TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

Bilans wyników polskiej floty handlowej - „Wciąż jesteśmy głównie importerami dóbr z krajów nadmorskich”

Czytaj więcej: Bilans wyników polskiej floty handlowej - „Wciąż jesteśmy głównie importerami dóbr z krajów...

GUS przedstawił dane dotyczące obrotów polskiej floty handlowej w 2016r. Wynika z nich, że zwiększyły się obroty ładunkowe w portach o podstawowym znaczeniu dla gospodarki kraju. O ponad 8% wzrósł wywóz towarów z portów polskich do ośrodków zagranicznych. Polscy przewoźnicy przewieźli również więcej ładunków niż w poprzednim okresie rozliczeniowym. Prof. Marek Grzybowski z zarządu Klastra Morskiego zwraca uwagę na wynikające z bilansu silne i słabe strony polskiej gospodarki. 

Mimo zmniejszającej się liczby statków w polskiej flocie obserwujemy wzrost ilości przeładowanej drobnicy w portach. Jakie są następstwa tych trendów, od jakiego czasu mamy do czynienia z podobnymi zjawiskami? 

Podaż drobnicy w polskich portach jest wynikiem aktywności polskiej gospodarki i współpracy z rynkami na innych kontynentach. Wymiana handlowa z krajami położonym na Dalekim i Bliskim Wschodzie oraz za Atlantykiem, stanowi jedynie około 8% polskiego handlu zagranicznego i nie przekracza 20 mln ton. Jeśli chodzi o podaż ładunków w kontenerach, to należy zauważyć, że pełnych kontenerów w 2016r. przypłynęło do Polski na około 550 tys. TEU, a wyeksportowaliśmy w kontenerach około  450 tys. TEU. Oznacza to, że głównie jesteśmy importerami dóbr z krajów zamorskich. Wciąż dominującym partnerem gospodarczym są Niemcy. Ten rynek od lat zapewnia około jednej czwartej popytu na nasze dobra oraz jest źródłem dostaw produktów przemysłowych i konsumpcyjnych. Na kontaktach handlowych z tym rynkiem korzystają jednak przewoźnicy drogowi i kolejowi. Chiny są po Niemcach drugim rynkiem z którego importujemy głównie towary konsumpcyjne i znajduje to odzwierciedlenie w naszych terminalach kontenerowych.   

Czy należy się niepokoić malejącą liczbą jednostek? 

Na rynku żeglugowym dominują armatorzy prywatni i oni dyktują reguły gry w transporcie morskim. Polskie firmy coraz bardziej angażują się w zarządzanie statkami, natomiast polska flota transportowa i tak pływa pod obcymi banderami, bo tak jest wygodniej zarządzać. Na razie największy polski armator kończy kolejny rok ze stratą, więc nie ma potencjału do odtwarzania majątku. Nadpodaż floty sprawia, że tylko w określonych warunkach transport morski jest opłacalny. W wielu wypadkach jest on wspierany przez działania protekcjonistyczne albo kontrakty długoterminowe między globalnymi graczami. Polska flota będzie malała, bo rozwiązania organizacyjne nie przystają do wymagań współczesnego rynku, który się monopolizuje i wspiera działaniami politycznymi. Tak jak na lądzie, i na morzu formy transportowe poddawane są ograniczeniom taryfowym i pozataryfowym. Dla floty działającej na rynku globalnym warunkiem przetrwania jest dywersyfikacja działalności. Na przykład przez rozszerzanie o usługi logistyczne i przeładunkowe. Mamy szansę utrzymać dobrą pozycję na rynku promowym jeśli szybko wymienimy flotę na przyjazną dla środowiska, ekonomiczną oraz efektywną ekonomicznie. I trzeba to zrobić jak najszybciej, dopóki konkurencja nie wprowadziła innowacyjnych promów z siłowniami zasilanymi gazem, o długiej linii ładunkowej i szerokiej ofercie turystycznej. 

Jakie jest znaczenie polskiej floty transportowej z punktu widzenia rozwoju polskich portów? 

Polskie porty od dawna obsługiwane są przez zagranicznych armatorów i nie ma tu żadnych istotnych powiązań z polskimi armatorami, którzy tylko w marginalnym zakresie przewożą towary między Polską a krajami zamorskimi. Umacniają swoją pozycję na rynku transportu morskiego polskie firmy zarządzające statkami w imieniu armatorów. Według ostatnich danych operują oni już ponad 200 statkami. Trzeci segment działalności, to żegluga promowa. Dzisiaj jeszcze istotną rolę odgrywają polscy armatorzy promowi, którzy konkurują na rynku promowym z silnymi podmiotami zagranicznymi i ze sobą. Czwarty segment, to przybrzeżna żegluga pasażerska, która wciąż jest niedoceniana w polityce morskiej państwa. 

Strategie rozwoju floty i portów buduje się pod kątem rynków. 

Flota i porty to dwa osobne zagadnienia. Jednak porównując rozwój obu branż można stwierdzić, że Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej robi więcej niż same firmy, próbując integrować wszystkie obszary aktywności związanej z morzem. Na świecie tego typu branże od dawna działają w klastrach, integrując potencjał w celu wzmocnienia przewagi konkurencyjnej. U nas wciąż stawiamy na indywidualizm, a nie współpracę. W wyniku tego rządy nie miały nigdy szerszego wsparcia oddolnego w działaniach politycznych i rozwiązaniach praktycznych, sprzyjających umacnianiu pozycji Polski jako państwa morskiego. Strategii pojedynczych przedsiębiorstw nie da się zsumować w prosty sposób w jedną strategię rozwoju gospodarki morskiej. Ponieważ wszystkie branże związane z gospodarką morską działają na rynku światowym i poddawane są presji globalnych graczy, także tych giełdowych i manipulujących kursami walut. 

Czy porty polskie bazują głównie na ładunkach zagranicznych? 

Z swojej natury port jest tym ogniwem globalnego łańcucha logistycznego, który łączy gospodarkę krajową z międzynarodową. Z około 80 mln ton, połowa to towary przywożone drogą morską z Dalekiego i Bliskiego Wschodu, obu Ameryk oraz w mniejszym stopniu z Afryki i Australii. Wśród ładunków masowych dominują paliwa, zboża i pasze, a także węgiel. W kontenerach przywozimy z zagranicy elektronikę i wyroby przemysłu elektromaszynowego, towary konsumpcyjne, jak odzież, meble, czy obuwie oraz produkty spożywcze. 

Rosnący udział handlu zagranicznego (jakie czynniki na to wpływają i czy ta prawidłowość ma szansę się utrzymać)?

Rok 2016, to kolejny rok wzrostu wymiany handlowej z zagranicą. W ub. roku polscy producenci  eksportowali towary o wartości ok. 184 mld euro. Natomiast nasz rynek ukształtował popyt na produkty z importu o wartości około 190 mld euro. W stosunku do roku poprzedniego wartość eksportu (w euro) zwiększyła się o ponad 2%, a importu o około 1%. Z tej dynamiki skorzystały również polskie porty, które odnotowały niewielki wzrost podaży ładunków. Dominuje wciąż wymiana handlowa z rynkiem Unii Europejskiej (wartość importu w 2016r. to około 180 mld euro), więc wzrost obrotów z tym obszarem będzie miał niewielki wpływ na podaż towarów w portach. Na pewno w portach utrzyma się podobny wolumen towarów importowanych z Chin, Korei Płd., Indii oraz Japonii. W 2016r. wartość towarów dostarczanych z tych krajów wyniosła ponad 45 mld euro. Porty mogą również liczyć na ładunki ze Stanów Zjednoczonych, których wartość przekroczyła w ub. roku około 5 mld euro.  Import z Wielkiej Brytanii przekracza od pewnego czasu 4,5 mld euro, ale jeśli po Brexicie funt się wzmocni, wolumen ładunków z tego kraju może się zmniejszyć. Natomiast można założyć, że przy słabej wartości złotego eksport polskich towarów do tego kraju się utrzyma i będzie przekraczał 12 mld euro rocznie. Znaczna część towarów na ten rynek przewożona jest co prawda samochodami. Można jednak założyć, że linie żeglugowe utrzymają tu swoją pozycję, a terminale przeładowujące drobnicę skorzystają na popycie Brytyjczyków i mieszkających tam Polaków na polskie wyroby. 

Opracował  Maciej Ostrowski

Czytaj więcej: Bilans wyników polskiej floty handlowej - „Wciąż jesteśmy głównie importerami dóbr z krajów...

„Rozmowy" o Gryfii

Czytaj więcej: „Rozmowy

- Nie pozwolimy, żeby Jarosław Kaczyński wciskał kit mieszkańcom Szczecina - mówi poseł Arkadiusz Marchewka z PO. A parlamentarzysta PiS Krzysztof Zaremba odpowiada: - Z pacanami nie będę dyskutował.

Politycy PO, marszałek województwa Olgierd Geblewicz oraz poseł Arkadiusz Marchewka, zorganizowali w środę konferencję prasową poświęconą sytuacji w Morskiej Stoczni Remontowej Gryfia.

- Sytuacja stoczni od wielu lat nie jest łatwa - przyznał poseł Marchewka. - Ale nie pozwolimy na to, aby Jarosław Kaczyński robił ze Szczecina Krajowskie Przedmieście i udowadniał swoje bujne teorie. Dwa tygodnie temu prezes PiS powiedział, że stocznia Gryfia pierwszy raz od 12 lat osiąga zyski. To nie jest prawdą. Nie pozwolimy, żeby Jarosław Kaczyński wciskał kit mieszkańcom Szczecina - dodał.

Olgierd Geblewicz, który podkreślił, że kapitał zakładowy Gryfii na koniec 2015 roku wynosił 25 mln zł, a rok później - w okresie rządów PiS - już tylko 6 mln 600 tys. zł. Padła też liczba o stracie 19 mln zł na koniec 2016 r.

Poseł Krzysztof Zaremba odnosząc się do słów polityków Platformy, stwierdził, że „z pacanami nie będzie dyskutował”. Podkreślił, że informacja o zyskach, które osiągnęła stocznia, dotyczy zysków operacyjnych netto w ostatnich miesiącach.

- Będą zawiadomienia do prokuratury i CBA w sprawie Gryfii i Stoczni Szczecińskiej Szczeciński Park Przemysłowy (w sprawie lat wcześniejszych - red.).  - komentował poseł Zaremba.

Podkreślił, że decyzja o dokapitalizowaniu stoczni jest już podjęta. Ale kwoty nie chciał podać, zasłaniając się tajemnicą.

- Gryfia jest częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która zabezpiecza jej funkcjonowanie, i wdraża program naprawczy - skwitował poseł PiS. ©℗

(masz)

 Na zdj.: Konferencja PO w sprawie stocznia Gryfia

 

Źródło: 24kurier.pl 

 

Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach ponownie z udziałem Portu Gdańsk

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Port Gdańsk

Czytaj więcej: Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach ponownie z udziałem Portu Gdańsk

W dniach 10-12 maja już po raz dziewiąty w Katowicach odbył się Europejski Kongres Gospodarczy, w którym aktywnie uczestniczył także Zarząd Morskiego Portu Gdańsk.

Trzydniowy cykl debat i spotkań z udziałem ośmiu tysięcy gości z Polski i zagranicy przyciągnął do Katowic przedstawicieli świata biznesu i polityki. Była to doskonała okazja do zaprezentowania ostatnich sukcesów Portu, jego oferty i koncepcji rozwojowych.

Port Gdańsk był partnerem sesji "Polskie porty na globalnym rynku i w systemie europejskich korytarzy transportowych".

W jej takcie prezes Łukasz Greinke przedstawił bardzo dobre wyniki przeładunkowe Portu i plan inwestycyjny. Gdańsk ma obecnie 46,1% udziału w polskim rynku morskim i 78% w obsłudze paliw płynnych. Jego przeładunki przekroczyły 37 mln ton, co dało mu 6. pozycję na Bałtyku i drugą w obsłudze kontenerów. Z portu masowego, jakim był w latach 70., Gdańsk stał się portem uniwersalnym, obsługującym w równych częściach ładunki masowe płynne, sypkie oraz drobnicę skonteneryzowaną i konwencjonalną. Jego plany rozwojowe dotyczą nie tylko najbliższej przyszłości, ale sięgają 2020 roku, w tym budowy Portu Centralnego.

Paneliści dyskutowali m.in. o roli portów morskich w obsłudze handlu zagranicznego Polski, znaczeniu organizmów portowych w korytarzu transportowym Bałtyk - Adriatyk, ich roli i szansach w pozyskiwaniu potencjału tranzytowego, koniunkturze branży morskiej i jej perspektywach.

Prezes Łukasz Greinke, wystąpił również w panelu "Krajowy rynek przewozów cargo", podczas którego paneliści rozmawiali m.in. na temat towarowych przewozów kolejowych w Polsce, wyzwań stojących przed polską koleją i przewoźnikami, ale także o potrzebie rozwoju bazy logistycznej i infrastruktury.

Aktualny potencjał magazynowy w Porcie Gdańsk podczas debaty "Wolne Tereny. Pomysł i współpraca" zaprezentował Adam Kłos - Kierownik Działu Współpracy z Kontrahentami

Obecność w Katowicach to także budowanie pozycji i marki Portu Gdańsk w świadomości przedstawicieli biznesu polskiego i zagranicznego. Jest to element misji publicznej ZMPG. Dodatkowo przez wszystkie dni Kongresu goście mieli możliwość zapoznania się z ofertą portu również na stoisku Portu Gdańsk, które cieszyło się dużym powodzeniem. Na pełną relację fotograficzną z tego wydarzenia zapraszamy na fanpage portu oraz Twitter.

Podczas Forum zaplanowane zostały dalsze rozmowy o współpracy ZMPG z kilkoma partnerami, w tym z PGE.

 

Port Gdańsk 

Wizyta MV „Aurora” w Porcie Gdynia

Czytaj więcej: Wizyta MV „Aurora” w Porcie Gdynia

MV „Aurora” – statek pasażerski z flotylli armatora Carnival Plc (Carnival UK) -to kolejny wycieczkowiec, który zawinął do Portu Gdynia. MV „Aurora” została zbudowana w stoczni Meyer Werft w Niemczech. MV „Aurora” jest piątym co do wielkości wycieczkowcem firmy P&O Cruises i wszedł do eksploatacji w kwietniu 2000 roku.

Matka chrzestną MV „Aurory” jest księżniczka Anna Mountbatten-Windsor , a ceremonii chrztu dokonano w Southampton w Wielkiej Brytanii.

MV „Aurora” to wycieczkowiec średniej wielkości - długość 270 m i szerokość 32,2 m. W 939 kabinach miejsce zajmuje 1878 pasażerów, których obsługuje 936 członków załogi. Kabiny pasażerskie różnią się wielkością i wyposażeniem, niemniej kabiny zewnętrzne, z oknami bądź balkonami stanowią prawie 70 procent wszystkich pomieszczeń sypialnych wycieczkowca. Pasażerowie mają do wyboru kabiny wewnętrzne i zewnętrzne oraz apartamenty lub jeden z dwóch statkowych penthausów ulokowanych w nadbudówce głównej statku.

Na pokładach Aurory znajdują się restauracje, bary i inne pomieszczenia użyteczności publicznej, m.in. sala kinowa, teatralna, nocny klub i kasyno. Na statku jest także spa i siłownia oraz trzy baseny. Pasażerowie mogą również korzystać z pokładu promenadowego lub też pokładu górnego, gdzie można m.in. zagrać w tenisa.

 

Port Gdynia 

Na nowym promie PŻB pracę znajdzie sto osób

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Różne

Czytaj więcej: Na nowym promie PŻB pracę znajdzie sto osób

Stu marynarzy i pracowników hotelowych znajdzie prace na nowym promie, który kupiła Polska Żegluga Bałtycka.

W poniedziałek rozpoczyna się odbiór jednostki w bułgarskim porcie Burgas. Prom będzie nosił nazwę "Cracovia". Statek wyruszy w rejs do Polski prawdopodobnie w piątek. Będzie płynął do kraju dwa tygodnie.

Jednostka ma trafić na linię po krótkim remoncie w lipcu - mówi Piotr Redmerski, prezes Polskiej Żeglugi Bałtyckiej.

- Świnoujście - Ystad, tutaj jest największy wzrost. 13-14 procent wzrostu rocznie wymaga, żeby co dwa lata był podstawiony nowy prom. "Mazovia" była wprowadzana dwa lata temu. Klienci już żądają i oczekują następnego promu - mówi Redmerski.

Prom "Cracovia" będzie miał kolorowy dziób, tak jak "Mazovia".

- Dziób, tak jak przy "Mazovii", też będzie przemalowany. Mamy bardzo ciekawy projekt. Będzie to kolejna jednostka z charakterystycznym logo, nietypowym dla armatora. Myślę, że tradycja z "Mazovii", która tak dobrze się rozpoczęła, będzie kontynuowana - mówi prezes Polskiej Żeglugi Bałtyckiej.

"Cracovia" ma około 180 metrów długości i 25 szerokości. Prom dołączy do floty dwóch jednostek należących do PŻB "Baltivii" i "Mazovii", pływających na linii Świnoujście - Ystad.

 

Źródło: PŻB