach stricte biznesowych i wierzę, że je wykorzysta - powiedział minister skarbu państwa. - Uratowaliśmy wspólnie Stocznię Gdańsk, zarówno w wymiarze zachowania dziedzictwa, jak i w wymiarze projektowania dobrego biznesu, który daje ludziom miejsca pracy i pozwala firmie się rozwijać - podkreślił Włodzimierz Karpiński.

Minister Karpiński zapewnił, że zakład ma perspektywę, dobry model biznesowy dzięki współpracy Grupy Stoczni Gdańsk, Agencji Rozwoju Przemysłu, Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i lokalnych władz.

W styczniu br. Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) zawarła Ramową Umowę Inwestycyjną ze spółkami kontrolowanymi przez ukraińskich inwestorów: Gdańsk Shipyard Group, GSG Towers oraz Stocznią Gdańsk w sprawie restrukturyzacji finansowej spółek z grupy Gdańsk Shipyard Group (GSG). Trzon produkcyjny stanowić ma spółka GSG Towers produkująca wieże wiatrowe i konstrukcje stalowe.

ARP w wyniku konwersji wierzytelności wobec Stoczni Gdańsk i GSG stanie się 50 proc. udziałowcem GSG Towers. Zbędne z punktu widzenia produkcji stoczni grunty zostały nabyte przez Pomorską Specjalną Strefę Ekonomiczną (PSSE), co umożliwiło Stoczni Gdańsk spłatę zobowiązań, np. wobec ZUS. PSSE ma w ciągu 2,5 roku zrewitalizować tereny stoczniowe i stworzyć warunki dla rozwoju przemysłu stoczniowego.

Karpiński tłumaczył podczas konferencji prasowej w Gdańsku, że "w powstałym modelu biznesowym zabezpieczone są interesy ARP, poprzez wejście w kapitał GSG Towers, co odblokowuje możliwości rozwoju zakładu, a jednocześnie pozwala na kontrolę całej grupy".

Natomiast na zrealizowanie infrastrukturalnego projektu dla ożywienia tych terenów ma pozwolić pożyczka z ARP m.in. dla PSSE. - Ta współpraca ma wymiar kapitałowy, organizacyjny i nadzorczy - powiedział minister. 

150 mln złotych na dokapitalizowanie

Prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Teresa Kamińska poinformowała, że PSSE została dokapitalizowana przez ministerstwo skarbu państwa kwotą 50 mln zł i 100 mln zł z ARP, w tym 25 mln to oprocentowana pożyczka, a 75 mln zł to kwota dokapitalizowania.

PSSE ma w ciągu 2,5 roku zrewitalizować ok. 30 ha terenów i stworzyć na nich warunki dla rozwoju przemysłu stoczniowego. Kamińska powiedziała dziennikarzom, że za wykupienie terenów stoczniowych PSSE zapłaciła 115 mln zł, które stocznia przeznaczyła na spłatę wierzycieli. Koszt przygotowania terenu pod inwestorów, w tym m.in. modernizacja całej infrastruktury, dróg, szacuje na ok. 50 mln zł.

Prezes Agencji Rozwoju Przemysłu Aleksandra Magaczewska poinformowała podczas konferencji, że "w lipcu powinien być zamknięty pierwszy etap realizacji umowy inwestycyjnej, czyli zostaną spełnione warunki pozwalające na to, aby ARP stała się współwłaścicielem GSG Towers i aby doszło do konwersji wierzytelności, które ARP posiada wobec stoczni Gdański i GSG". - To nie jest kolejna pomoc publiczna, to jest współpraca biznesowa - podkreśliła.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podał, że miasto w ostatnich kilkunastu latach na ratowanie stoczni gdańskiej w różnych wersjach właścicielskich wydało już kilkadziesiąt milionów złotych. Jak zaznaczył, miasto umorzyło prawie 10 mln zł z tytułu niezapłaconego podatku od nieruchomości, a skarb państwa, który reprezentuje, umarza prawie 6 mln zł z tytułu opłaty za wieczyste użytkowanie.

- Nie wiem, czy gdańszczanie będą z tego powodu zadowoleni, bo za ok. 10 mln zł można zbudować dwa i pół żłobka - zauważył Adamowicz. Robimy to dla obecnych i nowych miejsc pracy, które tutaj powstaną - dodał.

Prezes Stoczni Gdańsk Jarosław Łasiński poinformował, że obecnie w stoczni pracuje ok. tysiąca osób. W tym roku zatrudnionych ma być 100 osób a w przyszłym - kolejne przynajmniej 150.

Zakład jest w pierwszej piątce najlepszych na świecie producentów wież wiatrowych, mamy unikalne aktywa, potrafimy robić i rozwijamy produkcję konstrukcji stalowych - podkreślił. Jak dodał, zakład "chce postawić na innowacje, zarówno procesowe, jak i produktowe, bo w tym jest nasza przyszłość.

Dzięki inwestycjom produkcja wież wiatrowych ma się zwiększyć z obecnych 14 do 28 miesięcznie. Spółki należące do Grupy Stoczni Gdańsk mają do końca roku portfel zamówień wypełniony w 90 procentach.

W ostatnich latach Stocznia Gdańsk borykała się z poważnymi problemami finansowymi i groziła jej upadłość. Minister skarbu przyznał w Gdańsku, że od kiedy objął tekę ministra skarbu, był to najpoważniejszy projekt przemysłowy, który zmierzał się z wyzwaniem historycznym versus nowoczesny biznes.

- Obalamy mit o upadającym polskim przemyśle stoczniowym. Tu, na wybrzeżu wszyscy wiedzą, że branża stoczniowa się rozwija. W pięciu ostatnich latach przemysł stoczniowy w Polsce zatrudnił 8 tys. osób i dziś daje pracę 31 tys. ludzi. Szansę na rozwój dostała również stocznia Gdańsk - powiedział Włodzimierz Karpiński.

Minister podkreślił, że udział polskich firm w europejskim rynku remontu statków sięga 10 proc.

- Wyprzedzamy pod tym względem Wielką Brytanię, Włochy, Francję i Norwegię. Roczny przychód polskich stoczni to niemal 9 mld zł. Nasze firmy podejmują się ambitnych projektów, jak naprawy specjalistycznych statków hydrotechnicznych do budowy morskich farm wiatrowych Vidar, czy statków badawczych dla uniwersytetów w Gdańsku i Goeteborgu - dodał minister Skarbu Państwa.

 

Źródło: Money.pl