TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

Port Gdańsk rozpocznie rozbudowę nabrzeży i toru wodnego

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Port Gdańsk

Czytaj więcej: Port Gdańsk rozpocznie rozbudowę nabrzeży i toru wodnego

Projekt rozbudowy nabrzeży i modernizacji toru wodnego w Porcie Gdańsk jest już oficjalnie na etapie wykonania. 17 sierpnia 2017 r. Zarząd Morskiego Portu Gdańsk podpisał umowę na wykonanie robót budowlanych z wykonawcą prac w obrębie Nabrzeża Obrońców Poczty Polskiej i Nabrzeża Mew. Koszt inwestycji to ponad 40 mln zł.

Zarząd Morskiego Portu Gdańsk podpisał umowę na roboty budowlane z firmą Doraco. Kontrakt obejmuje wykonanie prac, mających na celu przebudowę oraz modernizację nabrzeży, a w efekcie usprawnienie żeglugi w Porcie Gdańsk. Te działania są częścią realizowanego przez Port wieloetapowego projektu modernizacji infrastruktury, obejmującego pogłębienie toru wodnego oraz przebudowę nabrzeży w Porcie Wewnętrznym. Całkowita wartość projektu wynosi ponad 110 mln euro. Środki pochodzą w 85% z funduszy Unii Europejskiej, pozyskanych w ramach Instrumentu "Łącząc Europę" (CEF). Podpisanie dokumentów odbyło się w obecności przedstawicieli Ministerstwa Rozwoju oraz Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Instrument "Łącząc Europę" wspiera rozwój najważniejszych szlaków transportowych w Unii Europejskiej. Port w Gdańsku jest jednym z kluczowych punktów na szlaku Bałtyk - Adriatyk. Dlatego każda złotówka przeznaczona na jego rozbudowę to inwestycja, a nie wydatek. Tych złotówek z samego CEF mamy już 500 mln na 3 inwestycje realizowane tylko przez Zarząd Portu. Blisko drugie tyle trafi np. do PKP PLK na lepszą jakość połączenia kolejowego z portem - mówi Witold Słowik, wiceminister rozwoju.

Współpraca z wykonawcą obejmuje rozbudowę Nabrzeża Obrońców Poczty Polskiej i Nabrzeża Mew. Inwestycja zostanie zrealizowana jako jedno z zadań w ramach projektu "Modernizacja toru wodnego, rozbudowa nabrzeży oraz poprawa warunków żeglugi w Porcie Wewnętrznym w Gdańsku" łącznie na długości ok. 5 km. Prace budowlane przy Nabrzeżu Obrońców Poczty Polskiej i Nabrzeżu Mew zakończone będą wraz z końcem 2020 r.

Dzięki dynamicznej rozbudowie Port Gdańsk ma szansę w perspektywie kilku lat stać się największym głębokomorskim portem Bałtyku. Olbrzymie nakłady ZMPG na rozwój infrastruktury portowej idą w parze z inwestycjami operatorów działających na terenie Portu Gdańsk. Warto pamiętać, że duża część niezbędnych środków pochodzi z dotacji unijnych. Łącznie do 2020 roku poziom inwestycji w Porcie Gdańsk sięgnie 3 mld złotych - mówi Łukasz Greinke, Prezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk S.A.

- Port w Gdańsku to kluczowy węzeł komunikacyjny na Morzu Bałtyckim, który błyskawicznie się rozwija, zwiększając tym samym potencjał całego regionu - mówi Andżelika Cieślowska, Prezes Zarządu Doraco. - Cieszy nas fakt, że mamy w tym rozwoju swój udział. Prace w rejonie wewnątrzportowego toru wodnego oraz Nabrzeża Mew i Nabrzeża Obrońców Poczty Polskiej to następny zaawansowany projekt hydrotechniczny w portfolio Doraco i kolejny już na terenie Gdańskiego Portu.

Pod koniec lipca br. została podpisana również umowa pomiędzy ZMPG a wykonawcą dokumentacji projektowej i środowiskowej dla rozbudowy węzłów sieci bazowej w zakresie infrastruktury drogowo-kolejowej.

 

Port Gdańsk 

Aleksander Doba płynie w stronę Francji

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Różne

Czytaj więcej: Aleksander Doba płynie w stronę Francji

Już nie Portugalia, ale północno-zachodnie wybrzeże Francji. Tam, nawet za 9 dni, możemy spodziewać się podróżnika z Polic.

- Nie grozi mi lądowanie w Portugalii ani w Hiszpanii. Zostaje północno-zachodnia Francja. Chciałem i chcę do La Havre. Jestem jednak za bardzo na południe - około 2 stopnie. Szykuje się ekipa powitalna w Polsce - chcą przyjechać do Francji. Pytają, kiedy i gdzie wyląduję? Nie wiem dokąd mnie sztorm zagna - czytamy na profilu Aleksandra Doby na Facebooku. - Czy dam radę wpłynąć w Kanał La Manche i do La Havre od południa? Może sztorm i wiatry pognają mnie w Zatokę Biskajską? Możliwe jest wypłynięcie do Brestu i to już za około 9 dób. Może wpłynę do zatoki i poczekam na wodzie na ekipę, by mogli mnie przywitać na mecie. Rozrzut czasowy lądowania to około 25 sierpnia Brest a 30 La Havre. Zanim jednak do tego dojdzie, podróżnik będzie musiał przeżyć jeszcze jeden sztorm. Już wiadomo, że nie będzie tak silny, jak ten z początku sierpnia. Wiatr nie powinien mieć prędkości większej niż 25 węzłów. Za to pojawiły się inne kłopoty. - Niestety znów tradycyjnie, jak w każdej mojej poprzedniej wyprawie, odsalarka elektryczna odmawia współpracy - pisze podróżnik. - Już prawie trzy tygodnie średnio dwie godziny na dobę pracuję przy odsalarce ręcznej, by mieć wodę pozbawioną soli do picia i przygotowania jedzenia. Przypomnijmy, że III Wyprawa Atlantycka Aleksandra Doby została wznowiona 7 maja w zatoce Sandy Hook, w Leonardo State Marina. - Wyprawa ma być samodzielna, samotna, bez pomocy z zewnątrz, kajakiem między kontynentami, używając wyłącznie siły własnych mięśni. - Tym razem po zimniejszych wodach, gdzie zarówno częstotliwość, jak i siła sztormów jest większa, co czyni tę wyprawę trudniejszą od pozostałych - zapowiada Aleksander Doba. 

 

Czytaj więcej: http://www.gs24.pl/wiadomosci/szczecin/a/aleksander-doba-plynie-w-strone-francji,12392299/

Szczeciński Park Przemysłowy - „to, co przed rokiem było wizją jest już gospodarczym faktem”

Czytaj więcej: Szczeciński Park Przemysłowy - „to, co przed rokiem było wizją jest już gospodarczym faktem”

Gdy w roku 2009 r. rozpoczął się proces upadku i likwidacji Stoczni Szczecińskiej wielu zakładało, że produkcja stoczniowa na masową skalę już nigdy nie powróci do Szczecina. W roku 2017 dzięki działaniom podjętym przez Szczeciński Park Przemysłowy w Szczecinie znów produkuje się nowoczesne jednostki.  W rozmowie z portalem Morza i Oceany Andrzej Strzeboński, prezes zarządu Szczecińskiego Parku Przemysłowego oraz  wiceprezes Marek Bączkowski opisują drogę, którą przebyła stocznia, a także wskazują nowe obszary produkcji stoczniowej zwiększające konkurencyjność Szczecińskiego Parku Przemysłowego na europejskim rynku stoczniowym. 

Historia Szczecińskiego Parku Przemysłowego to nie tylko udana próba odzyskania niszczejącego potencjału produkcyjnego Stoczni Szczecińskiej, lecz także rozbudowa wcześniejszego potencjału techniczno-inżynierskiego. 

Jak wyglądało odtworzenie świetności dawnej stoczni?

Andrzej Strzeboński: Swoje funkcje objęliśmy 14 marca 2016 r. Sam Park powołano do życia 1,5 roku wcześniej. To, co jeszcze rok temu było wizją rozwoju stoczni odbudowującej swój potencjał dziś jest już faktem. Zdołaliśmy uruchomić infrastrukturę produkcyjną kompaktowej stoczni w Szczecinie. Wszystko zaczęło się od całościowej wizji funkcjonowania Szczecińskiego Parku Przemysłowego. Obecnie trzeba mówić raczej o Szczecińskim Parku - Stoczni Szczecińskiej, gdyż stocznia jest sercem Parku. Infrastruktura Parku została tak zdefiniowana i pełni taką funkcję, by służyć interesom stoczni, która jest dobrem strategicznym, społecznym i gospodarczym naszego państwa. 

Nie mieliśmy trudności z pozyskaniem kadr. Rozproszeni po całym świecie specjaliści, wykształceni przez lata pracy w Stoczni Szczecińskiej sami zaczęli się do nas zgłaszać na wieść o planach wznowienia produkcji stoczniowej w Szczecinie. Stare kadry są więc włączone w proces odbudowy i uruchomienia stoczni.

Posiadają Państwo infrastrukturę umożliwiającą budowę dużych jednostek. Jakie są Państwa możliwości w tym względzie i jakie perspektywy kontraktowe otwiera przed Państwem zdolność do produkcji dużych statków?

Andrzej Strzeboński: Infrastruktura kompaktowej stoczni umożliwiającej wykonanie całego procesu produkcyjnego statku, począwszy od czarnej blachy, poprzez czyszczenie i malowanie tego surowca, a następnie cięcie i gięcie blach, prefabrykację, czyszczenie i malowanie wielkogabarytowych konstrukcji w ośrodku czyszczenia i malowania sekcji, montaż i wodowanie na pochylni - cały łańcuch potokowo-gniazdowy stoczni został już uruchomiony. 23 czerwca br. ponownie oddaliśmy do użytku ośrodek pochylniowy WULKAN, zbudowany w roku 2000. 17 lat temu oddawałem do eksploatacji nową pochylnię. Po latach ponownie ją zmodernizowaliśmy i przywróciliśmy pełną funkcję technologiczną pochylni. Rozpoczynając działalność gospodarczą odstąpiliśmy od wynajmowania powierzchni  i kubatury na rzecz angażowania technologii, jako oferty dla naszych partnerów, realizujących swoje przedsięwzięcia stoczniowe z naszym współudziałem w charakterze lidera. Pochylnia, którą uruchomiliśmy w czerwcu tego roku, umożliwia wodowanie 265 m. jednostki. Statki o podobnych gabarytach były wodowane w Stoczni Szczecińskiej jeszcze kilka lat temu. Odtwarzając infrastrukturę produkcyjną, budując narzędzia finansowe oraz model funkcjonowania stoczni zdefiniowaliśmy równocześnie produkcję na poziomie 12 statków reprezentatywnych. Będzie to oznaczało wykonanie 120 tys. ton masy wodowaniowej rocznie. W uruchomionym łańcuchu produkcyjnym są niedobory, jak np. ciąg spawania płatów, automatyzujący proces montażu i spawania 40% poszycia kadłuba jednostki. Tę ważną instalację produkcyjną, umożliwiającą automatyzację procesu produkcji płatów, pocięto na złom rok przed objęciem przez nas zarządzania stocznią. Ciąg spawania płatów jest kluczowym elementem, który lokuje nas technologicznie na poziomie produkcji zza Odry. Uzbrajamy się w najnowocześniejsze narzędzia produkcyjne, by stworzyć przedsiębiorstwo w pełni przystające do zdolności produkcyjnych, które posiada konkurencja. Dziś naszą aktywność potwierdzają nowe, w pełni wyposażone jednostki, realizowane w naszej stoczni. Te kontrakty przyciągają do Szczecina wszystkich przedstawicieli profesji uczestniczących w złożonym procesie produkcyjnym (od spawacza po inżyniera). Owocuje to obecnością towarzystw klasyfikacyjnych i funkcjonowaniem procedur wymaganych w tym szczególnym przemyśle. Potwierdzając zdolności produkcyjne wysyłamy informację do uczestników całego rynku, którzy pamiętają o stoczni, o naszym know-how, o jakości naszych produktów. Wiedzą, że jesteśmy dobrym partnerem dla armatorów. Na tle polskiego i europejskiego przemysłu stoczniowego możemy się poszczycić największym w Europie, w pełni zadaszonym i liczącym 1 ha powierzchni, ośrodkiem czyszczenia i malowania sekcji okrętowych. Przy jego pomocy można pomalować niezależnie od pogody 170 tys. ton konstrukcji w skali roku. 

Na obszarze Szczecińskiego Parku Przemysłowego przywracany jest transport kolejowy. Jakie możliwości otwierają się przed Państwem dzięki temu nowemu elementowi?

Marek Bączkowski: Proces o którym mowa jest jeszcze w fazie realizacji. W obecnej chwili oczekujemy na zakończenie remontu linii kolejowej, będącej w gestii PKP PLK S.A. Linia łączy naszą stocznię z najbliższym dworcem kolejowym w Szczecinie - Niebuszewo. PKP PLK odtworzy także park manewrowy, umożliwiający transportowanie surowców prosto na teren stoczni.

Oddanie do użytku linii kolejowej wraz z wewnętrznymi bocznicami kolejowymi dopełni walor stoczni, jakim jest możliwość przyjęcia wielkogabarytowych ładunków transportowanych drogą wodną i komunikacją lądową. Dysponujemy odpowiednim nabrzeżem i suwnicą. Nasza stocznia jest jedynym miejscem na polskim wybrzeżu, gdzie możliwe jest podjęcie z jednostki pływającej lub załadowane na jednostkę ładunku o masie 450 t. Mamy więc możliwość podejmowania materiałów (surowców) oraz dostaw za pośrednictwem dróg, kolei oraz drogą wodną. Wszystkie te elementy razem stanowią o atrakcyjności i unikalnym charakterze Stoczni  Szczecińskiej, jako ośrodka nowoczesnej produkcji stoczniowej. Te walory wykorzystuje już od dawna wielu naszych kontrahentów.

Wymieńmy zlecenia realizowane aktualnie na terenie Szczecińskiego Parku Przemysłowego.

Andrzej Strzeboński: Aktualnie powstają paszowce przeznaczone na pola paszowe, używane  przez skandynawskie fermy łososiowe, kutry rybackie, a niedawno pierwszy w historii szczecińskiego przemysłu stoczniowego mega jacht, o stalowym kadłubie długości powyżej 70 m.  Dokładnie w tej chwili stocznia rozpoczyna właśnie budowę kolejnego mega jachtu. Awizowana jest także produkcja następnej takiej jednostki. Jednocześnie nasi partnerzy podejmują produkcję w ramach swoich możliwości. To przedstawiciele szczecińskiego rynku stoczniowego, którzy przetrwali trudne lata. Korzystając ze sprzyjającego klimatu gospodarczego, firmy te podejmują zlecenia na miarę swoich możliwości kontraktowania. Jesteśmy dla nich partnerami dedykującymi im technologię, przestrzenie produkcyjne, także współpracę w zakresie przygotowania surowców, logistyki i wspomagania skomplikowanych operacji produkcyjnych.

Rozwijanie produkcji o nowe segmenty świadczy o tym, że Szczecin jako duży ośrodek produkcji stoczniowej nie tylko odzyskuje dawny blask, ale również ma szansę na rozwój oparty o solidne podstawy

Andrzej Strzeboński: Warto dodać, że wszystkie nasze dotychczasowe działania opierają się na wykorzystaniu własnych środków finansowych oraz szerokim wsparciu naszych partnerów funkcjonujących na terenie Stoczni Szczecińskiej. Nowy właściciel Szczecińskiego Parku Przemysłowego obiecał, że stocznia zostanie zasilona kapitałem inwestycyjnym, który pozwoli na odrobienie strat powstałych w wyniku dewastowania poszczególnych ogniw technologicznych. Program przyjęto w listopadzie 2016 r. i będzie on realizowany na przestrzeni lat 2017 -2018. Dzięki tym środkom infrastruktura produkcyjna stoczni zostanie szybciej zmodernizowana, by móc w pełni konkurować z ośrodkami produkcyjnymi zachodniej Europy. 

Marek Bączkowski: Przykładem nowego obszaru, w którym stocznia jest już aktywna, jest nasz ostatni kontrakt z nowym partnerem, firmą Mostostal Warszawa. Na mocy zawartej umowy na terenie stoczni będzie produkowany most, który będzie rozpościerać się nad duńskim fiordem Roskilde. Mostostal na terenie stoczni wyprodukuje 492 żelbetowe elementy mostu, każdy o masie przekraczającej 100 ton. Ich sumaryczna masa wyniesie ponad 50 tys. ton, zaś wszystkie elementy złożą się na konstrukcję o długości 1360 m. Kontrakt dowodzi, że nasza infrastruktura oraz kwalifikacje załogi i świadczenie specjalistycznych usług umożliwiają podejmowanie zleceń na realizację niestandardowych konstrukcji, nie tylko z zakresu tradycyjnego przemysłu stoczniowego ale również budownictwa lądowego. 

Współpraca z Mostostalem stanowi przykład realizacji polityki zmierzającej do dywersyfikacji źródeł dochodów. Efektem jest pozyskiwanie dla stoczni wartości w postaci know-how w zakresie wytwarzania specjalistycznych konstrukcji. Ze Szczecina do skandynawskich odbiorców wypłynęło już kilka mostów. Każdy był imponującą konstrukcją o wadze kilku tysięcy ton. 

Dziękuję za rozmowę. 

Opracował  Maciej Ostrowski

Czytaj więcej: Szczeciński Park Przemysłowy - „to, co przed rokiem było wizją jest już gospodarczym faktem”

 

 

Maersk stracił 300 mln dol. przez cyberatak

Czytaj więcej: Maersk stracił 300 mln dol. przez cyberatak

Firma A.P. Moller-Maersk poinformowała, że w trzecim kwartale tego roku jej zysk spadnie o ok. 300 mln dol. To efekt strat poniesionych w wyniku czerwcowego ataku wirusa Petya – podaje Bloomberg.

Największy na świecie operator morskiego transportu kontenerowego przez złośliwe oprogramowanie musiał ograniczyć działalność, w tym zawiesić funkcjonowanie systemu do zarządzania statkami. Przez kilka dni niektóre załogi nie dostawały nowych zleceń. Maersk twierdzi, że choć atak wirusa spowodował poważne straty finansowe, nie doszło do wycieku danych.

Mimo to Maersk dzięki dobrej koniunkturze na rynku spodziewa się zwiększenia zysków w tym roku. Mają one przekroczyć 711 mln dol., które spółka zarobiła w zeszłym roku.

 

Źrodło: biznesalert.pl

Gościł na finałach regat, teraz wraca do Szczecina

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Różne

Czytaj więcej: Gościł na finałach regat, teraz wraca do Szczecina

Portugalski żaglowiec Santa Maria Manuela powinien zacumować w środę wieczorem przy Wałach Chrobrego.

Będzie można go zwiedzać w czwartek, między godziną 10 a 14. Później, odpłynie ze Szczecina. Santa Maria Manela to czteromasztowy szkuner, zbudowany w Lizbonie w 1937 roku. Jest statkiem szkoleniowym, na pokład zabiera 50 osób.

 

Źródło: radioszczecin.pl