TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

Przedsiębiorstwo Usług Portowych REZERWA - świetne wyniki za pierwsze półrocze 2017 i nowe inwestycje

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Port Gdańsk

Czytaj więcej: Przedsiębiorstwo Usług Portowych REZERWA - świetne wyniki za pierwsze półrocze 2017 i nowe...

Przedsiębiorstwo Usług Portowych REZERWA notuje bardzo dobre wyniki finansowe i prognozuje dalszą poprawę dynamiki rozwoju. W pierwszym półroczu 2017 r. firma zwiększyła przychody r/r o ponad 1,2 mln zł. Jednocześnie spółka znacząco podniosła nakłady na inwestycje. REZERWA jest obecnie jedną z najprężniej rozwijających się spółek zależnych Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.

W I półroczu br. Przedsiębiorstwo Usług Portowych REZERWA odnotowało przychody ze sprzedaży na poziomie blisko 4,9 mln zł (wobec 3,6 mln zł. w pierwszym półroczu 2016 r.). Jednocześnie firma zainwestowała w dwóch pierwszych kwartałach br. ponad 310 tys. zł w rozwój swojego zaplecza technicznego.

Według prognoz przychód spółki za 2017 r. wyniesie ponad 10,5 mln zł. Stawiamy na stabilny, zrównoważony rozwój i sukcesywne budowanie zysku przy jednoczesnym potężnym zastrzyku inwestycyjnym. Nakłady na środki trwałe, czyli sprzęt i maszyny, wzrosły ponad 10-krotnie w stosunku do ubiegłego roku. Dzięki wyjściu na zewnątrz i pozyskaniu nowych kontrahentów spółka rozszerza zakres świadczonych usług. Celem jest wygenerowanie na koniec 2017 roku zysku na poziomie 400 000 zł. - mówi Patryk Felmet, Prezes Zarządu Przedsiębiorstwa Usług Portowych REZERWA sp. z o.o.

Wzrost nakładów na inwestycje zaowocował podniesieniem jakości oraz rozszerzeniem wachlarza działalności spółki, co przełożyło się na pozyskanie nowych klientów. Poza Portem Gdańsk, REZERWA świadczyła usługi m.in. dla PPU Siark-Port, Mostostalu, czy PUPS Chemiki. Kolejne prace są obecnie na etapie realizacji lub oczekują na rozpoczęcie.

Usługi firmy obejmują m.in. sprzątanie w obiektach przemysłowych i biurach, utrzymanie zieleni, prace torowe i prace renowacyjne. Przedsiębiorstwo pełni również rolę agencji pracy tymczasowej, wspierającej osoby poszukujące zatrudnienia.

 

Port Gdańsk 

Z Portu Gdynia do USA i Niemiec

Czytaj więcej: Z Portu Gdynia do USA i Niemiec

Właśnie ruszyła realizacja jednego z największych zamówień  przez wywodzący się z Grupy Portu Gdynia Portowy Zakład Techniczny SA . Kontrakt obejmuje montaż  aż 84 automatycznych suwnic samobieżnych RTG, dostarczanych  do dwóch amerykańskich terminali  kontenerowych w Wirginii i w Norfolk.

Prace zrealizowane zostaną przez specjalistów z PZT w terminie trzech lat i obejmą montaż, dostawę i końcowe uruchomienie urządzeń. Pierwsze suwnice wypłyną z gdyńskiego portu do USA jeszcze w tym roku. Jednocześnie w niemieckim porcie Bremerhaven pracownicy PZT rozpoczęli  pracę nad wyposażaniem tamtejszego terminala kontenerowego. Jest to rekordowy kontrakt w ponad dwudziestoletniej historii Portowego Zakładu Technicznego, obejmujący, między innymi , montaż sześciu kontenerowych suwnic nabrzeżowych firmy Liebherr  - każda o wadze ok. dwa tysiące ton.  Posiadane przez PZT  w Gdyni zaplecze logistyczno-techniczne umożliwiło firmie przygotowanie i  wysłanie do Bremerhaven 50 jednostek  TIR z podzespołami i  sprzętem. Jeszcze w tym miesiącu dotrą także do Bremerhaven  dwa z czterech posiadanych przez PZT zestawów  transportowych SPMT ( Self Proppeled Modular Transporter), które dostarczą elementy ponadgabarytowe. Cały projekt w Bremerhaven zostanie zrealizowany w niecały rok.

 

Port Gdynia 

Praca w przemyśle stoczniowym - rynek pracodawcy czy pracownika?

Czytaj więcej: Praca w przemyśle stoczniowym - rynek pracodawcy czy pracownika?

Jeszcze na początku lat 2000. dla większości specjalistów emigracja do krajów skandynawskich, bądź Niemiec, była jedyną alternatywą znalezienia zatrudnienia w przemyśle stoczniowym. Dziś wykwalifikowany spawacz jest w stanie wynegocjować stawkę na poziomie 40 zł brutto za godzinę pracy. Odradzający się przemysł potrzebuje siły roboczej a wiele kontraktów stoczniowych jest ekonomicznie opłacalnych dzięki angażowaniu przez firmy podwykonawcze pracowników zza wschodniej granicy. Dariusz Marszałkowski, redaktor naczelny serwisu pracy pracawstoczni.pl  oraz prezes przedsiębiorstwa Snazzy Marketing tworzącego i integrującego serwisy pracy i systemy edukacyjne scharakteryzuje sytuację w sektorze stoczniowym pod kątem kosztów pracy oraz dostępności usług wykwalifikowanych monterów oraz spawaczy. 

Polskie stocznie podejmują coraz bardziej złożone technicznie zlecenia. W jaki sposób zjawisko to odzwierciedla trendy na rynku pracy?

To prawda, stocznie coraz częściej biorą udział w projektach złożonych technicznie konstrukcji stoczniowych, remontach i realizacjach mniejszych jednostek. Ten proces rozwija się jednak powoli. Wiele najbardziej złożonych i wymagających know-how projektów wciąż realizuje się zagranicą w oparciu o niemieckie, fińskie czy holenderskie patenty. W Polsce rozwój technologiczny następuje wciąż wolniej niż w krajach mogących poszczycić się największymi i najnowocześniejszymi stoczniami w Europie. Realizacja najbardziej skomplikowanych technicznie zadań jest ciągle jeszcze poza horyzontem możliwości polskich firm. Realizacja  najbardziej zaawansowanych technologicznie projektów wymaga ciągłości badań i rozwoju know-how. Wiele polskich przedsiębiorstw musiało zamknąć swoje działy badawcze. W takich przypadkach potrzeba lat na odbudowanie i rozwój potencjału technologicznego. Firmy, które przez lata inwestowały w rozwój konkretnych technologii mają szansę na pozyskanie najbardziej intratnych zleceń. 

Zagraniczny rynek stoczniowy przyciąga specjalistów ze względu na zarobki znacznie wyższe niż w Polsce. Dotyczy to zarówno spawaczy, monterów, elektryków, monterów rurociągów, jak i kadry inżynierskiej.  Sytuacja powoli się poprawia. Stoczniowi fachowcy są w stanie znaleźć zatrudnienie w kraju i wynegocjować konkurencyjne jak na polskie realia warunki płacowe. Jeśli doświadczony specjalista włada dodatkowo jakimś językiem obcym to bez problemu znajdzie również dobrze płatną posadę w zachodnioeuropejskim przemyśle stoczniowym. Obserwujemy również zjawisko daleko idącej specjalizacji. Zdecydowanie łatwiej jest znaleźć zatrudnienie pracownikom wyspecjalizowanym w obsłudze konkretnej technologii. Opisy ofert pracy zamieszczone na naszym portalu często są do tego stopnia skonkretyzowane, że wymieniając zakres obowiązków np. spawaczy czy monterów rurowych podają typ, średnicę, grubość stalowych ścianek oraz rodzaj materiału rury, którą ma instalować poszukiwany pracownik. Obecnie spawacz spawający element o średnicy 5 cm wykonany z rzadkiego stopu stali oraz jego kolega po fachu pracujący nad zespawaniem rury o średnicy 1m wykonanej ze stali nierdzewnej są przedstawicielami dwóch zupełnie różnych profesji. Pracodawcy poszukują specjalistów, którzy wykonywali wcześniej zlecenia dokładnie odpowiadające opisowi zamieszczonej oferty. O przyjęciu do pracy specjalisty decydują więc bardzo konkretne uprawnienia oraz doświadczenie zdobyte wcześniej przez kandydata. 

Mamy więc do czynienia z dużym popytem na pracę wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Ale czy istnieje dostateczna liczba wyspecjalizowanych pracowników?

Stocznie i pracujące dla nich spółki podwykonawcze w dalszym ciągu radzą sobie z tym problemem. Obecnie polski rynek pracy, w tym również przemysł stoczniowy w dużym stopniu bazuje na pracownikach kontraktowych, pochodzących z Ukrainy. Jeszcze 3 lata temu firmy związane z przemysłem stoczniowym nie poszukiwały pracowników w tak energiczny sposób jak można to zaobserwować obecnie. Ukraińscy pracownicy mają na ogół podobne kwalifikacje co ich polscy koledzy. Nie mają jednak tak dobrze rozwiniętych kompetencji językowych. Dziś same umiejętności zawodowe to za mało. Pracownik podpisujący zagraniczny kontrakt musi być komunikatywny, by wykonać zlecenie zgodnie z instrukcjami przełożonego oraz pracować w zgodzie z przepisami BHP. 

W dobie coraz większej globalizacji stocznie nie zatrudniają już pracowników etatowych. Decydują się na rozwiązania outsourcingowe korzystając z usług spółek odpowiedzialnych za poszczególne elementy kontraktu stoczniowego. To właśnie te przedsiębiorstwa są bezpośrednimi pracodawcami spawaczy, monterów i innego personelu. Zatrudnianie pracowników jest złożonym procesem. Stocznie zlecające wykonanie elementu kontraktu chcą zrzucić na barki podwykonawców całość zagadnień związanych z angażowaniem siły roboczej. Zatrudnienie w przemyśle stoczniowym jest jednym z najtrudniejszych i najbardziej kosztownych elementów całego procesu produkcyjnego. Niekiedy podwykonawcy podejmują kontrakt, którego zapisy nie są dla nich opłacalne. Taka sytuacja musi przełożyć się również na wynagrodzenie pracowników, gdyż firmy muszą szukać oszczędności. Wówczas mamy do czynienia nawet z oszustwami w stosunku do zatrudnionych. Reasumując, na polskim rynku pracy brakuje pracowników, ale luki spowodowane emigracją zarobkową zostały załatane przez agencje pośrednictwa pracy masowo rekrutujące pracowników zza wschodniej granicy. Wg moich szacunków w niektórych spółkach stoczniowych już ponad 20-25% kadry stanowią pracownicy zagraniczni, w pierwszej kolejności Ukraińcy. Zazwyczaj nie są oni zatrudniani docelowo w stoczniach, tylko w przedsiębiorstwach podwykonawczych. Statystyki zatrudnienia mogą więc być mylące. Dla przykładu, nie należy do rzadkości sytuacja, w której stocznia deklaruje, że pracownicy zagraniczni stanowią 5% ogółu zatrudnionych, ale spółki wykonujące dla niej prace montażowe zatrudniają już 50% pracowników zza wschodniej granicy.

Jak zjawisko outsourcingu przekłada się na proces produkcyjny i jakość pracy?

W branży stoczniowej cena pracy oraz koszty produkcji grają jeszcze bardzo istotną rolę. Firmy kooperujące ze stoczniami mają duże problemy z dostarczeniem odpowiedniej siły roboczej w stosownym momencie i kwalifikacjach adekwatnych do potrzeb kontraktu. Stocznia często decyduje się na usługi 3-4 podwykonawców konkurujących ze sobą o możliwość realizacji wycinka kontraktu. Stocznie często są zmuszane do bazowania na tak zażartej konkurencji. Taka sytuacja ma miejsce w chwili, gdy zaangażowany podwykonawca nie jest w stanie zagwarantować odpowiedniej jakości prac lub nie zaangażował dostatecznie licznego zespołu fachowców. Taki stan rzeczy przekłada się niestety na chaos organizacyjny. Zarządzanie procesami produkcyjnymi nie stoi jeszcze w Polsce na tak wysokim poziomie, jak można to zaobserwować w najlepszych stoczniach Europy, ale ulega nieustannej poprawie. Korzystanie z usług firm zewnętrznych nie jest wyłącznie polską specyfiką. Produkcja stoczniowa jest zorganizowana w ten sam sposób w całej Europie. Niegdyś stocznie angażowały 5-10 tys. stałych pracowników. W chwili obecnej w dużej stoczni na stały etat może liczyć 300-500 osób. Resztę pracowników angażuje się na czas wykonywania kontraktów za pośrednictwem firm odpowiedzialnych za poszczególne elementy kontraktu. Spółki podwykonawcze często pracują dla wielu stoczni jednocześnie, przerzucając pracowników wszędzie tam, gdzie istnieje zapotrzebowanie na ich usługi. Z punktu widzenia pracownika pociąga to za sobą konieczność dużej elastyczności i stałej gotowości do podróży. Z drugiej strony dodatkowe obowiązki rekompensuje rosnące wynagrodzenie. Kontrakty nie zawsze są opłacalne dla podwykonawców, co znajduje odzwierciedlenie w stosunkowo niskich stawkach wypłacanych pracownikom. Na polskim rynku nie brakuje firm podwykonawczych co pozwala stoczniom zredukować koszty produkcji. Rynek stoczniowy w Polsce powoli się stabilizuje mimo, że walka o kontrakty toczona pomiędzy podwykonawcami jest niekorzystna z punktu widzenia interesów pracownika. Taki stan rzeczy sprzyja za to klientom zlecającym stoczniom wykonanie remontu lub budowę jednostki. Polskie spółki mogą oferować bardzo zbliżone usługi lub produkty docelowe do firm zachodnioeuropejskich co wpływa na stosunkowo konkurencyjne ceny. 

Jak kształtuje się cena pracy oraz pozycja negocjacyjna pracowników?

Z punktu widzenia podwykonawców wejście Ukraińców na polski rynek pracy było zbawienne.  Kontrakty stały się rentowne, gdyż pracownikom można było mniej płacić. Od ok. 1,5r. można zaobserwować, że tania siła robocza zza wschodniej granicy zwiększa marże przedsiębiorstw kooperujących ze stoczniami produkcyjnymi. Ukraińcy zaangażowani są w pierwszej kolejności do wykonywania najcięższych prac związanych z montowaniem sekcji kadłubowych, przewozem i spawaniem poszczególnych elementów konstrukcji. Polakom powierza się podobny zakres obowiązków w Niemczech, Holandii czy Finlandii. Największe korzyści z faktu masowego napływu tanich pracowników polskie stocznie odniosły 2-3 lata temu. Taki model gospodarczy powoli się kończy, gdyż Ukraińcy mają już możliwość podejmowania zatrudnienia na terenie całej Unii Europejskiej. Wysokość stawki ukraińskiego pracownika zależy od hojności angażującej go firmy. Zarobki polskiego spawacza lub montera utrzymują się aktualnie na poziomie 40 zł netto za godzinę pracy. Rodzime firmy często chcą oferować mniej dlatego mają problemy z zaangażowaniem polskich pracowników. Tę niszę zajmują przedsiębiorstwa pośredniczące w rekrutacji pracowników z Ukrainy. Sądzę, że różnice w wynagrodzeniu mogą sięgać od 25% do nawet połowy stawki polskiego pracownika. 

Polski rynek stoczniowy a procesy rekrutacyjne. Na jakie elementy stawia się aktualnie nacisk podczas poszukiwania pracowników?

Narzędzia rekrutacyjne nie uległy na przestrzeni ostatnich lat istotnym zmianom. Informacje o ofercie pracy szybko rozchodzą się w środowisku wykwalifikowanych pracowników stoczniowych. Stocznie poszukujące pracowników na stanowiska spawaczy czy monterów z reguły nie zamieszczają ogłoszeń w prasie specjalistycznej. Nasz portal jest wyspecjalizowany w poszukiwaniu pracowników chętnych do wyjazdu na kontrakty zagraniczne. Firmy poszukujące fachowców premiują pracowników legitymujących się  minimum rocznym lub dwuletnim doświadczeniem w pracy na kontraktach zagranicznych i znających język obcy przynajmniej w komunikatywnym zakresie. Monter lub spawacz bez znajomości języka kraju, do którego się udaje ma małe szanse na znalezienie zatrudnienia zagranicą. Czasy wielkiego boomu na siłę roboczą, które obserwowaliśmy przed 2009r. należą zatem do przeszłości. Informacje o ofertach zamieszcza się za pośrednictwem systemów multipostingowych połączonych z wieloma serwisami ogłoszeniowymi. Obsługiwany przez nasz portal system jest zintegrowany z ponad 30 multiserwisami ogłoszeniowymi.

Jakie działania mogą podjąć stocznie by zapobiec odpływowi siły roboczej?

Stocznie nie zawsze chcą angażować np. monterów czy spawaczy, gdyż z reguły nie będą im w stanie zagwarantować ciągłości zatrudnienia. Budowanie relacji pracodawca-pracownik leży w gestii firm świadczących usługi stoczniom. Specjalizacja i nabywanie uprawnień unikalnych z punktu widzenia rynku stoczniowego stwarza pracownikom szansę na wynegocjowanie korzystniejszych warunków płacowych. Podwykonawca oferujący wyższe stawki bez problemu znajdzie wykwalifikowanych pracowników ale nie znajdzie zleceniodawcy gotowego powierzyć takiemu przedsiębiorstwu realizację kontraktu stoczniowego. Wiele zależy od intratności kontraktu. Stocznie, które dobrze wynegocjowały kontrakty mogą zaproponować  większe stawki swoim podwykonawcom realizującym montaż części elementów konstrukcyjnych lub remontowych. W Polsce nie prowadzi się obecnie polityki pracowniczej uwzględniającej interesy pracowników wykonujących najcięższe prace w przemyśle stoczniowym. Stocznie opracowały za to doskonałą politykę utrzymywania lojalności i budowania relacji z pracownikami należącymi do kadry zarządzającej. 

Pracodawcom zależy na dyspozycyjnych i doświadczonych fachowcach. Jak w takim układzie odnajdują się pracownicy młodzi stażem?

 Doświadczeni stażem monterzy i wyspecjalizowani spawacze mogą z powodzeniem pełnić funkcję prowadzących. To zadanie powierza się nie tylko doświadczonym ale i najbardziej lojalnym pracownikom. Niektórzy młodzi pracownicy nabierający doświadczenia pod czujnym okiem prowadzących to prawdziwe nieoszlifowane diamenty. Wielu z nich nie zamierza wyjeżdżać za granicę mimo świadomości lepszych warunków płacowych. Na miejscu zatrzymuje ich rodzina, a niekiedy zobowiązania zaciągnięte w bankach. Z naszych doświadczeń i obserwacji współpracujących z naszym portalem podwykonawczych wynika, że wprawdzie pracownicy tworzący kadrę stoczniową średniego szczebla odchodzą na emeryturę, ale na rynku jest dostateczna liczba młodych monterów czy spawaczy by ich zastąpić bez zakłócania ciągłości procesów produkcyjnych. Z danych zebranych przed rokiem przez nasz portal wynika, że młodzi ludzie są zainteresowani zawodem spawacza i chcą związać swoją karierę zawodową z polskimi stoczniami. Firmy stoczniowe rekrutują najlepszych absolwentów szkół spawalniczych, którzy trafiają na rynek pracy zaraz po zakończeniu procesu kształcenia. Zawód wykwalifikowanego spawacza powoli staje się atrakcyjną ścieżką rozwoju dla młodych ludzi. 

Rynek pracownika czy pracodawcy? Z jakimi relacjami na rynku stoczniowym mamy obecnie do czynienia?

Nie jest to jednoznaczna kwestia. Skłaniałbym się raczej ku stwierdzeniu, że polski rynek stoczniowy jest korzystny z punktu widzenia interesów pracowników. Wynagrodzenia wciąż rosną i są bardzo atrakcyjne jak na realia polskiego rynku pracy. Nie brakuje również ofert zatrudnienia zarówno w kraju, jak i zagranicą. Nie jest łatwo o wykwalifikowanych pracowników i stocznie oraz stanowiące ich otoczenie firmy kooperujące muszą zabiegać o ich usługi jeśli chcą utrzymać ciągłość zamówień. 

Opracował  Maciej Ostrowski

Czytaj więcej: Praca w przemyśle stoczniowym - rynek pracodawcy czy pracownika?

 

 

 

Gróbarczyk: Jesteśmy w trudnym momencie, wykonaliśmy krok od którego nie ma odwrotu

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Polskie nowości

Czytaj więcej: Gróbarczyk: Jesteśmy w trudnym momencie, wykonaliśmy krok od którego nie ma odwrotu

Położyliśmy stępkę pod budowę promu, rozpoczęliśmy inwestycje w projekty związane z żeglugą śródlądową, zaczęliśmy krok w ramach pozyskiwania nowych promów dla wzmocnieniem naszych polskich armatorów. Od tego nie ma odwrotu – powiedział w sobotę w Szczecinie minister Marek Gróbarczyk.

Jak zaznaczył szef resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej „najważniejsze jest to aby cały czas pamiętać o ekonomii w trakcie realizacji tych zleceń, bo tu nie ma miejsca na działanie polityczne”.

„Zakładam, że w najbliższym czasie w polskich stoczniach powstanie 10 promów pasażersko-samochodowych typu ro-pax” - zaznaczył Gróbarczyk. Pytany przez PAP, która ze stoczni zrealizowałaby ten kontrakt odpowiedział: „zakładamy że wszystkie zostaną wyprodukowane w Szczecinie”.

„Jeśli nawet armatorzy teraz pozyskują promy to tylko i wyłącznie żeby włączyć to w proces inwestycji w ramach budowy nowych jednostek. Chodzi o to aby nasi armatorzy mogli cały czas zarabiać. A najlepsze wyniki wychodzą na żegludze promowej. Dla nas jest to najważniejsze miejsce biznesowe i inwestycyjne, w którym chcemy rozwijać żeglugę” - podkreślił minister.

Gróbarczyk powiedział, że nie widzi dużego problemu z pozyskania kapitału na budowę promów dla polskich armatorów. Jak przyznał powstało już konsorcjum banków, które chcą inwestować w tę gałąź gospodarki. „W zasadzie pierwszy projekt budowy promu jest już dopięty finansowo, ale cały czas tworzymy rozwiązania stabilne na kolejne inwestycje, tak aby nie trzeba było wyważać kolejnych drzwi. Założenie, które będzie służyło do pozyskania kolejnych pieniędzy powinno zostać sformalizowane” - wyjaśnił.

„Na konsorcjum składają się przede wszystkim banki z kapitałem polskim. Otwiera się nowa możliwość jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju programy Unii Europejskiej, do których aplikujemy. Zainteresowane są również instytucje finansowe, które chcą inwestować pieniądze w budowę polskich promów. Ta kwestia nie jest już dla nas istotna, tu rola spoczywa na poszczególnych przedsiębiorstwach, czy to żeglugowych czy stoczniowych. Politycy w to nie powinni już tu ingerować” - zaznaczył.

Pytany o sytuację finansową Polskiej Żeglugi Morskiej (P odpowiedział, że jest ona obecnie stabilna i armator osiągnął bezpieczną pozycję na rynku. „Przedsiębiorstwo już jest bardzo blisko dodatniego wyniku finansowego, choć zakładaliśmy, że potrwa to jeszcze 2 miesiące. Jest to podstawą do uzyskania kredytowania pod przyszłe inwestycje promowe. Czekamy na ewaluację przedsiębiorstwa. Wydaje nam się, że uda nam się uzyskać pozytywny wynik już w sierpniu” - powiedział minister.

Stępkę pod budowę pierwszego promu ro-pax dla Polskiej Żeglugi Bałtyckiej położono w szczecińskiej stoczni 23 czerwca tego roku. Prom jest budowany przez Morską Stocznię Remontową Gryfia. Będzie miał długość 202,4 m i szerokość 30,8 m. Pomieści 400 pasażerów, załoga będzie liczyła 70 osób. Głównym paliwem jednostki ma być gaz LNG.

Według planów inwestycyjnych pierwsze prace związane z budową stocznia rozpocznie na przełomie 2017 i 2018 r. W 2019 r. jednostka będzie gotowa do zwodowania, a na początku 2020 r. do przekazana PŻB. 

Źródło: PAP

Wicepremier Morawiecki na TSR: odbudujemy przemysł stoczniowy

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Polskie nowości

Czytaj więcej: Wicepremier Morawiecki na TSR: odbudujemy przemysł stoczniowy

Jesteśmy zdeterminowani odbudować przemysł stoczniowy w Szczecinie - taką deklarację podczas otwarcia finału regat The Tall Ships Races złożył wicepremier Mateusz Morawiecki.

Komentując zarzuty, że w odbudowę przemysłu stoczniowego zaangażowały się głównie firmy państwowe poinformował, że niedawno rząd Francji znacjonalizował największą swoją stocznię.

- Francja, de facto, znacjonalizowała największą swoją stocznię, zarazem jedną z największych w Europie: Saint-Nazaire. Dla wszystkich sceptyków, którzy chcieliby tak trudne branże jak stoczniowa puścić wyłącznie na wolny rynek ten jeden przykład wskazuje lepiej niż tysiąc słów jak wielkie państwa dbają o swoje gospodarki, jak potrafią zadbać o swój interes - podkreślił wicepremier Morawiecki.

Mateusz Morawiecki dodał, że jego zdaniem nastał bardzo dobry czas dla Pomorza Zachodniego. 

- Tunel pod Świnoujściem, rozbudowa terminala LNG, S3 do granicy czeskiej, która pozwoli lepiej wykorzystać perspektywy handlowe dla małych i średnich polskich firm ale także przyciągnięcie wielkich inwestorów jak Zalando, którzy tworzą tysiące miejsc pracy... - wyliczał Morawiecki.

Wicepremier wysłuchał koncertu, który inaugurował finał regat The Tall Ships Races z pokładu żaglowca "Dar Młodzieży".

Wicepremierowi towarzyszyli ministrowie oraz prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.

 

Źródło: radioszczecin.pl