TPL_GK_LANG_MOBILE_MENU
A+ A A-

ShipCup ’12 | regaty o Puchar PISiL

Czytaj więcej: ShipCup ’12  |  regaty o Puchar PISiLW dniach 13 – 16 września 2012 roku nad Jeziorem Niegocin na Mazurach odbędą się 2. Regaty branży TSL o Puchar Polskiej Izby Spedycji i Logistyki Mamy zaszczyt zaprosić Państwa na ciekawe wydarzenie branży TSL, jakim będą Regaty ShipCup ’12. Patronat Honorowy nad projektem ponownie objęła Polska Izba Spedycji i Logistyki. Będzie to druga edycja regat, które w zeszłym roku zostały bardzo entuzjastycznie przyjęte przez środowisko branżowe. Impreza odbędzie się w dniach 13   16 września 2012 roku nad Jeziorem Niegocin na Mazurach. Bazą regat będzie Port PTTK Wilkasy. Wyścigi odbędą się na jachtach kabinowych typu Maxus 24, które będą również zakwaterowaniem dla załóg. Istnieje także możliwość wynajęcia pokoi w pensjonacie dla załogi i osób towarzyszących. Przedsięwzięcie ma charakter sportowo rekreacyjny, łączący rywalizację w regatach jachtów kabinowych z szeroko pojętą integracją przedstawicieli branży. Przewidziano udział kilkunastu załóg wraz z osobami towarzyszącymi. Startować mogą załogi od 3 do 5 osób. Dla osób bez doświadczenia żeglarskiego przewidziana jest możliwość wynajęcia sternika. Regaty będą nadzorowane przez sędziego Polskiego Związku Żeglarskiego i zabezpieczane przez Mazurski WOPR. Dla firm biorących udział w regatach jest to niesamowita okazja na zintegrowanie i zmotywowanie swoich pracowników oraz sposób na pozapłacowe nagrodzenie ich codziennego wysiłku, a jednocześnie na zacieśnienie współpracy zespołowej. Organizatorem Regat ShipCup ’12 jest grupa pasjonatów żeglarstwa, którzy na co dzień pracują w firmach spedycyjnych. Szczegóły tego wydarzenia znajdują się na stronie www.ShipCup.pl.

Liczymy, że zainteresują się Państwo tym projektem i Regaty ShipCup ’12 staną się ważnym wydarzeniem w kalendarzu każdej firmy.

Patronat medialny: Morza i Oceany

Specjalnie dla Mórz I Oceanów: Wycieczkowcem po Karaibach

Czytaj więcej: Specjalnie dla Mórz I Oceanów: Wycieczkowcem po KaraibachŚwiat można zwiedzać na wiele różnych sposobów ale w ostatnich latach szczególną popularnością zaczynają sie cieszyć rejsy statkami pasażerskimi zwanymi fachowo cruiserami. Taka forma turystyki jest czysta kontynuacja rejsow pasazerskich, ktorych poczatki datuja sie u zarania XX wieku a symbolem byl chocby slynny Titanic ze swoim tragicznym zakonczeniem rejsu po zderzeniu z gora lodowa w 1912 roku. Statki owczesne zwane transatlantykami przewozily rzesze emigrantow z Europy do Ameryki a byl to wtedy zdecydowanie najtanszy i najbardziej efektywny srodek transportu, gdyz nie istnial praktycznie transport lotniczy.

Najwięksi armatorzy tamtych czasów traktowali ten środek transportu jako rodzaj dumy narodowej a rywalizacja o tzw. Błękitna Wstęgę Atlantyku miała również aspekt polityczny. Nie istnialo wowczas zadne zagrozenie sensu ekonomicznego ze strony transportu lotniczego, gdyz cena biletu lotniczego była dużo wyższa niż chociażby cena kabiny pasażerskiej I klasy. Sytuacja uległa diametralnej zmianie w momencie wprowadzenia do eksploatacji samolotów odrzutowych typu Jumbo Jet i wówczas ze względu na zmiany cywilizacyjne i w konsekwencji nowe ‘’ tempo zycia’’ rejsy transatlantyckie kompletnie starcily swoja atrakcyjnosc. Tak słynne statki pasażerskie France, United States, Michelangelo czy choćby nasze transatlantyki jak Batory czy Stefan Batory starcily swoja racje bytu.

Stąd też Konwencja Londyńska z roku 1948 wprowadziła nowa terminologie dotycząca statków a mianowicie za pasażerskie jednostki uznano takie, ktore przewoza powyzej 12 pasazerow a wkrotce zmodyfikowanoa te terminologie uznajac statki przewozace od 12 do 100 pasażerów jako statki pasażersko-towarowe a powyżej 100 pasażerów za czysto pasażerskie.

Czytaj więcej: Specjalnie dla Mórz I Oceanów: Wycieczkowcem po KaraibachWspomniana konkurencja transportu lotniczego i fakt, ze dla ludzi businessu jest mozliwe obecnie sniadanie w Paryzu i lunch w Nowym Jorku spowodowalo definitywny koniec ery rejsow transatlantyckich. Tym niemniej zycie pokazalo, ze sa rowniez inne mozliwosci spedzania czasu nawet dla ludzi dla ktorych czas to pieniadz. Idea luksusowych liniowcow upadla kompletnie ale pojawila sie nowa koncepcja, ktora zyskala wielka popularnosc a mianowicie statki wycieczkowce. Rozwój społeczeństw konsumpcyjnych lat 70-tych byl poczatkiem udanego eksperymentu zainicjowanego przez amerykanskiego armatora Carnival Cruise, ktory wowczas kupil statki pasazerskie i przebudowal je na wycieczkowce promujac swoja oferte bardzo przemawiajacym haslem statkow typu Fun-Ships. Armator ten zaproponowal wspaniala oferte i to nie tylko dla bogatego klienta spelnienia marzen o namiastce luksusu i to za przystępna cenę. Pomysł armatora Carnival Cruise z poczatku lat 70- tych okazal sie pozniejszym hitem turystycznym, gdyz dawal mozliwosci spelnienia marzen zarowno o przygodzie i w pewnym sensie luksusie dla tzw. Middle Class. Ten pomysł jak sie wkrótce okazało stal sie w pewnym sensie elementem stylu życia i wypada wśród znajomych pochwalić sie, ze odbyło sie podróż wycieczkowcem po ciekawych zakatkach swiata.

W chwili obecnej taka forma wypoczynku oferujaca podobny standard jak lądowe kurorty a ponadto wzbogacona o przygode morska stala sie duza atrakcja i wbrew powszechnym opiniom nie jest jedynie sposobem spedzenia czasu dla emerytow. Taka wlasnie przygode turystyczna mialem okazje przezyc na statku armatora Carnival Cruise o nazwie Carnival Conquest. Jest to wycieczkowiec zabierajacy 3000 pasazerow z obsluga wielonarodowosciowa, w tym i Polakow, rzedu 1000 osob. Standardowy rejs to jest tygodniowa wycieczka , w moim przypadku, z Nowego Orleanu poprzez Montego Bay na Jamjce, Geoirgetown na wyspach Kajmana i Cozumel w Meksyku. W kazdym z wymienionych miejsc statek zatrzymuje sie na 1 dzien a ponadto sa 3 dni morskie.Cena jest relatywnie przystepna, gdyz ksztaltuje sie w wysokosci 800 USD za osobe ale jest to swoistego rodzaju ‘’ pulapka’’ ze strony organizatora, gdzy pozniej rachunek za pobyt i obciazenie karty kredytowej moga byc znacznie wyzsze. Wiaze sie to z faktem, ze na statku jest wiele atrakcji za ktore trzeba placic odrebnie jak chocby drinki w barach a sprytni amerykanie obciazaja rowniez nawet za coca cole a wiadomo , ze to jest podstawowy napoj dla tej nacji. Niskie relatywnie ceny biletów są tak pomyślane aby turysta zostawił jak najwięcej gotówki korzystając wlaśnie z atrakcji serwowanych  typu otwarte kasyno przez 24 godziny, specjalne sesje zdjeciowe w kostiumach z epoki wojny domowej czy w strojach kowbojskich.

Trzeba uczciwie powiedzieć, ze poziom obsługi i standard serwowany na statku jest wysokiej jakosci , tym niemniej dla turysty z Europy wiele spraw wywoluje wielkie zaskoczenie. Otóż zaobserwowałem wielu amerykanow, ze nie korzystaja z restauracji z super obsluga kelnerska gdzie nie ponosi sie zadnych dodatkowych oplat a w menu sa najbardziej wykwintne dania jak langusty,homary,krewetki na rozne sposoby,slimaki  czy udka zabie a wola w tym samym czasie skorzystac z typowo samoobslugowego baru.Mozna tam rowniez zjesc ciekawe dania ale amerykanie zgodnie ze swoimi upodobaniami preferuja tzw fast food i namietnie spozywaja hamburgery i pizze. Takie jednakze gusty to kwestia smaku i stylu bycia, czym europejczycy tak bardzo sie roznia od amerykanow wychowanych na sieci Mc Donalds.A ich pasja do hazardu to osobny temat, gdyz wszelkie atrakcje typu black jack czy jednoreki bandyta sa czynne przez cala dobe i wielu turystow w tak atrakcyjnych portach nawet nie fatyguje sie do zejscia ze statku a wyzszosc black jacka nad wspanialymi ruinami Majow w Coba pozostawiam bez komentarza. W kazdym ze wspomnianych portow rownoczesnie zawija nawet do 10 statkow wycieczkowych i to z najwiekszym na swiecie armatora Royal Caribbean International jak statek Allure of the Seas dla ponad 5 tysięcy pasażerów i z 2 tysiacami zalogi.Nieodlaczna atrakcja takiego rejsu jest wspanialy program rozrywkowy w roznych miejscach na statku a zawsze pora wieczorowa odbywa sie specjalny show w amfiteatrze dla setek pasazerow.

Czytaj więcej: Specjalnie dla Mórz I Oceanów: Wycieczkowcem po Karaibach

Gorąco polecam taka formę turystyki, gdyż obok przygody morskiej, mozna posmakowac co nie co luksusu, zwiedzic ciekawe zakatki swiata we wspanialym klimacie Morza Karaibskiego i choc kapitan byl Wlochem ale nie byl to Schettino z Costa Concordia wiec rejs odbyl sie jak to zawsze bywa bezproblemowo i z zachowaniem pelnego bezpieczenstwa.

Tekst i zdjęcia: Lech Łyczywek

Olek wśród kapitanów

  • Kategoria: Żeglarstwo

Czytaj więcej: Olek wśród kapitanów Swoim rekordowym wyczynem zapisał się na trwałe w wielu krajowych i światowych rankingach podróżników – zdobywców mórz i oceanów. Nasz – a właściwie policki – kajakarz Aleksander Doba, ostatnio ulubieniec mediów, ma za sobą dwukrotne mistrzostwo Polski w kajakarstwie górskim, ma za sobą samotne wyprawy nie tylko większością rzek krajowych ale i spływy morskie, po Bałtyku i Morzu Północnym, i wreszcie ostatnie wspaniałe dokonanie – także samotne przewiosłowanie Atlantyku, z kontynentu na kontynent, z Afryki do Ameryki Południowej, o czym już wiele napisano. Otrzymał i odebrał już za to wiele wyróżnień, m.in. Superkolosa 2011. Teraz do tej kolekcji dołączył specjalny tytuł „Kapitana Żeglugi Wielkiej honoris causa”, przyznawany przez Szczecińskie Stowarzyszenie Kapitanów Żeglugi Wielkiej, za wyjątkowe osiągnięcia i zasługi dla popularyzacji morza. Wręczenie dyplomu odbyło się tradycyjnie w Klubie „Pod Masztami szczecińskiej Akademii Morskiej, gdzie kapitanowie wielkich statków – prawdziwe wilki morskie, z wieloletnim stażem na morzach całego świata -  dużymi brawami nagrodzili opowieści z atlantyckiej peregrynacji swojego nowego „kolegi – kapitana”, który pokonał Atlantyk „statkiem” mającym tylko jedno wiosło za cały napęd!.

Czytaj więcej: Olek wśród kapitanów Honorowy dyplom wręczyli bohaterowi dnia kapitanowie  ż.w. – Wiktor Czapp i Józef Gawłowicz, było też wspólne – galowe i kapitańskie – zdjęcie… Dodam, że Olek Doba ma też patent sternika jachtowego, a podobny tytuł otrzymała w ub. roku żeglarka Marta Sziłajtis-Obiegło, najmłodsza Polka mająca w dorobku samotny rejs dookoła świata, na jachcie „Mantra Ania”.

 

 

Czytaj więcej: Olek wśród kapitanów Sponsorem obu tych wyczynów – Olka i Marty – był nasz szczeciński konstruktor i budowniczy jachtów Andrzej Armiński, obie jego „Mantry” – „Asia” i „Ania” -  wsławione trzykrotnym opłynięciem Ziemi, są teraz do kupienia. Olek Doba ma już 66 lat ale nie składa wiosła, planuję za rok wyprawę przez Pacyfik – tym samym kajakiem, zbudowanym przez A. Armińskiego – szuka kolejnych sponsorów…

Relacja i zdjęcia: Wiesław Seidler

Na zdjęciach: Olek Doba wśród kapitanów i sponsor wyczynów Olka i Marty – j.kpt. Andrzej Armiński i jego „Mantra Asia”

Pomerania Sail Expo 2012r.

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Żeglarstwo

Czytaj więcej: Pomerania  Sail  Expo 2012r.W piątek 23 bm., m.in. z szantami w wykonaniu młodzieży z Koła Edukacji Morskiej przy MOS 1, i już pierwszy dzień targowy za nami. Co prawda piękna pogoda zachęca do spacerów poza miastem, albo nad wodę, ale naprawdę miłośnicy żagli, kajaków i turystyki wodnej powinni w sobotę i w niedzielę skorzystać z atrakcyjnego, targowego programu i oferty. Jest sporo nowinek sprzętowych, spora oferta szkoleń, czarterów i rejsów, pokazów i prezentacji, dla dorosłych i dla najmłodszych. Ciekawy jest też towarzyszący targom dwudniowy panel promocyjno-dyskusyjny – Pomerania Sail Czytaj więcej: Pomerania  Sail  Expo 2012r.Forum, można porozmawiać z Radkiem Kowalczykiem, Andrzejem Armińskim, Olkiem Dobą i innymi „zdobywcami” nie tylko Atlantyku, alei innych mórz i oceanów. Głównym organizatorem targów jest Zachodniopomorska Agencja Rozwoju Turystyki ZART, więcej na www.pomeraniasail.pl.
Wizytę w halach MTS – jeszcze w sobotę i niedzielę, wstęp bezpłatny – można zresztą pogodzić z wypadem poza miasto, wystarczy trochę zboczyć z kursu…

Tekst i zdjęcia: Wiesław Seidler

 

Czytaj więcej: Pomerania  Sail  Expo 2012r.

Czy mądrze wykorzystamy nasz potencjał żeglarski?

  • Morza i Oceany
  • Kategoria: Żeglarstwo

Czytaj więcej:    Czy mądrze wykorzystamy nasz potencjał żeglarski?Dr inż. Zbigniew Zalewski, prezes Zachodniopomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego: ”Deklarujemy równocześnie, że chętnie włączymy się w ich praktyczną realizację. Nie można przecież stworzyć „Żeglarskiego Szczecina” i „Pływających Ogrodów” bez szczecińskich żeglarzy”

Morza i Oceany: - W sobotę, 4 lutego zachodniopomorscy żeglarze podsumowali ubiegłoroczny sezon. Jaki on był?

Zbigniew. Zalewski: - Bardzo udany. Z satysfakcją mogę stwierdzić, że nasz Okręg stale utrzymuje pozycję jednego z najlepszych na żeglarskiej mapie Polski, na co składa się wiele sukcesów i osiągnięć, zarówno w żeglarstwie sportowym jak i turystycznym oraz w innych dziedzinach.

Zawodnicy startujący w klasach przygodo olimpijskich: Finn, Laser i 470 oraz na deskach z żaglem klasy RSX, w klasyfikacjach mistrzowskich szczebla krajowego i międzynarodowego w sumie zdobyli 23 medale brązowe, srebrne i złote, a Karol Porożyński z SEJK „Pogoń„ - najlepszy w Polsce zawodnik klasy Laser, na regatach w Australii zyskał dla Polski kwalifikacje do startu w zmaganiach olimpijskich Londyn 2012. W młodzieżowym żeglarstwie regatowym Okręg Zachodniopomorski sklasyfikowany został na czwartym miejscu w kraju, a w samym Szczecinie żeglarstwo uzyskało drugą lokatę na 33 dyscyplin sportowych

MiO: Jakimi sukcesami mogą natomiast pochwalić się żeglarze startujący w regatach jachtów balastowych?

Zb. Z: - Nasi kapitanowie: Krzysztof Krygier, Adam Lisiecki, Mariusz Mrówczyński i Andrzej Sokołowski stanowią krajową czołówkę w Morskim Pucharze Polski KWR. Czołowe miejsca na poszczególnych etapach ubiegłorocznych The Tall Ships Races zdobywały młodzieżowe załogi “Daru Szczecina” pod komendą kpt. Jerzego Szwocha, Radosław Kowalczyk wykazał się znakomitą postawą podczas przygotowań, a następnie w trakcie transatlantyckich regatach samotnych żeglarzy Mini Transat…

MiO: - Podczas spotkania podsumowano nie tylko osiągnięcia regatowe.

Zb. Z: - Rejsy oraz wyczyny naszych żeglarzy wcześniej zostały wysoko ocenione przez jury prestiżowych ogólnopolskich nagród honorowych Rejs Roku, jury konkursu “Żeglarz Roku” oraz inne gremia. Radosław Kowalczyk otrzymał wyróżnienie nagrody “Rejs Roku” oraz tytuł Żeglarza Roku 2011. Tytuł Żeglarza Roku 2011 otrzymał również- za brawurowy samotny rejs niewielkim “Gawotem” wokół Europy - Henryk Widera. Ten 80-letni żeglarz udowodnił, że wiek żeglarza oraz stan jego konta bankowego nie musi stanowić o możliwości żeglowania. Radosław Kowalczyk otrzymał też tytuł Szczecińskiego Żeglarza Roku 2011. Tytuł Szczecińskiego Rejsu Roku 2011 przyznano kpt. Wojciechowi Malejka za rejs 8-metrowym jachtem Mantra Ania z Malezji, przez Ocean Indyjski, Morze Czerwone i Morze Śródziemne do Portoros w Słowenii, zaś wyróżnienie Szczeciński Rejs Roku 2011 Henrykowi Widerze.
Do nagrody imienia Leonida Teligi, w kategorii popularyzacja żeglarstwa, za zorganizowanie i sponsorowanie trzykrotnego okrążenia ziemi przez jachty “Mantra Asia” i “Mantra Ania”, nominowano kpt. Andrzeja Armińskiego. W tej samej kategorii nominowany został także z powodzeniem realizowany od 15 lat Szczeciński Program Edukacji Morskiej.

MiO: - Wiadomo, że żeglarstwo nie może się rozwijać bez pomocy władz i sponsorów.

Zb. Z: - Dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego i zainteresowanych gmin realizowany jest imponujący program budowy Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego. Miasto Szczecin od lat wspiera wspomniany Program Edukacji Morskiej, a zachęcone sukcesem organizacji finału The Tall Ships Race 2007 zdecydowało o budowie miejskiej mariny na Wyspie Grodzkiej, w której mają zacumować jachty przybyłe na finał tych regat w przyszłym roku. Przy okazji podsumowania ubiegłorocznego sezonu żeglarskiego nasze wyrazy podziękowania przekazaliśmy także firmie CALBUD i jej prezesowi panu Edwardowi Osinie za umożliwienie Radkowi Kowalczykowi startu w regatach Mini Transat. Liczymy także na znacznie większe niż dotychczas wsparcie, odpowiadające miejscu żeglarstwa osiąganemu z racji wyników sportowych. Apelujemy do władz miasta i regionu o mądre wykorzystanie naszego potencjału żeglarskiego, zgodnie z lansowanymi obecnie hasłami – „Szczecin otwarty na morze” i „Szczecin przyjazny dla żeglarzy”. Deklarujemy równocześnie, że chętnie włączymy się w ich praktyczną realizację. Nie można przecież stworzyć „Żeglarskiego Szczecina” i „Pływających Ogrodów” bez szczecińskich żeglarzy.

Rozmawiał:
Zygmunt Kowalski
Zdjęcie: Wiesław Seidler